
RZESZÓW. Śledztwo dotyczy łapówek dla policjantów, handlu ludźmi oraz prostytucji.
Nie milkną echa sobotnich zatrzymań przez agentów ABW dwóch oficerów CBŚP w Rzeszowie – naczelnika i jego zastępcy. – 5 osobom, w tym dwóm funkcjonariuszom zarządu rzeszowskiego CBŚP, przedstawiono zarzuty – mówi Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Zarzuty są bardzo poważne i już wstrząsnęły podkarpacką policją.
Agenci ABW dokonali zatrzymań w sobotę około godz. 20 na osiedlu Krakowska Południe w Rzeszowie oraz w Głogowie Młp. Zwłaszcza to pierwsze zatrzymanie miało dynamiczny przebieg, bo agenci musieli zniszczyć zamek i sforsować drzwi mieszkania, ponieważ zastępca szefa rzeszowskiego CBŚP nie chciał ich wpuścić.
– Policjanta i to jeszcze takiego można zatrzymać np. gdy wychodzi z pracy, czy w jakimś innym miejscu niż jego własne mieszkanie, gdzie mogło dojść do różnych niebezpiecznych sytuacji. To jakaś „szopka” była, ludzie wydzwaniali na policję, że faceci w kominiarkach z długą bronią i pistoletami biegają po osiedlu – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.
Policjanci w szoku
Policjanci, z którymi rozmawialiśmy, nadal są w szoku. – Owszem, naczelnik nie był lubiany przez różne dziwne decyzje, które podejmował, ale co innego kogoś lubić, a co innego podejrzewać o to, że popełnił przestępstwo. Z kolei zastępca, ten, do którego „abwehra” (policjanci tak uszczypliwie mówią o agentach ABW – red.) wchodziła na ostro, to bardzo lubiany policjant i jakoś nie mieści się nikomu w głowie, że mógł coś nawywijać – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.
Parasol ochronny
Tyle, że w 2012 roku znany rzeszowski pięściarz, który wówczas wylądował w więzieniu oskarżał na jednym z serwisów społecznościowych właśnie obecnego zastępcę rzeszowskiego CBŚP o to, że ten miał brać pieniądze od Ukraińców za tzw. parasol ochronny nad kilkoma agencjami towarzyskimi m.in. z Rzeszowa i okolic, Jasła i Stalowej Woli. Agencje miały, według wpisu pięściarza z 2012 r., zatrudniać w ciągu kilkunastu lat mnóstwo Ukrainek i Polek. Wpisy zbulwersowały policjantów, którzy chcieli, żeby sportowiec odpowiedział za pomówienia. Prokuratura odmówiła wówczas wszczęcia postępowania w tej sprawie, a sprawa została zakończona. Cztery lata temu były już rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski mówił o zatrzymanym w sobotę funkcjonariuszu: – To świetny policjant, ma na koncie dużo rozwiązanych spraw i dlatego jest pomawiany.
Jak jednak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – w sobotę 27 lutego około godz. 21.30 akcja ABW miała być także przeprowadzona m.in. w jednej z agencji towarzyskich mieszczących się na terenie Rzeszowa przy ul. Budziwojskiej, a o której to w 2012 roku pisał na swoim profilu rzeszowski pięściarz. Na parkingu przed lokalem było dużo funkcjonariuszy z psami, droga na Tyczyn została zablokowana, a do służbowych wozów zabrano dwóch mężczyzn skutych kajdankami. Byli to prawdopodobnie Ukraińcy.
Poważne zarzuty
W poniedziałek krakowska prokuratura oficjalnie poinformowała Super Nowości, że naczelnik rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Jego zastępca Daniel Ś. usłyszał z kolei zarzuty związane z przyjmowaniem korzyści majątkowej oraz związane z pomocnictwem innym osobom w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz nakłaniania i ułatwiania uprawiania prostytucji.
Trzy pozostałe zatrzymane osoby odpowiadać będą m.in. za handel ludźmi, czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji, nakłanianie do uprawiania prostytucji oraz wręczanie łapówek policjantom.
– W chwili obecnej nie zostały zakończone czynności procesowe, po ich zakończeniu w dniu dzisiejszym zostanie podjęta decyzja odnośnie stosowanych środków zapobiegawczych – mówi na koniec Super Nowościom prokurator Hnatko.
Grzegorz Anton



16 Responses to "Wielki policyjny skandal na Podkarpaciu"