
PLUSLIGA. Kompromitacja Asseco Resovii, która stoi teraz nad przepaścią.
Siatkarze Asseco Resovii, delikatnie mówiąc, mocno rozczarowali swoją postawą w łódzkiej Arenie. Rzeszowianie nie mieli nic co powiedzenia w konfrontacji z PGE Skrą, a ich szanse na awans do wielkiego finału bardzo zmalały.
– Oba hitowo zapowiadające się mecze półfinałowe były, niestety, kitami siatkarskimi – mówi Fabian Drzyzag, rozgrywający Asseco Resovii. – Ja mogę tylko przeprosić naszych kibiców za naszą postawę i to jak zagraliśmy. Czasami po prostu są takie dni, że się nie da czegoś przeskoczyć. I taki to był dzień, a najgorsze jest to, że przytrafiło się to w półfinale mistrzostw Polski, na który pracowaliśmy kilka ładnych miesięcy.
Zespół trenera Andrzeja Kowal chcąc zagrać o złoto musi w rewanżu 12.04. o godz. 20.30 wygrać za trzy punkty, a potem jeszcze udowodnić swoja wyższość w złotym secie. Zadanie bardzo trudne, ale do wykonania, choć patrząc na to, co resoviacy zaprezentowali w Łodzi trudno z optymizmem oczekiwać rewanżu.
Dreszczyk emocji
Przed pojedynkiem gigantów PlusLigi dało się odczuć dreszczyk emocji, który jeszcze bardziej „podniósł” trener Andrzej Kowal, który poinformował dziennikarzy Polsatu o wyjściowym składzie Asseco Resovii, którzy w rzeczywistości okazał się zupełnie inny. Być może miało to wybić z rytmu rywala, ale tak się nie stało… – Kiedyś zrobiono mi Prima Aprilis, teraz zrobiłem im – krótko odparł szkoleniowiec wicemistrzów Polski.
Resoviacy dobrze spisywali się w inauguracyjnej partii do stanu 11:13. Za chwilę w polu zagrywki stanął Srecko Lisinac i rozpoczęły się problemy ekipy z Rzeszowa. Serb zagrywał jak w transie i nic dziwnego, że Skra szybko odrobiła straty i wygrywała 17:13. Niemoc przełamał Marko Ivović, a po jego asie serwisowym strata do rywala wynosiła już tylko dwa punkty (15:17). Niestety, w kolejnych akcjach nie do zatrzymania byli Nikołaj Penczew i Bartosz Kurek, i bełchatowianie spokojni już kontrolowali przebieg seta. W drugiej partii gra resoviaków wyglądała jeszcze gorzej i opierała się tylko na skrzydłach, bowiem środkowi nie stanowili żadnego zagrożenia dla rywali. Znów szwankowało przyjęcie, a Skra nakręcała się z akcji na akcję. Nawet as atutowy PGE Skry Mariusz Wlazły nie musiał się zbytnio wysilać (po II setach miał 20-procentową skuteczność), bowiem jego koledzy wykonywali kawał dobrej roboty. Tak znokautowana Asseco Resovia nie podniosła się już nawet po 10-minutowej przerwie i teraz przed rewanżem stoi nad przepaścią.
PGE SKRA 3
ASSECO RESOVIA 0
(25:21, 25:15, 25:13)
PGE SKRA: Uriarte 3, Penczew 7, Lisinac 12, Wlazły 6, Kurek 16, Kłos 6 oraz Piechocki (libero)
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 1, Perrin 6, Możdżonek 1, Schops 9, Ivović 11, Lemański 2 oraz Wojtaszek (libero), Nowakowski 2, Jaeschke 2, Dryja, Tichacek 1, Rossard 2, Masłowski (libero).
Sędziowali: W. Maroszek (Żory) i M. Lagierski (Czeladź). Widzów 6587. MVP meczu: Bartosz Kurek. Mecz rewanżowy: 12.04. godz. 20.30 w Rzeszowie.
Rafał Myśliwiec, Łódź



4 Responses to "Wielkie rozczarowanie"