Wielkie śledztwo a wynik znany z góry

Artur-getler1Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała, że przyjrzy się wydatkom na politykę prorodzinną w Polsce. Tak, drodzy Czytelnicy, ja też zadałem sobie pytanie: Czy my w ogóle mamy jakąś politykę prorodzinną?

Co zaskakujące, mamy i kosztuje nas ona 50 miliardów złotych rocznie. To znacznie więcej niż koszt utrzymania armii. Jak zauważyła NIK, z tych 50 miliardów złotych pożytek niewielki, bo liczba urodzeń nie wzrasta, ale gwałtownie i dramatycznie spada.

Teraz NIK zapowiedziała wielkie śledztwo w tej sprawie. Aby wyjaśnić, dlaczego mimo nakładów państwa na tzw. politykę prorodzinną nie ma pozytywnego efektu. Myślę, że ani ja, ani Państwo, drodzy Czytelnicy, nie potrzebujemy przeprowadzać śledztwa, aby dowiedzieć się, co jest nie tak. Wystarczyłoby, żeby inspektorzy z Najwyższej Izby zapytali nas, obywateli.

Otóż polskie państwo chce dzieci? To niech da ludziom pracę i to nie taką za 1100 zł na rękę za miesięczną harówkę. Aby rodziły się dzieci, trzeba pozwolić żyć tym Polkom, którzy już po tej ziemi chodzą. Trzeba zachęcić przedsiębiorców do zatrudniania i podnoszenia pensji. Do tego nie potrzeba bzdurnych programów, tylko obniżenia podatków i kosztów pracy. Bo żaden przedsiębiorca nie będzie chciał płacić Kowalskiemu złotówki więcej, skoro od tej złotówki będzie musiał drugą oddać państwu.

Jeśli ktoś uważa, że to nieprawda, to nich spojrzy na Polaków za granicą. W Wielkiej Brytanii na stałe mieszka niespełna 600 tysięcy Polaków, Polki będące na emigracji na Wyspach urodziły w tamtym roku 21 tysięcy Brytyjczyków. Tak, Brytyjczyków, bo nie uwierzę, że dzieci, które będą wychowane w Wielkiej Brytanii, wrócą tu, by budować swoją przyszłość w kraju, z którego ich rodzice musieli uciekać.

Okazuje się więc, że to bzdury, iż Polacy nie chcą zakładać rodzin, że Polki się wyemancypowały i nie chcą rodzić dzieci. Świat się zmienia, ale Polacy są normalnym narodem, który chce żyć, pracować, kochać, zakładać rodziny. Trzeba nam to jednak umożliwić. Nie trzeba tu żadnego śledztwa, wystarczy wyjść na ulicę i się trochę rozejrzeć, bo żadne śledztwa, kontrole, tabelki, czy statystyki tego nie pokażą.

Polskie państwo stało się wrogiem obywateli. Młodym ludziom nie tylko umożliwia się ucieczki. Ich się do tego zmusza. Bo to normalne, że ludzie w wieku 25 – 35 lat chcieliby mieć pracę, mieszkanie, samochód, rodzinę. Jednak to nie w tym kraju; aby to osiągnąć, muszą stąd uciekać. Tymczasem organy państwa będą się zastanawiać, czemu rodzi się coraz mniej dzieci.

Nie ma nad czym myśleć, bo ci, którzy te dzieci powinni rodzić i płodzić w Polsce, uciekli i uciekają nadal. Albo wegetują kątem u rodziców, codziennie harując za najniższą krajową, nie myślą o wydawaniu na świat potomstwa, bo za 1100 zł ciężko jest się utrzymać jednej osobie, a co dopiero rodzinie.

Tymczasem władza będzie myśleć nad dzietnością i polityką prorodzinną do czasu, aż w tym kraju zostanie tylko władza i przyjdzie jej zgasić światło i zalesić ostatni skrawek polskiego terytorium. Czego sobie i Państwu nie życzę, bo kocham tek kraj nie tylko 11 listopada i 3 maja.

Artur Getler

2 Responses to "Wielkie śledztwo a wynik znany z góry"

Leave a Reply

Your email address will not be published.