
Kobiety chore na raka, które po chemii tracą włosy, muszą poradzić sobie z emocjami, nad którymi ciężko im zapanować.
Na pomysł, aby dziewczynka oddała swoje włosy na peruki dla chorych na raka, wpadła jej mama. Zaraz po komunii obie odwiedziły salon fryzur Naomi, gdzie w ramach akcji „Daj włos” organizowanej przez ogólnopolską fundację Rak’n’Roll, Wiktoria obcięła swoje piękne, długie włosy, które trafią do potrzebujących kobiet.
– Przeglądając Internet trafiłam na historię dziewczynki, która oddała swoje włosy na perukę dla chorego dziecka. Aby włosy Wiktorii nie trafiły do kosza, postanowiłyśmy, że przekażemy je fundacji. To wspaniałe, że wywołają uśmiech na czyjejś twarzy – mówi Patrycja Szczurek-Wargocka, mama Wiktorii.
Dziewczynka zgodziła się bez wahania. – W zasadzie to już nie mogę się doczekać, aż będę miała nową fryzurę – mówiła chwilę przed ścięciem włosów.
O swojej decyzji opowiedziała koleżankom i kolegom z klasy. – Wszyscy bardzo mnie wspierali. Myślę, że to bardzo dobra akcja. Można komuś pomóc, ktoś będzie szczęśliwy z moimi włosami – mówi Wiktoria.
***
Fundacja Rak’n’Roll działa na rzecz poprawy jakości życia osób chorych na raka. Powstała w 2009 roku i od tamtej pory pomogła wielu kobietom walczyć z tą chorobą. Pomaga też walczyć o kobiecość w chorobie. Peruka wykonana z naturalnych włosów kosztuje nawet kilka tysięcy. Dzięki akcji fundacji Rak’n’Roll kobiety otrzymują peruki za darmo, muszą tylko przedstawić zaświadczenie z NFZ.
– W akcję „Daj włos” włączyłyśmy się pięć lat temu. Cięcia dla fundacji wykonujemy bezpłatnie. Są dziewczynki i kobiety, które specjalnie na ten cel zapuszczają włosy, ale zdarza się też, że to ja proponuję przekazanie włosów na fundację – wyjaśnia Anna Rej-Jaklik, właścicielka salonu Naomi w Sanoku.
Włosy na peruki muszą mieć minimum 25 cm długości. Najlepsze są naturalne, ale mogą być też farbowane. Oddać włosy może każdy, zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Separowane w warkocze, są ścinane, pakowane w kopertę i wysyłane do fundacji.
Na oddanie włosów na peruki dla potrzebujących decyduje się w ostatnim czasie coraz więcej osób. – Coraz częściej odbieramy telefony z zapytaniem, jak i gdzie można to zrobić – potwierdza Anna Nowakowska ze stowarzyszenia Sanitas w Sanoku.
Przyznaje, że jest też coraz większe zapotrzebowanie na peruki naturalne, ponieważ są dużo lepiej tolerowane, niż peruki syntetyczne. – Liczba zachorowań na raka rośnie. Kobiety, które po chemii tracą włosy, muszą poradzić sobie z emocjami, nad którymi ciężko im zapanować. Zaczynają tracić poczucie kobiecości. Wsparcie jest im wtedy bardzo potrzebne, stąd pomysł, aby obdarowywać je perukami. Po dobraniu właściwego rozmiaru, perukę można przyciąć według własnych upodobań i potrzeb. Włosy można układać i dowolnie czesać. Dzięki perukom pacjentki czują się lepiej, a emocje i motywacja odgrywają ogromną rolę w walce z chorobą – przyznaje Anna Nowakowska, założycielka i prezeska Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Chorobami Nowotworowymi „Sanitas” z Sanoka.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Wiktoria przez kilka lat zapuszczała włosy, by oddać je chorym na raka"