„Wilczyce” zamieszkały w lesie i walczą

Aktywistki „Kolektyw Wilczyce” zamieszkały w konstrukcjach zbudowanych na drzewach w zagrożonym wydzieleniu 219a. Rzecznik RDLP Krosno informuje, że na tym obszarze lasy państwowe nie prowadzą aktualnie żadnej wycinki. Fot. Facebook Kolektyw Wilczyce

Kolektyw Wilczyce deklaruje, że pozostanie w lesie tak długo, jak będzie to konieczne dla ochrony terenu. Aktywistki domagają się zakończenia wycinek w naturalnych, ponadstuletnich lasach tworzących Otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego i reformy Lasów Państwowych. Rzecznik RDLP w Krośnie odpowiada, że aktualnie żadnej wycinki w tej części lasu nie ma. – Nie komentujemy też formy protestu prowadzonego z „radykalną empatią i troską”, choć byłoby dobrze, gdyby towarzyszyła temu też odrobina nieradykalnej wiedzy – mówi Edward Marszałek, rzecznik krośnieńskich lasów państwowych.

Aktywistki są w Bieszczadach od 3 stycznia. Zablokowały drogę dojazdową do zagrożonego wydzielenia 219a, tworząc na drzewach podniebne konstrukcje. Zapewniają, że przyjechały wyposażone w sprzęt umożliwiający stworzenie infrastruktury niezbędnej do przetrwania zimy w górach i zapowiadają okupację do momentu zapewnienia ochrony puszczy przed dalszą wycinką. Grupa przedstawia się jako intersekcjonalny kolektyw. W jej manifeście możemy przeczytać: „Wierzymy, że możemy funkcjonować tak jak chciałybyśmy, żeby funkcjonował świat – bez hierarchii, dominacji ludzi nad pozostałymi istotami, patriarchatu, queerfobii i faszyzmu. Z radykalną empatią i troską”.

Żądają zaprzestania wycinki

Okupowane przez grupę wydzielenie 219a ma bogatą historię. Do 1945 roku występujący w tym miejscu drzewostan zachował charakter pierwotny. Jest to Obszar Natura 2000 „Bieszczady” bezpośrednio przylegający do granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Ze względu na jego wyjątkowy stopień naturalności znalazł się w granicach rezerwatów projektowanych przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Wiek występującego tam drzewostanu szacuje się na około 120 – 160 lat. Las ten jest domem dla m.in. puszczyka uralskiego i dzięcioła białogrzbietego – chronionych gatunków ptaków. Występuje tutaj również 13 gatunków chronionych mchów, porostów i wątrobowców. – Górskie lasy pełnią funkcję glebo- i wodochronną. To one zabezpieczają cały kraj przed suszami i powodziami – przypominają aktywistki.
A czego żądają? – Zaprzestania wycinki i polowań w ponad stuletnich drzewostanach w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w planowanych i projektowanych rezerwatach przyrody oraz we wszystkich lasach w kraju, wskazanych przez stronę społeczną oraz środowisko naukowe jako lasy, które powinny zostać wyłączone z gospodarki leśnej – informują.
Wśród postulatów jest też podjęcie natychmiastowych działań ochronnych oraz reformy Lasów Państwowych zgodnej z oczekiwaniami społecznymi.
– Od tego zależy przyszłość klimatyczna, nasze bezpieczeństwo wodne oraz dobro pozostałych gatunków, które mają takie samo prawo do życia, wolności i realizowania swoich naturalnych potrzeb, w środowisku wolnym od presji człowieka – czytamy w ich manifeście.
Przypominają, że to właśnie stare lasy, o charakterze naturalnym, jak te, są domem dla niezliczonych gatunków. – Puszcza Karpacka to nie tylko: niedźwiedź, wilk, ryś i żbik, ale tysiące innych, nie mniej ważnych, gatunków zwierząt, roślin i grzybów – zaznaczają
– Nie zgadzamy się na dewastację dzikiej przyrody i eksploatację cennych lasów jako magazynów drewna. Jeśli dalej będą masowo wycinane, gleba miażdżona ciężkim sprzętem, a głębokimi koleinami dróg zrywkowych nadal spływać będzie morze błota do górskich potoków, to nie mamy żadnych szans w walce z suszą w kraju, powodziami, o katastrofie klimatycznej nie wspominając – ostrzegają.

Rzecznik RDLP Krosno: – W Oddziale 219a nie ma w tej chwili wycinki

Stanowisko w sprawie protestu zajęła także Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie. – Nie odmawiamy nikomu prawa do głoszenia swoich poglądów, nie komentujemy też formy protestu prowadzonego z „radykalną empatią i troską”, choć byłoby dobrze, gdyby towarzyszyła temu też odrobina nieradykalnej wiedzy. Informujemy, że w oddz. 219a nie są w tej chwili prowadzone żadne prace związane z pozyskaniem drewna – informuje Edward Marszałek, rzecznik RDLP w Krośnie.
– Jako leśnicy i pracownicy RDLP w Krośnie oraz nadzorowanych przez nią nadleśnictw nie poczuwamy się w żadnym stopniu do szerzenia „patriarchatu, queerfobii i faszyzmu”. Z przykrością stwierdzamy tylko, że protestujące osoby próbują przenosić na grunt leśny spory światopoglądowe niemające z lasem nic wspólnego – uzupełnia rzecznik.
Przedstawiciel krośnieńskiej RDLP podkreśla, że leśnicy zajmują się prowadzeniem gospodarki w powierzonych nam lasach własności Skarbu Państwa i działają zgodnie z obowiązującym prawem. – Dlatego bardzo uogólniony postulat „ochrony puszczy przed dalszą wycinką” może być kierowany wyłącznie do prawodawcy, a nie do zarządcy tego mienia. Żądanie od nadleśniczego zaniechania działań gospodarczych w lasach powierzonych jego pieczy to rodzaj podżegania do naruszenia prawa – komentuje rzecznik.
Na koniec dodaje: – Znamy doskonale wartości przyrodnicze lasów bieszczadzkich, stąd podejście do ich zagospodarowania jest bardzo zróżnicowane: od rezerwatów ścisłych pozostających w pieczy nadleśnictw poprzez strefy wyłączone z użytkowania z uwagi na występowanie chronionych gatunków czy też z uwagi na walory krajobrazowe aż po drzewostany użytkowane w sposób ekstensywny, by zapewnić ich trwałość i wzrost zasobności przy jednoczesnym wykorzystaniu części ich zasobów drewna na potrzeby gospodarki kraju i obywateli. Z kolei zapewnieniu funkcji glebo- i wodochronnych służy ciągły wzrost lesistości i wdrażane programy małej retencji w lasach. Przypominamy, że w polskich Bieszczadach powierzchnia zajmowana przez lasy zwiększyła się w ciągu ostatnich 75 lat z ok. 40 proc. do ponad 90 proc. Potencjał pochłaniania CO2 lub zatrzymywania wody w regionie wzrósł zatem niepomiernie – podsumowuje Edward Marszałek.

Zostali wylegitymowani

Aktywiści zostali zgodnie z prawem wylegitymowani przez funkcjonariuszy Bieszczadzkiej Straży Granicznej. – To w sumie cztery osoby, dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Zostali pouczeni o grożącym im niebezpieczeństwie spowodowanym dużymi mrozami, swoim działaniem nie łamią prawa – powiedziała nam Elżbieta Pikor, rzecznik BiOSG.

Martyna Sokołowska

10 Responses to "„Wilczyce” zamieszkały w lesie i walczą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.