
PODKARPACIE. – W Sokołowie Małopolskim coraz częściej słyszę, że ktoś widział wilka. Ludzie boją się wyjechać w pole albo pójść na spacer – mówi mieszkaniec gminy.
Mieszkańcy gminy Sokołów Małopolski boją się wychodzić do lasu, bo, jak mówią, pojawiły się tam dwie watahy wilków. Podobno są coraz częściej spotykane i zagryzają okoliczne psy. W Bieszczadach praktycznie wszystkie wałęsające się bez opieki czworonogi zostały zjedzone przez wilki. Jeden miał nawet zaatakować turystkę. To już plaga czy tylko sianie paniki?
– W Sokołowie Małopolskim coraz częściej słyszę, że ktoś widział wilka. Ludzie boją się wyjechać w pole albo pójść na spacer – mówi mieszkaniec gminy. – Podobno atakują zwierzęta. Kto wie, czy nie zaatakują człowieka, jeśli będzie sam. Trzeba coś z tym zrobić, albo nie będziemy mogli bez strachu wejść do lasu – zauważa. Padły nawet propozycje, żeby odstrzelić zwierzęta.
– Wilki na terenie Puszczy Sandomierskiej pojawiły się dawno. Od kilku lat watahy są rejestrowane. To efekt tego, że zwierzęta migrują, kolejne watahy zajmują nowe terytoria i osiadły również na terenie Puszczy Sandomierskiej. Natomiast nie szukałbym w tym sensacji, dramatu, ani zagrożeń – mówi Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. – Wilki żyją sobie własnym życiem w głębi lasu i raczej nie interesują ich nasze sprawy. Skupiają się na tym, żeby przeżyć. Jeżeli już się komuś uda spotkać go w lesie, to może mówić, że ma szczęście, bo to dzikie zwierzę, które unika spotkania z ludźmi – podkreśla rzecznik RDLP. Niektóre ze spotykanych dzikich zwierząt okazują się być… psami rasy husky. Tak było w przypadku kobiety, która twierdziła, że ugryzł ją wilk.
Czy jednak mogą podejść blisko domostw, żeby zaatakować zwierzęta gospodarskie? – Tylko jeśli nie potrafią sobie zapewnić tego jedzenia w lesie. Jeżeli nawet dochodzi do ataku na zwierzęta gospodarskie, to tam gdzie są niepilnowane, więc nie ma co siać paniki – uspokaja rzecznik RDLP. Jak mówi, w tej chwili przychodzą na świat młode, więc wadery martwią się o to, żeby zapewnić im jedzenie, dlatego warto zachować ostrożność jeśli chodzi o wypas bydła lub owiec czy np. chodzenie z psami do lasu, bo częstą zdobyczą są bezpańskie albo prowadzone po lesie psy.
A jak przedstawiają się statystyki? – Szacujemy szkody wyrządzane przez 5 gatunków: bóbr, niedźwiedź, ryś, wilk i żubr. Do chwili obecnej oszacowaliśmy już blisko 200 przypadków szkód od gatunków chronionych. W roku 2017 r. przyjęliśmy 574 zgłoszeń – informuje Łukasz Lis, rzecznik prasowy RDOŚ w Rzeszowie. Najwięcej, bo aż 300 dotyczyło bobrów. Wilki są na drugim miejscu. Szkody, które wyrządziły szacowano 149 razy. Kwota jaką a nie wypłacono, to łącznie prawie 162 tys. zł. Najczęściej drapieżniki polują na owce oraz krowy, jednak jak wynika z raportów służb wilkom przypisano również 15 zagryzionych psów. – Za zagryzione przez wilki psy odszkodowanie również przysługuje, o czym niektórzy gospodarze nie wiedzą. W roku 2017 oszacowaliśmy 14 takich przypadków (15 psów). Kwoty wypłaconych odszkodowań oscylowały od 50 do 2000 zł za psa. W tym roku było już 5 takich przypadków.
Wioletta Kruk



8 Responses to "Wilki grasują w Sokołowie Małopolskim?"