Wilki pustyni na start

Andrzej Gondek (z lewej) i Marek Wikiera na trasie ubiegłorocznego Maratonu Piasków. Pokonali go w dobrym tempie i wtedy podjęli decyzję o starcie do znacznie poważniejszej próby. Fot. Jerzy Mielniczuk
Andrzej Gondek (z lewej) i Marek Wikiera na trasie ubiegłorocznego Maratonu Piasków. Pokonali go w dobrym tempie i wtedy podjęli decyzję o starcie do znacznie poważniejszej próby. Fot. Archiwum

PRZEWORSK, STALOWA WOLA. Pochodzący z Podkarpacia biegacze zamierzają pokonać chilijską pustynię i Antarktydę.

Mają już za sobą Saharę i Gobi. Przed nimi groźna Atacama i zimna Antarktyda. Pochodzący ze Stalowej Woli Andrzej Gondek i urodzony w Przeworsku Marek Wikiera w niedzielę rozpoczynają decydujący bój o 4 Deserts Grand Slam. Tylko 28 osób na świecie pokonało w ciągu roku cztery najgroźniejsze pustynie. W elitarnym gronie nie ma Polaków. Oni chcą być pierwszymi. W polskim narodowym teamie jest jeszcze Daniel Lewczuk z Warszawy. – Czujemy się mocni. Do zobaczenia na mecie 11 listopada – mówi Andrzej Gondek.

Wielki szlem 4 Deserts to najtrudniejszy ultramaraton. Kto o nim myśli, musi pokonać cztery 250-kilometrowe odcinki na różnych pustyniach. Zawody odbywają się w formule self-supported (samowystarczalności), czyli każdy niesie w plecaku bagaż niezbędny do przeżycia 6 dni w skrajnych warunkach pustynnych. W poprzednich edycjach 4 Deserts tylko jedna Polka pokonała jedną z czterech pustyń, czyli Gobi. Nasza trójka już zasługuje na wielki szacunek.

Za nimi dwie pustynie
W lutym czwórka Polaków pokonała 250-kilometrowy etap na jordańskiej pustyni Wadi Ramm. Organizatorzy w tym roku zrobili wyjątek, ze względu na wojny na obrzeżach Sahary. Bez wyjątku, na początku czerwca nasi biegacze zaatakowali Gobi w Chinach. Spisali się znakomicie. Gondek przez sześć dni walczył o pierwsze miejsce, zmagając się z pustynnymi wiatrami. Znalazł się w pierwszej dziesiątce i po tym wyczynie uznawany jest za faworyta na kolejnej pustyni. W czwartek, już bez Marcina Żuka, którego w kraju zatrzymały sprawy rodzinne, nasi biegacze polecieli do Chile. W przyszłą sobotę mają dobiec do mety na Atacamie.

Oprócz opatrunków, maści gojących i sproszkowanej żywności, Andrzej Gondek zawsze w plecaku ma polską flagę.
Oprócz opatrunków, maści gojących i sproszkowanej żywności, Andrzej Gondek zawsze w plecaku ma polską flagę.

– Największe wyzwanie na Atacamie, poza zmienną temperaturą od plus 35 do minus 2 stopni Celsjusza, to wysokość, na której rozegrane zostaną zawody – mówi Andrzej Gondek. – Pierwszy etap wystartuje na poziomie 3300 m n.p.m., gdzie zawodnicy będą odczuwać skutki przebywania na tak dużej wysokości i związany z tym fakt mniejszej zawartości tlenu w powietrzu.

Po trzydziestu sześciu godzinach lotu, w sobotę mają dotrzeć do San Pedro de Atacama w Chile. Po kontroli medycznej i technicznej, 165 zawodników z 36 krajów zostanie przetransportowanych na pustynny biwak przy linii startu. Zostanie im krótki aklimatyzacyjny trening i bieg. Każdego dnia po kilkadziesiąt kilometrów na kamienistej trasie, z dużymi przewyższeniami i skokami temperatur. Do mety dotrą tylko najbardziej wytrwali.

Jeżeli nasi zaliczą Atacamę, na początku listopada zostanie im do przebiegnięcia 250 km po śniegach Antarktydy. Koniec tegorocznej edycji 4 Deserts nastąpi 11 listopada. Czy w narodowe święto biało-czerwona flaga załopoce na najzimniejszej z pustyń?

Panowie menedżerowie z plecakami
Andrzej Gondek jest absolwentem AWF. Był koszykarzem stalowowolskiej „Stali”. Teraz jest menedżerem w firmie farmaceutycznej. W grudniu skończy 40 lat. O 6 lat starszy Marek Wikiera z Przeworska wyjechał na studia do Lublina. Po studiach na KUL przeniósł się do Gdańska. Też jest menedżerem. Najmłodszy z nich Daniel Lewczuk (39 l.) jest absolwentem uniwersytetu w Kalifornii. Podczas studiów w USA grał w koszykówkę, w drugiej dywizji uniwersyteckiej ligi NCAA. Biegając zbierają pieniądze na cele charytatywne. Wikiera zawsze ze swoim mottem: – Nigdy się nie poddawaj. Ból zwycięstwa trwa krótko, a gorycz porażki całe życie.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.