
ŻUŻEL. PLŻ2. PZMot. uderzył pięścią w stół i skończył z zadłużonymi klubami.
Włókniarz Częstochowa i Wybrzeże Gdańsk nie dostały licencji na występy w sezonie 2015 w PLŻ2. Podobna groźba wisi nad klubem z Opola. – Mleko się rozlało. Będzie to nauczka dla innych klubów. Szkoda tylko, że takie decyzje zapadają tak późno, czyli w połowie lutego, co bardzo komplikuje nam i innym II-ligowym klubom przygotowania do sezonu – przekonuje Wojciech Zych, wiceprezes KSM Krosno.
W miniony piątek Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego ogłosiło podjętą dwa dni wcześniej decyzję o wygaszeniu licencji dla stowarzyszeń z Gdańska i Częstochowy. Oba, chcąc występować w II lidze musiały spłacić olbrzymie (około 7 mln zł) zadłużenie spółek ze swoich miast, którym już w tamtym roku odebrano licencje. Stowarzyszenia za bardzo nie kwapiły się do uregulowania zaległości, proponując zawodnikom spłatę tylko części należności. Ci na to się nie zgodzili, co ostatecznie zaowocowało brakiem licencji dla ww. klubów. Podobny los może spotkać Hawi Racing Team Opole, który aby wystąpić w II lidze, musi spłacić należności swojego poprzednika – Kolejarza Opole. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższy piątek.
4 rundy jedynym wyjściem
Po odebraniu licencji klubom z Częstochowy i Gdańska, w PLŻ2 zostało 5 ośrodków. Jeśli podobny los spotka Opole, do zmagań w najniższej klasie rozgrywkowej przystąpią zaledwie 4 drużyny: Krosno, Piła, Rawicz i Lublin. – Cztero- czy pięciozespołowa II liga to duży problem dla wszystkich. Szkoda, że PZMot. zabrał się za robienie porządków tak późno. Takie decyzje powinny zapaść w listopadzie ubiegłego roku. Co w tej chwili mamy powiedzieć kibicom, którzy kupili karnety, sponsorom, którzy nagle dowiadują się, że liga zmniejszyła się o 30 proc., a być może jeszcze więcej, wreszcie zawodnikom, którzy byli przygotowani na określoną wcześniej liczbę spotkań? – zastanawia się wiceprezes Zych.
Kluby z Gdańska i Częstochowy od decyzji Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego mogą odwołać się do Ministerstwa Sportu, któremu podlega PZMot. Czy to zrobią, na razie nie wiadomo. Jeśli nawet to uczynią, to ze względu na przeciągające się procedury, start drużyn z tych miast w sezonie 2015 w PLŻ2 wydaje się być mało prawdopodobny. – Jedynym słusznym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest jechanie 4 rund, czyli każdy zespół z każdym spotka się po 2 razy u siebie i na wyjeździe. To pozwoli zachować pierwotnie zakładaną liczbę spotkań. Mam tylko nadzieję, ze konkretne decyzja zapadną bardzo szybko i ostateczną wizję II-ligowych zmagań w sezonie 2015 poznamy w najbliższych dniach, a nie dopiero na kilka dni przez startem sezonu – przekonuje Zych.
Stachyra (na razie) na lodzie
Jedną z ofiar całej sytuacji jest mieszkający na co dzień w Rzeszowie Dawid Stachyra, który nadal czeka na pieniądze z Gdańska, gdzie występował 2 lata temu. Jakby tego było mało, wychowanek klubu z Lublina przed tym sezonem podpisał kontrakt w… Częstochowie i obecnie został na lodzie.
– Ja bym jeszcze nie przekreślał szans Włókniarza na występy w PLŻ2. Kolejny raz podkreślam, że jego sytuacja jest zupełnie inna od Wybrzeża. Stowarzyszenie w Częstochowie nie było bowiem w żaden sposób powiązane ze spółką Włókniarz. Czekam zatem na dalszy rozwój wydarzeń, ale muszę przyznać, że jest to dla mnie bardzo niekomfortowa sytuacja – przyznał „Davidoff”, który przed sezonem prowadził rozmowy m.in. z KSM Krosno. – Brak licencji dla Częstochowy i Gdańska oznacza, że na rynku pojawi się sporo całkiem niezłym zawodników, co może mocno zakłócić hierarchię II-ligowych klubów. Na tę chwilę nie będziemy się rozglądać za nowymi zawodnikami, ale jeśli się pojawi jakaś korzystna oferta, to na pewno się nad nią pochylimy. Z drugiej strony nie po to podpisywaliśmy wcześniej kontrakty z zawodnikami, żeby musieli oni grzać ławę – kończy wiceprezes „Wilków”, Wojciech Zych.
Marcin Jeżowski


