
Jak wiadomo, Donald Tusk znacznie przekroczył prędkość w terenie zabudowanym, jadąc 107 km/godz. W miejscu, gdzie obowiązywało 50 km/godz., przez co stracił prawo jazdy na trzy miesiące, dostał 10 punktów karnych i zapłacił 500 zł mandatu.
I tu z pełną odpowiedzialnością można stwierdzić i powiedzieć sobie bez cienia wątpliwości, że tym razem – wreszcie! – była to wina Tuska.
Zresztą nawet on sam tym razem tego nie kwestionował. „Jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji” – napisał samokrytycznie.
Jazda lidera Platformy Obywatelskiej ze zdecydowanie nadmierną prędkością stała się powodem licznych komentarzy, których w krótkim komentarzu przytaczać nie będziemy. Tym bardziej że są powszechnie znane. Warto jednak mocno podkreślić, bo jest to niezmiernie ważne, że takie wykroczenie z całą pewnością nigdy nie przydarzyłoby się wicepremierowi do spraw bezpieczeństwa, prezesowi Prawa i Sprawiedliwości Jarosławowi Kaczyńskiemu.
I taka jest między nimi zasadnicza różnica.
Jan Miszczak



10 Responses to "Wina Tuska"