
ŁAŃCUT. Uwaga podróżni. Nowe windy stwarzają niebezpieczeństwo! Jednak spółka PKP Polskie Linie Kolejowe nie widzi zagrożeń dla ludzi.
Mieszkańcy Łańcuta, którzy podróżują pociągami, mogą na peron dojść po wysokiej kładce, pokonując strome schody. Jest to jednak droga nie do pokonania dla osób niepełnosprawnych, z ciężkim bagażem i opiekunów z dzieckiem w wózku. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe wyszła naprzeciw potrzebie mieszkańców i niedawno zamontowała nowoczesne windy. Problem w tym, że korzystanie z nich jest bardzo niebezpieczne.
Pojechaliśmy sprawdzić nowe windy, które na dworcu PKP w Łańcucie miały ludziom ułatwić przedostanie się na peron. Winda robi wrażenie. Ładna, czysta, ale przyklejona na drzwiach kartka ostrzega przed jej użyciem. Okazuje się, że aby móc z niej skorzystać, należy powiadomić o tym fakcie kasjera biletowego lub telefonicznego dyżurnego stacji Łańcut na ok. 15 minut przed rozpoczęciem podróży. Osoby kończące podróż w stacji Łańcut podczas zakupu biletu w stacji rozpoczętej podróży, powinny powiadomić kierownika pociągu, a ten powiadamia wówczas dyżurnego stacji Łańcut.
Postanowiliśmy skorzystać z windy bez angażowania w to pracownika stacji. W środku było bardzo gorąco i duszno. Nie ma tam żadnego nawiewu ani klimatyzacji. Po wciśnięciu przycisku 1 p. czekamy, ale nic się nie dzieje. W końcu po kilku próbach winda się zacięła, a wyjście z niej okazało się niemożliwe. Drzwi od wewnątrz nie dało się otworzyć. Po kilku minutach przyjechał pracownik stacji, który uwolnił ze środka dziennikarkę. Jednak okazało się, że nawet w jego obecności windą nie można pojechać, bo się zacięła. Prawie pół godziny trwało jej odblokowywanie.
Całej tej sytuacji przyglądała się pani Ula, mieszkanka Łańcuta, która będąc w ciąży, mając ze sobą ciężki bagaż, chciała skorzystać z windy.
– Nigdy nie mogę zrobić rodzinie niespodzianki, kiedy wracam pociągiem. Zawsze muszę dzwonić po kogoś z domu, żeby mi pomógł przedostać się z peronu, bo boję się korzystać z nowych wind – mówi pani Ula.
Niebezpieczna winda wszystkim znana
– Całe szczęście, że tym razem nie ma nikogo w środku – mówi kobieta pracująca na stacji. – Winda zacina się co jakiś czas, bardzo często będąc na górze lub między piętrami – dodaje.
– Raz między piętrami zaciął się w niej mężczyzna. W panice kopał w drzwi i w szyby, bo brakowało mu już powietrza. Jak się nam z kolegą w końcu udało go uwolnić, to rzucił się na kolegę i chciał go pobić – mówi pracownik stacji.
Dyżurny stacji codziennie rano musi sprawdzać, czy winda funkcjonuje. Raz po jej uruchomieniu zaciął się w niej na wysokości połowy drzwi. Pomagał mu się z niej wydostać ochroniarz tutejszej stacji. Mężczyzna musiał wyskakiwać z windy przez niewielką szparę. Całe szczęście, że nie doszło do tragedii.
Spółka bagatelizuje problem
„Informuję, że platformy pionowe w stacji Łańcut, przeznaczone do obsługi osób z ograniczonymi możliwościami poruszania się, zostały dopuszczone do eksploatacji przez Transportowy Dozór Techniczny 24.02.2014 r.
Prawidłowe korzystanie z platform, zgodnie z zamieszczoną instrukcją jest bezpieczne. W przypadku ewentualnej usterki zapewniona jest łączność telefoniczna z nastawnią w stacji Łańcut, której pracownicy są przeszkoleni z obsługi tych urządzeń – informuje Dorota Szalacha z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.
Blanka Szlachcińska



9 Responses to "Winda – pułapka dla niepełnosprawnych"