II LIGA. Biało-niebiescy, prowadząc 2-0, na własne życzenie zafundowali sobie i nielicznym kibicom emocje do końcowego gwizdka.
To był mecz Piotra Prędoty. Napastnik Stali, który jesienią zdobył dla biało-niebieskich 10 goli, w sobotę zaliczył dopiero pierwsze trafienia w wiosennej rundzie. Przebudzenie nastąpiło w najlepszym z możliwych momentów, gdyż gospodarze potrzebowali tych punktów, jak ryba wody.
Gospodarze zaczęli wyśmienicie i objęli prowadzenie już w 8. min. Kibicom przypomniał się wreszcie wspomniany na wstępie Piotr Prędota. Całą akcję zainicjował Konrad Hus, który dograł piłkę na prawe skrzydło do Rafała Lisieckiego. Ten niewiele się zastanawiając dośrodkował w pole karne, gdzie Prędota urwał się dwóm obrońcom Znicza i technicznym strzałem w sytuacji sam na sam nie dał szans Bigajskiemu.
Stuprocentowa Stal
Po stracie gola goście częściej przebywali przy piłce, prezentowali się lepiej od stalowców, a przede wszystkim górowali nad rzeszowianami wyszkoleniem technicznym. Ci nie przebierali w środkach i jeśli nie mogli w przepisowy sposób przerwać akcji rywali, uciekali się do fauli. Stąd już trzy żółte kartki w pierwszych 20 minutach sobotniego meczu.
Stal przetrwała napór pruszkowian, który nie przyniósł im jednak dogodnych sytuacji bramkowych i dosyć nieoczekiwanie… zdobyła drugiego gola. Bardzo dużą zasługę miał przy nim Rafał Lisiecki. Pomocnik Stali na lewym skrzydle niemal „wkręcił w murawę” jednego z obrońców Znicza, a następnie dośrodkował wprost na głowę Prędoty, który nie zmarnował takiej okazji. Pierwszą połowę Stal kończyła zatem ze stuprocentową skutecznością, bowiem dwa strzały Prędoty były jedynymi celnymi uderzeniami podopiecznych Krzysztofa Łętochy przed przerwą.
Bezbłędny Lewandowski
W II połowie ponownie uwidoczniła się przewaga gości, ale Stal miała tego dnia doskonale dysponowanego Miłosza Lewandowskiego. Od 64. minuty gospodarze grali w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Aleksejsa Kolesnikovsa, który na boisku przebywał raptem kwadrans (wszedł w 49. min). Od tego momentu zaczęła się droga przez mękę gospodarzy, którzy rozpaczliwie zaczęli bronić dwubramkowej przewagi. A Znicz się rozkręcał i momentami zamykał Stal w jej własnym polu karnym. 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry goście zdobyli nawet gola, ale ze spalonego (Paluchowski). Szczęście tym razem było po stronie Stali i nie opuściło jej do ostatnich minut.
STAL Rzeszów 2
ZNICZ Pruszków 0
(2-0)
1-0 Prędota (8.), 2-0 Prędota (30.)
STAL: Lewandowski – Hus, Drelich, Bednarczyk, Maślany, Lisiecki (90. Więcek), Jędryas, Baran (46. Szczoczarz), Lisańczuk (49. Kolesnikovs), Jamróz (72. Brocki), Prędota
ZNICZ: Bigajski – Banaszewski, Bochenek, Rackiewicz (60. Grudniewicz), Januszewski (76. Zapaśnik), Jędrych, Kosiec, Jaczewski (79. Nawrocki), Olczak (60. Machalski), Niewulis, Paluchowski.
Sędziował Grzegorz Jabłoński (Kraków). Żółte kartki: Maślany, Hus, Baran, Kolesnikovs, Drelich, Brocki oraz Niewulis, Nawrocki. Czerwona kartka Kolesnikovs (64. – druga żółta). Widzów 250.
Marcin Jeżowski
[print_gllr id=115748]


