Wirus zmusza Belgów do uformowania rządu tymczasowego

Belgowie całkiem śmiało korzystają z uroków pięknej pogody. Fot. Remigiusz Bąk

POLACY ZA GRANICĄ, BELGIA. – Codziennie o 20:00 wszyscy wychodzimy na balkony lub stajemy w oknach i przez 15 minut klaszczemy, puszczamy muzykę, gratulując sobie przestrzegania zasad kwarantanny – relacjonuje Remigiusz Bąk, mieszkaniem Brukseli.

W kolejnej odsłonie cyklu przedstawiamy Czytelnikom Super Nowości relację Remigiusza Bąka, mieszkającego od wielu jak w Brukseli. W starciu z pandemią koronawirusa Belgowie zachowują się dość podobnie do nas, Polaków. W kraju Beneluxu ze sklepowych półek w pierwszej kolejności znikają produkty „pierwszej potrzeby”, czyli papier toaletowy i makarony.

– Całkowita liczba potwierdzonych zachorowań w kraju osiągnęła dzisiaj liczbę 11,899 przypadków, a 82 osoby [stan na dzień: 30 marzec br. – przyp. red.] poniosło śmierć w wyniku infekcji wirusem – rozpoczyna swoją relację Remigiusz. – Zasadniczo nie ma paniki, jak na razie jest względny spokój, a belgijska służba zdrowia zdaję się utrzymywać sytuację w dalszym ciągu pod kontrolą.

Zjednoczenie w obliczu pandemii

– Gwałtownie rosnąca liczba zachorowań zmobilizowała przedstawicieli dwóch największych regionów autonomicznych; Flamandzkiego i Walońskiego do sformowania, po ponad 400-dniowej przerwie, rządu tymczasowego. Na czele tymczasowej koalicji stanęła Walonka, przedstawicielka liberalnego Ruch Reformatorskiego Sophie Wilmčs – relacjonuje Remigiusz. – 19 marca po południu, podobnie jak inne państwa Unii, Belgia zamknęła swoje granice dla „nieistotnego z punktu widzenia funkcjonowania państwa ruchu międzynarodowego”. Wcześniej, bo już 13 marca, zamknięte zostały miejsca publiczne, takie jak restauracje, bary, kawiarnie i dyskoteki. Większość pracowników również pozostała w domach, a ci którzy wyruszyli w drogę do biura, w większości przypadków udawali się do swoich miejsc pracy tylko w celu zabrania rzeczy osobistych i monitorów. Przypominam, że kraje Beneluxu, w skład których wchodzi Belgia, nie znają pojęć granic państwowych już od 1960 r.!

– Nowa sytuacja stworzyła oczywiście szereg problemów, zwłaszcza na granicy Niderlandzko-Belgijskiej, gdzie dziennie tysiące osób zmuszonych jest podróżować pomiędzy obydwoma państwami w celach zarobkowych, rodzinnych czy zakupowych. Chodzi głównie o dość znaczące różnice w cenach paliw i produktach spożywczych – przyznaje nasz korespondent.

Największym zaskoczeniem dla Belgów są… kolejki w sklepach

Okazuje się, że markety w Belgii są tak samo oblegane, jak i w naszym kraju, a ich hierarchia potrzeb nie różni się za bardzo od naszej. – Wśród mieszkańców Brukseli największe poruszenie można było poczuć w dniach od 13 do 19 marca. Markety ogarnął europejski syndrom znikającego z szybkim tempie z półek sklepowych papieru toaletowego, mleka, mąki, jajek, makaronów czy innych produktów spożywczych zdatnych do długiego przechowywania – ocenia Remigiusz. – Aktualnie sytuacja jest już spokojna, obowiązują pewne ograniczenia (jak maksymalna liczba osób wewnątrz sklepu, półtorametrowy odstęp pomiędzy klientami itd.), ale markety czy sklepy są zasadniczo otwarte w normalnym trybie. Restauracje mogą wydawać posiłki jedynie na wynos. Całkiem nowym zjawiskiem w Belgii i dla samych Belgów są np. kolejki do supermarketów, wynikające z nowych ograniczeń mających zapobiegać rozprzestrzenianiu się COVID-19.

– Belgowie nie mogą również bez uzasadnionej przyczyny przemieszczać się pomiędzy miastami, ale rząd zachęca np. do aktywności czy uprawiania sportów na świeżym powietrzu – wylicza postanowienia rządu Remigiusz Bąk. – Do tej pory podejście takie sprawdza się w praktyce. W najbardziej popularnych miejscach weekendowego wypoczynku brukselczyków takich jak Bois de la Cambre, Parc du Cinquantenaire czy La Promenade Verte można co prawda spotkać amatorów różnych sportów, ale zasadniczo jest to mniej osób niż zwykle i naprawdę w dużych odstępach.

Codzienne rytuały

Jak wiadomo, Włosi objęci kwarantanną wychodzą na balkony i wspólnie śpiewają. Belgowie mają swoją własną codzienną rutynę. – A i prawie bym zapomniał wspomnieć: o 20:00 wszyscy wychodzimy na balkony lub stajemy w oknach i przez 15 minut klaszczemy, puszczamy muzykę, gratulujemy sobie przestrzegania zasad kwarantanny i życzymy zdrowia, bardzo przyjemna zmiana po całym dniu spędzonym w domu. Skutkiem ubocznym ograniczenia działalności ludzi jest znacząca poprawa jakości powietrza w mieście – puentuje swoją wypowiedź Remigiusz.

Rafał Bolanowski

2 Responses to "Wirus zmusza Belgów do uformowania rządu tymczasowego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.