Wirusa ASF nie ma, odstrzał dzików jest

W Polsce ASF pojawił się w 2014 roku. Objął północno-wschodnią część kraju i od tamtej pory przesunął się w głąb Polski tylko o 150 km. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Ministerstwo Środowiska zarządziło polowania na dziki. W okręgu rzeszowskim wirusa afrykańskiego pomoru świń nie ma. Ale dzików to nie ocali.

Dla myśliwych Polskiego Koła Łowieckiego w okręgu rzeszowskim polowania na dziki nie są niestety ani zaskoczeniem, ani nowością.  – Polujemy już od kilku lat. W 2016 roku w naszym okręgu odstrzelono 5200 dzików, w 2017 podobnie, teraz niecałe 2000 – wylicza Marcin Hendzel, prezes Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Rzeszowie. – Polowania, o których trąbią media, odbyłyby się tak czy inaczej.

– Żeby walka z wirusem ASF była skuteczna, niezbędny jest odstrzał dzików – usłyszeliśmy od wydziału komunikacji medialnej Ministerstwa Środowiska. Tylko czy na pewno? W środowym wydaniu (9 bm.) cytowaliśmy prof. Andrzeja Elżanowskiego, który zapewniał w wywiadzie dla „Polityki”, że są dane wskazujące na szerzenie się wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF)  pomimo niskiej gęstości populacji tych zwierząt.

Tragedia dzików stała się polem politycznej rozgrywki. Obowiązują na nim podwójne standardy. Były prezydent Bronisław Komorowski powiedział „Wirtualnej Polsce”, że „to, co robi rząd w tej sprawie, to przegięcie”. Byłby to na pewno głos ważny i potrzebny, gdyby nie należał do Komorowskiego, który sam budzi kontrowersje przez swoje zamiłowanie do polowań. Przypomnijmy, że przed laty media obiegło zdjęcie, na którym Komorowski stoi ze strzelbą nad zastrzelonym jeleniem.

Czy te „przegięte działania” obejmą Podkarpacie? – Polowania indywidualne na dziki trwają cały rok. Zbiorowe są z kolei planowane od października do końca stycznia, zgodnie z okresami ochronnymi. – mówi Marcin Hendzel, prezes Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Rzeszowie. – Plan minimum na sezon 2018/2019 zakładał odstrzelenie minimum 1400 dzików  – podkreśla. – Intensywny odstrzał dzików trwa już od kilku lat. W 2016 roku w naszym okręgu odstrzelono 5700 dzików, w 2017 podobnie, teraz niecałe 2000 – wylicza. – Polowania, o których trąbią media, odbyłyby się więc tak czy inaczej. Ze strony rządu padła sugestia, by skoordynować te polowania, by były one jak najskuteczniejsze – zapewnia.

W Polsce ASF pojawił się w 2014 roku. Objął północno-wschodnią część kraju i od tamtej pory przesunął się w głąb Polski tylko o 150 km. Ale wirus ASF rozprzestrzeniają także ludzie, przenoszą go np. na ubraniach i w jedzeniu. Trzeba zmniejszyć ryzyko jego rozprzestrzeniania. Na terenie okręgu rzeszowskiego wirus ASF nie występuje, ryzyko jego pojawienia się jest mocno zminimalizowane. Służby weterynaryjne walczą o to, żeby wirus ASF nie dostał się do zagłębia trzody chlewnej w zachodniej Polsce, bo to byłyby miliardowe straty dla gospodarki. Tam, gdzie jest wirus, już są straty. Bo na te okręgi nałożone jest embargo, wszystkie chlewnie w pobliżu są zlikwidowane, a świnie wybite i zutylizowane. – Rozumiem więc naciski Ministerstwa Środowiska i rolników – mówi prezes Hendzel. – U nas w styczniu polowania się odbędą, natomiast w lutym zbiorowo polować na dziki nie będziemy. Myśliwy jest ekologiem, kieruje się etyką. Mimo że na lochy można polować, to zgodnie z zaleceniem Ministra Środowiska myśliwi nie będą odstrzeliwać prośnych loch. Mamy przecież sumienie – obiecuje.

Marcin Czarnik

6 Responses to "Wirusa ASF nie ma, odstrzał dzików jest"

Leave a Reply

Your email address will not be published.