
TARNOBRZEG. W ciągu trzech dni stan Wisły podwyższył się o cztery metry i osiągnął stan ostrzegawczy.
Ubiegłotygodniowe obfite deszcze mocno podbiły wskaźniki ostrzegające przed stanem wody Wisły. Na jej podkarpackim odcinku przekroczony został stan ostrzegawczy. Do alarmowego – jest na szczęście daleko.
Nie panikujemy. Choć po spacerze nad Wisłę, można mieć lekkie obawy, że rzeka, która siedem lat dwukrotnie przelała się przez tarnobrzeskie wały, ponowi swoje niszczycielskie dzieło. Do osiągnięcia jednak takiego stanu potrzeba by jeszcze wielu deszczowych dni. Na razie uspokajamy. Stan Wisły w stacji pomiaru w Sandomierzu -13 km za Tarnorbzegiem przekroczył stan ostrzegawczy wyznaczony na poziomie 420 cm o 69 cm. Aby, zrobiło się groźnie, musiałby dojść do stanu alarmowego, a ten wynosi dla tego odcinka 610 cm. W ciągu zaledwie trzech dni Wisła z poziomu 103 cm podniosła się tu jednak do 489 cm.
Stan Wisły na wcześniejszym pomiarowym odcinku w Kole także osiągnął stan ostrzegawczy i wynosił 521 cm, przy stanie ostrzegawczym ustalonym na 460 cm. Stan alarmowy dla tego odcinka to 680 cm.
Wczoraj woda w Wiśle zaczęła powoli opadać. Warto jednak podglądać informacje publikowane z częstotliwością co 10 minut przez serwis pogodowy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, bo sytuacja ta stale się zmienia.
Przypomnijmy, że dwie wielkie powodzie, które nawiedziły północne Podkarpacie w 2010 roku rozpoczęły się właśnie od bardzo deszczowych dni. W Tarnobrzegu zakończył się w tym roku gruntowny remont wałów. Inwestycja była pokłosiem tamtych wydarzeń i została współfinansowana z pieniędzy z Banku Światowego. W Internecie pojawiły się zdjęcia, na których mieszkańcy pokazywali stan wałów po jednej z ulew. Doszło tam, przy jednym z wjazdów na wał do osunięcia się ziemi. Nie jest ono jednak znaczące dla bezpieczeństwa wałów.
mrok


