
PRZEMYŚL. Znaki drogowe opracowane na zmylenie nietutejszych?
– Proszę popatrzeć na znaki drogowe w Przemyślu, toż to śmieszne – zachęcał nas nasz Czytelnik. – One są chyba po to, by zmylić „przeciwnika” w postaci kogoś nietutejszego – dodawał. – Bo tutejsi już wiedzą, że znaki informują fałszywie i jadą mimo nich. Ale kierowca spoza miasta może „zgłupieć” – zapewniał. – Nie wierzycie? To zapraszam na wycieczkę po takich miejscach – zadeklarował.
Daliśmy się na tę wycieczkę namówić i trzeba powiedzieć, że było ciekawie. Napotkaliśmy przynajmniej kilka miejsc, w których znaki informują o tym, że danym pasem można jechać tylko prosto, a tymczasem zaraz za tymi znakami znajdują się skręty. Czytelnik też pokazał nam pas do zawracania, na którym nie zdołałby nikt wykonać prawidłowo tego manewru nawet poczciwym „maluszkiem”, nie mówiąc o bardziej współczesnych „osobówkach”, a o samochodach ciężarowych nie wspominając. Dowiedzieliśmy się też, że „ślepota” ulicy to sprawa „uleczalna”, tylko się o niej nie informuje.
Zaskoczenie zaczyna się już przy wjeździe do Przemyśla od strony Rzeszowa. Tu znaki informują o pasach do jazdy prosto, z których potem nieoczekiwanie można skręcać w prawo. Można, jeśli się wie, że tam skręt jest i zdąży „wskoczyć” na pas, o którym żadnej informacji wcześniej nie było. Widać zajmujący się oznakowaniem tej drogi uznali, że kto ma wiedzieć, jak jechać, ten wie, a reszta niech jedzie prosto do miasta i nie wybrzydza.

Kto zbyt pochopnie chciałby Przemyśl opuścić, ale zmieni jednak zdanie, teoretycznie może zawrócić na wysokości Stacji Kontroli Pojazdów. Bardzo teoretycznie, bo konia z rzędem temu, kto dałby radę wykonać ten manewr bez łamania przepisów ruchu drogowego na wąskim i krótkim pasie do niego przeznaczonym.
W głębi miasta nie jest lepiej. Przy ulicy 29 Listopada w pobliżu marketów znanych sieci handlowych skrzyżowanie z ulicą Stanisława Augusta może naprawdę „ogłupić” niejednego kierowcę. Znaki informują o pasach do jazdy prosto w obu kierunkach oraz …o pierwszeństwie dla skręcających w lewo. Który znak „się liczy”?
Ciekawe jest także to, że w Przemyślu „uleczono” ślepotę jednej z ulic wiodących do osiedli domów jednorodzinnych, ale tym sukcesem zapomniano się pochwalić i znak nadal informuje, że ulica ta jest „ślepa” Nawiasem mówiąc, wjeżdża się na nią z pasa, o którym znak informuje, że prowadzi prosto, a tak naprawdę skręca w prawo.
Takich „perełek” jest w Przemyślu jeszcze sporo. Apelujemy do odpowiedzialnych za znaki: skoro nie da się oznakować prawidłowo, to umieśćcie pod napisem „Przemyśl wita” taką tabliczkę: „Witajcie w krainie, gdzie obcy kierowca zaginie”. W niektórych wioskach takie informacje dotyczące obcych i możliwości zagubienia się są umieszczane przez życzliwych tubylców na wiatach przystanków. I człowiek przynajmniej wie, czego się może spodziewać.
Monika Kamińska




9 Responses to "Witajcie w krainie, gdzie obcy kierowca zaginie"