
Sprawa pierwsza: Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press. To była dla prezesa K. jedna z kluczowych spraw w dziedzinie propagandy; teraz staje się dużo trudniejsza do zrealizowania, a w takich sytuacjach Kaczyński się gubi i działa jak raptus. Może być ciekawie.
Sprawa druga: Sławomir Nowak opuści więzienie; inny sąd nie znalazł podstaw, by trzymać go nadal w areszcie śledczym. Uznano, że w ciągu 9 miesięcy prokuratura miała dość czasu, by śledztwo zakończyć. Tym razem wściekł się Ziobro…
Sprawa trzecia: TVP opublikowała film Macierewicza o katastrofie smoleńskiej. W filmie jest jedna nowość, mianowicie słychać krzyki pasażerów tuż przed rozbiciem; no i to jest naruszenie jednego z największych tabu dziennikarskich. Takich rzeczy się nie ujawnia. Słusznie zareagowała krewna jednej z ofiar i zatrudniła Giertycha, który w jej imieniu poszedł do sądu. Jaki będzie wyrok? Można byłoby mieć wątpliwości, gdyby sądziła pewna słynna kucharka Julka albo wiadoma Krycha, ksywa „profesor”, w innym wypadku przegrana władzy (czy TVP) jest po prostu murowana.
Będzie też na bank proces w sprawie tego policjanta, który zręcznym chwytem za gardło obalił protestującą kobietę, okładając ją przy tym pałą, i mimo gorącej obrony przez wysokich funkcjonariuszy policji – facet ma przerąbane. A jak ujawnią jego personalia… Na jego miejscu szybko bym z Polski emigrował, bo może mieć kłopoty nie tylko sądowe.
To tylko cztery sytuacje w bezpośrednim związku z prawem, których się nijak nie da zamieść pod dywan. A przecież jest cała masa innych incydentów – nazwijmy je obyczajowymi – które też oddziałują na opinię publiczną.
Wszystko to wpływa na pejzaż polityczny. Coraz bardziej widoczne są pęknięcia w gnijącej w ogromnym tempie koalicji. Rozwalą się o ścianę.
Naprawdę, kochana opozycjo: knujcie szybko i gadajcie ze sobą; nie musicie ani nawet nie powinniście się tym chwalić. Ale coraz bliższy jest dzień, w którym rządzącym opadną gacie. Chciałbym wtedy widzieć tylko jedną gołą dupę: ich mianowicie. Rozumiemy się?
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



10 Responses to "Wkraczamy chyba w gorący okres"