Wkrótce pierwszy Klaps

Fot. Materiały Prasowe

RZESZÓW. Wakacje powoli dobiegają końca. Instytucje kulturalne przymierzają się do otwarcia sezonu, a jedna z nich właśnie ogłosiła repertuar na wrzesień.

„Klaps” jest klubem niezwykłym. Nie trzeba do niego należeć, by oglądać wyświetlane w nim filmy. Wystarczy kupić bilet w śmiesznie niskiej cenie (pojedynczy: 10 zł, karnet miesięczny: 30 zł) i przyjść do Wojewódzkiego Domu Kultury. A przyjść warto tym bardziej że filmy, które „Klaps” prezentuje, w rzeszowskich kinach zwykle nie są grane. – Będziemy oglądać, dyskutować i dobrze się bawić – zachęcają organizatorzy.

Projekcje filmów trudno dostępnych to zresztą nie wszystko. Najgorętsze emocje wśród publiczności budzą pofilmowe dyskusje, prowadzone nieraz do późnych godzin nocnych. Zarówno rozmowami toczonymi po seansach, jak i prelekcjami kieruje Dominik Nykiel. Koordynacją projektu zajmuje się z kolei Adam Kus. 

– Pokazujemy filmy, które osiągnęły sukcesy w ostatnim czasie. We wrześniu i październiku zagramy zdobywców Złotej Palmy i Złotego Niedźwiedzia. Rozpoczniemy więc z przytupem, najważniejszymi filmami roku – mówi Adam Kus, koordynator DKF „Klaps” – Jako pierwszy w sezonie (w poniedziałek, 2 września, o godz. 19.00) wyświetlimy wybitny film braci Dardenne. Jego premiera odbędzie się dopiero w grudniu, ale nam udało się go sprowadzić już teraz. Uważamy, że nasi widzowie zasługują na wielkie kino – dodaje.

Co ważne, dzięki internetowym ankietom na repertuar „Klapsa” wpływają sami widzowie. Swoje propozycje mogą oni ponadto nadsyłać pocztą, zarówno tradycyjną, jak i elektroniczną. Przy czym Dominik Nykiel i Adam Kus zaręczają, że do Rzeszowa sprowadzą kino najwyższych lotów. – Zamierzamy pokazywać mistrzów kina czeskiego. Zaczniemy od „Czarnego Piotrusia”  (1963 r.) Milosa Formana – twierdzi Adam Kus. – Pamiętamy o dokumentach. Pokażemy film „Diego”, który opowiada o legendzie piłki nożnej… ale do obejrzenia którego zachęcam, uwaga, nie tylko miłośników futbolu – namawia. – Chcemy zmierzyć się z filmami głośnymi, z takimi, które jeżdżą na festiwale w Zwierzyńcu, na Nowe Horyzonty. Słowem: uwrażliwiać, pomagać zrozumieć i dotrzeć głębiej – kończy.

Marcin Czarnik

Leave a Reply

Your email address will not be published.