Władimir Putin potrafi doskonale rozgrywać

Dr Maciej Milczanowski. Fot. Wit Hadło

Rozmowa z dr. Maciejem Milczanowskim, byłym żołnierzem, ekspertem ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Rzeszowskiego

– Specjalna Misja Monitoringowa OBWE poinformowała, że w ostatnich tygodniach w Donbasie zarejestrowano najwięcej przypadków naruszenia zawieszenia broni od początku roku. Wszyscy z niepokojem patrzą w stronę Ukrainy i zadają sobie pytanie, co planuje Władimir Putin?
– To prezydent, który bardzo długo rządzi. Od początku pełnienia prezydentury buduje pewną strategię. Jego polityka potrafi sięgać znacznie głębiej niż polityki zachodnie, które po wyborach ulegają zmianom. Putin potrafi wykorzystywać różnego rodzaju zmiany, które zachodzą w otoczeniu Rosji, a nawet globalnie. Po każdych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych możemy zaobserwować pewnego rodzaju działania Kremla. Poza tym oczywiste jest, że będzie próbować wykorzystać do własnych celów również obecną sytuację pandemiczną. Kiedy wszystkie oczy zwrócone były na Chiny i przewidywano, że to one będą zyskiwać, okazało się, że Rosja też chce wykorzystać ten moment. Ma różne pola gry. Tak naprawdę tam, gdzie ujawnia się jej duża aktywność, niekoniecznie mogą być jej cele. Teraz bardzo ważne jest zupełne zdominowanie Białorusi. W zasadzie wydaje się, że to już nastąpiło. Niektórzy publicyści słusznie piszą, że wschodnia granica z Rosją znacznie się przybliżyła.
– Ostatnio nie tylko na Ukrainie jest głośno o Rosji.
– Widzimy szereg różnych działań. Nie tylko oficjalnych, jak manewry wojsk, czy widocznych medialnie, jak ogromny skandal w Czechach. U nas nagle pojawia się zdjęcie z Rosji sprzed kilkunastu lat i natychmiast powoduje bardzo ostry konflikt wewnętrzny. Nie wiem, czy ktoś w Polsce przechowywał przez 11 lat te fotografie. Wygląda na to, że Rosja może być w to zaangażowana. Wiadomo, że jeśli zaraz po rocznicy smoleńskiej pojawia się takie zdjęcie, które bardzo angażuje prawą stronę, wywoła to kolejną odsłonę konfliktu.
Trzeba widzieć łącznie te wszystkie czynniki. Rosjanie potrafią strategicznie łączyć elementy gry na tej wielkiej szachownicy, a Władimir Putin doskonale rozgrywać. Co nie znaczy, że możliwa jest agresja militarna. Wiele mocarstw testuje różnego rodzaju reakcje potencjalnych przeciwników i zbiera to wszystko w postaci baz danych, które wpływają na przyszłe strategie. Stąd rozwój wojny hybrydowej. To działania długofalowe, które mają na celu budowanie większych wpływów, wzmacnianie pozycji na arenie międzynarodowej, natomiast otwarty konflikt mógłby zakończyć takie aspiracje. Nie sądzę, żeby względem Polski taka agresja mogła nastąpić, natomiast może dojść do aktów destabilizacji wewnętrznej.
Wzmożenie na arenie międzynarodowej daje szereg korzyści. Rosja znowu pojawia się jako mocny aktor. To ożywia jej kontakty np. gospodarcze na Bliskim Wschodzie, gdzie taka pozycja bardzo imponuje.
– Portal Nowosti Donbasa napisał, że separatyści kontrolujący Donieck zarządzili przygotowywanie się do możliwej aktywizacji działań zbrojnych – przygotowanie bunkrów i miejsc w szpitalach. Z kolei Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o planach dużych ćwiczeń antyterrorystycznych w większości regionów kraju. Na ile możliwa jest wojna?
– Sytuacja została zdestabilizowana i chaos jest utrzymywany przez tyle lat właśnie po to, żeby odpowiednio nacisnąć w najlepszym dla siebie momencie. Przyspieszyć nieco bieg wydarzeń. Nie wiem, czy rzeczywiście Putin chciałby zyskiwać nowe terytorium, bo to byłoby dla niego obciążeniem gospodarczym. Najbardziej ekonomicznie jest utrzymywać chaos, uniemożliwiać Ukrainie jakąkolwiek integrację z Zachodem, ale jednocześnie zrzucać na nią ponoszenie wszystkich kosztów, płacenie emerytur czy rent. Dlatego nie przewiduję akcji w sensie anschlussu, jak to zrobiono z Krymem, ale akty militarne są bardzo możliwe. Zresztą już do nich dochodzi, bo wzrosła liczba ofiar ukraińskich, a rosyjskie, jeśli będą, Kreml będzie starał się je ukrywać. Dla Rosji to korzystne, bo toczą się negocjacje w różnych obszarach, np. w sprawie Nord Stream 2.
– I będzie mogła zmusić państwa zachodnie do ustępstw?
– Być może za chwilę prezydent Joe Biden będzie wzywał do rozmów. A wtedy Władimir Putin powie: „Dobrze, ja przestanę ingerować na Ukrainie, ale odpuście z Nord Stream 2”. Niewykluczone, że ma w głowie taki pomysł. Tym bardziej, że amerykański czy zachodnio europejscy liderzy będą chcieli się wykazać tym, że załagodzili konflikt. Zawsze jest jakiś interes. Mam jednak nadzieję, że prezydent USA ma na tyle dobrych doradców, że nie da się wciągnąć w takie manewry.
– Jakie konsekwencje dla Polski przyniosłyby działania militarne w Donbasie?
– Wydaje mi się, że zachodnia Ukraina jest stabilna, dlatego nie będzie mocnych oddziaływań z tej strony. Natomiast na pewno, gdy państwo jest w stanie konfliktu zbrojnego, pojawiają się tam bardzo radykalne postawy. W walkach uczestniczy także najbardziej radykalna część. Mieliśmy już przykład, że potem rościła sobie ona prawa do decydowania w polityce ukraińskiej i to może być dla nas niekorzystne. Z drugiej strony konflikt ukraińsko-rosyjski stawia nas czy Zachód w ogóle w lepszym świetle, bo staramy się nakłaniać do współpracy w sposób pokojowy, a nie z użyciem siły. Ukraińcy też wyciągną z tego wnioski. Natomiast bardzo trudna sytuacja jest na Białorusi. To, co robił Alaksandr Łukaszenka bardzo oburzało. Okazuje się jednak, że może być mniejszym złem. Pojawiła się informacja o próbie zabójstwa, on sam mówi, że jest zagrożony. Przecież nie ze strony Polaków, tylko raczej właśnie służb rosyjskich, które wymienią go na kogoś, kto będzie bardziej układny. Białoruś w zasadzie jest już prowincją rosyjską. Militarnie to praktycznie jedno terytorium. Pozostaje kwestia gospodarki czy różnorodności społecznej, ale dla Putina to mniej istotne. Ważniejsza jest jedność militarna
i oddziaływanie na Zachód. Dla nas to jest bardzo niekorzystne.
– Jak Pan ocenia polską politykę wschodnią? Wydaje się, że w przypadku Białorusi większą rolę odgrywa Litwa.
– To bardzo smutne, że oddajemy pole. Zresztą powinniśmy budować relacje nie tylko z Białorusią, ale wspólnie z Litwą i Estonią oddziaływać na Białoruś i Ukrainę. Tymczasem mam wrażenie, że polska polityka jest za bardzo pochłonięta wewnętrznymi relacjami, kwestiami utrzymania władzy, walki opozycji z rządzącymi i na odwrót. Zresztą nazwanie ministra spraw zagranicznych mianem „eksperymentu” (red. – Jarosław Kaczyński o Jacku Czaputowiczu) pokazało, jaką rolę odgrywa polityka zagraniczna w obecnym rządzie. Moim zdaniem nie wygląda to dobrze. Wydaje mi się, że robimy na tym polu za mało. Relacje z Ukrainą są tego świadectwem. Wcześniej o nie dbaliśmy. Zabiegaliśmy o członkostwo Ukrainy w NATO. Teraz jest cisza na ten temat. Bardziej skupiliśmy się na resentymentach, wspominaniu przeszłości, a zupełnie przestaliśmy myśleć o przyszłości. Dla mnie było bardzo przykre, gdy Ukraińcy apelowali, aby patrzeć w przyszłość, no bo ileż można się rozliczać z nawet najbardziej tragicznej przeszłości. Przy czym podkreślam, że nie mówię o zapominaniu przeszłości, tylko budowaniu współpracy politycznej ukierunkowanej na wspólny rozwój. Nie robimy wszystkiego, co moglibyśmy i mamy do odrobienia lekcję. Choć uwarunkowania się zmieniają i pewnych rzeczy odrobić się już nie da. Niestety, jesteśmy zupełnie pochłonięci walkami wewnętrznymi. Schowaliśmy głowę w ramionach i nie widzimy, co się dzieje dookoła.

Rozmawiała Wioletta Kruk

One Response to "Władimir Putin potrafi doskonale rozgrywać"

Leave a Reply

Your email address will not be published.