Na weekendzie internauci kładli się ze śmiechu, jak podczas dwudniowych jasełek propagandowych w Jasionce zwanych szumnie i tajemniczo Kongresem 590 (konia z rzędem tym, którzy po przeczytaniu rozszyfrują tę nazwę) ekstrapremier od gospodarki wraz z polityczną świtą robił zakupy za parę złotych w jednej z sieci handlowych. Zwykli obywatele za takie same zakupy muszą płacić dwa albo trzy razy tyle. Mogłoby się wydawać, że politycy dobrej zmiany, którzy tak ostro odcinają się od komuny i chcą nawet pomniki i pałace burzyć, nie będą marzyć o powrocie do sklepów za żółtymi firankami. Młodszym Czytelnikom wyjaśniam, iż były to sklepy dla esbeków, milicji, wojska i partyjnej elity. Mogli w nich nabyć towary niedostępne dla zwykłych obywateli żyjących w PRL.
Każda władza uwielbia ogłupiać wyborców, pisaliśmy o tym obszernie w artykule „Dlaczego politycy kłamią?” w weekendowym wydaniu naszej gazety. I chyba każdy dorosły i trzeźwo myślący Polak widział niejeden raz klasyczną pokazówkę polityczną, podczas której chyba wszyscy politycy robili już zakupy pod okiem kamer i fotoreporterów. Pamiętam sytuację sprzed kilku lat, kiedy Jarosław Kaczyński robi zakupy w spożywcza ku, nie mając nawet przy sobie portfela, a Donald Tusk wchodzi do „przypadkowo wybranego” sklepu i kupuje wodę mineralną taką samą jak zwykły Kowalski i wypija ją bez sprawdzenia przez tajniaka z BOR. I takie „ustawki” wyreżyserowane przez politycznych spin doktorów dla partyjnych funkcjonariuszy w okresie kampanii wyborczej to ja nawet jestem w stanie pojąć, iż mają sens. Pokazują, że oto władza nie jest oderwana od rzeczywistości i jest blisko ludu. Ale nijak nie mogę pojąć, jaki sens propagandowy ma robienie zakupów w błysku fleszy fotoreporterów podczas zamkniętego kongresu dla wybranych polityków i biznesmenów. Zwykły śmiertelnik nie miał wstępu na teren kongresu i nie mógł tam sobie przyjechać, wejść do sklepu i zrobić zakupów w promocyjnej cenie. Nie wierzę też, że premier Morawiecki uwierzył, iż w każdym polskim sklepie spożywczym jest tak tanio. Musiał mieć świadomość, iż znajduje się w sklepie za żółtymi firankami. A jeśli nie chodziło o ogłupianie wyborców, czy jak kto woli zyskanie ich sympatii przed nadchodzącymi w przyszłym roku wyborami samorządowymi, to chodziło o samozadowolenie. Partyjni nadgorliwcy czasami dochodzą do takiej perfekcji w politycznych pokazówkach, że ogłupiają się sami.
Redaktor Mariusz Włoch



6 Responses to "Władza ogłupia się sama"