
RZESZÓW. W poniedziałkowym spotkaniu w ratuszu udział wzięli m.in. posłowie Grzegorz Braun i Paweł Poncyliusz oraz senator Stanisław Ożóg.
Powraca temat utworzenia w Rzeszowie miejsca do tymczasowego magazynowania odpadów. W kwietniu wskazano pod ten cel parking przy ul. Towarowej, lecz po burzy medialnej, z planów nic nie wyszło. Teraz ratusz poinformował, że od miasta nadal oczekuje się wyznaczenia placu. Propozycją ma być teren bazy MPGK przy ul. Ciepłowniczej. – Teren miasta nie jest dobrym rozwiązaniem – mówił Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa.
Jak bumerang powraca sprawa utworzenia w Rzeszowie parkingu, na którym zatrzymywałyby się samochody wiozące m.in. odpady niebezpieczne. O zamieszaniu, które niejako jest pokłosiem wdrożenia Planu Gospodarki Odpadami, kilkukrotnie pisaliśmy już w kwietniu. Ratusz poinformował wówczas, że Urząd Marszałkowski zgłosił się do prezydenta Rzeszowa po opinię na temat utworzenia parkingu dla samochodów wiozących odpady przy ul. Towarowej. Miasto wyraziło negatywną ocenę, obawiając się, że po drogach będą transportowane niebezpieczne materiały jak np. środki chemiczne. Ponadto miejscy urzędnicy wskazali, że nieruchomość nie należy do ratusza, a do Przedsiębiorstwa Przewozowego PKS.
Władze samorządu odpowiedziały, że nie chodzi o stworzenie magazynów zagrażających życiu, a jedynie miejsca parkingowego, gdzie będzie można umieszczać transporty materiałów (skierowane m.in. przez Krajową Administrację Skarbową czy Inspekcję Transportu Drogowego) do czasu usunięcia naruszeń. Mimo to, ostatecznie PKS wycofał swą zgodę na lokalizacje. Kilka dni później Rada Miasta Rzeszowa podjęła uchwałę wyrażając swój sprzeciw w sprawie utworzenia parkingu dla pojazdów przewożących odpady na terenie bazy PKS przy ul. Towarowej.
Spotkanie z parlamentarzystami
W poniedziałek, w obecności podkarpackich posłów i senatorów, władze ratusza poinformowały, że od miasta wciąż oczekuje się wyznaczenia miejsca na odpady. Zaproponowany teren bazy MPGK przy ul. Ciepłowniczej nie przypadł Rzeszowowi do gustu. Miasto nie chce się na niego zgodzić. – Lokalizacja przy ul. Ciepłowniczej i w ogóle na terenie miasta Rzeszowa nie jest dobrym rozwiązaniem. (…) Teren 2,5 ha przy bazie MPGK już jest za mały dla normalnego funkcjonowania (samego – przyp. red.) przedsiębiorstwa – mówił Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa. Jak usłyszeliśmy, dziennie na teren bazy MPGK wjeżdża ok. 200-300 śmieciarek, ponadto na terenie funkcjonuje także PSZOK. Ponadto ratusz nie chce, aby samorząd wojewódzki decydował o tym co ma powstać w Rzeszowie.
Zaskoczenia całą sytuacją nie krył m.in. senator Stanisław Ożóg. – To dla mnie dziwne, że właściciela się nie pyta, a oczekuje się wydania opinii (…) Coś takiego nie powinno mieć miejsca na terenie miasta wojewódzkiego – wyjaśniał Ożóg. Poseł Paweł Poncyljusz dopytywał z kolei ile samochodów zatrzymuje się rocznie na takim parkingu i czy miasto rozmawiało z samorządem w sprawie porozumienia. – Rozmowy były – odpowiedział Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.
– Cała sprawa wydaje się być ponurym nieporozumieniem. Absurdem jest sprowadzanie substancji, o nieokreślonym ryzyku, do miasta, na teren zagęszczonej zabudowy – dziwił się Grzegorz Braun. O oprotestowaniu tematu wyznaczenia parkingu przypomniał poseł Wiesław Buż. – Takie miejsce powinno powstać w strefie bezpiecznej od zamieszkania i cieków wodnych – wskazywał. Póki co wciąż nie wiadomo jak sprawa się zakończy. Do tematu wrócimy.
Kamil Lech



One Response to "Władze Rzeszowa: – Nie chcemy niebezpiecznych materiałów w mieście"