Woda groźniejsza niż koronawirus

Niewiele trzeba, by spokojny wypoczynek nad wodą mógł się zakończyć dramatycznie. Fot. Wit Hadło

9-letnia dziewczynka, 25-letni mężczyzna i 40-latek – to tylko trzy z 17 ofiar, które w minioną sobotę i niedzielę straciły życie w wodzie. W tym samym czasie z powodu koronawirusa zmarło w naszym kraju 16 osób. Podczas gdy Polacy ciągle martwią się zagrożeniem COVID-19, coraz częściej zapominają o tym, że woda nadal może być niebezpieczna. Dobitnie pokazują to weekendowe statystyki.

Letnia aur skusiła wielu z nas do spędzenia weekendu nad jeziorem lub morzem. Dla niektórych skończył się on tragicznie. W sobotę na jeziorze Dąbie w Szczecinie przewróciła się łódź, którą pływało osiem osób. Niestety w zamkniętej kabinie przebywała 9-letnia dziewczynka. Nie miała szans na ucieczkę. Mimo wyłowienia dziecka nie dało się go uratować.

Tego samego dnia wieczorem trzech gdańszczan świętowało urodziny jednego z nich nad jeziorem Pile w Bornem Sulinowie (woj. zachodniopomorskie). Spożywali alkohol. W pewnym momencie jeden z mężczyzn chciał się ochłodzić i wszedł do wody. Kiedy pływał, jego koledzy zeszli z pomostu. Gdy ich towarzysz nie wychodził z jeziora, rozpoczęli poszukiwania i wezwali pomoc. Po ok. 3 godzinach z wody wyłowiono ciało 25-latka.

Z kolei w niedzielę rano warszawscy policjanci otrzymali zgłoszenie o unoszących się na Jeziorku Czerniakowskim zwłokach mężczyzny. Po przybyciu na miejsce mundurowi znaleźli dwa komplety ubrań, co sugerowało, że nie był sam. Kilka godzin później odnaleziono ciało drugiego – około 40-letniego, mężczyzny.

Według danych Komendy Głównej Policji, w ciągu zaledwie dwóch weekendowych dni takich historii było kilkanaście. Od 1 kwietnia – 196. Tylko od 1 do 26 lipca utonęło w Polsce 71 osób.

Chciał wykąpać psa. Utonął

Jak informuje podkarpacka policja, w naszym województwie od początku 2020 r. woda odebrała życie 12 osobom, z czego 3 podczas wypoczynku nad wodą. 24 maja mieszkaniec Zagórza w stawie niedaleko zabudowań znalazł ciało 42-latka. Prokurator wykluczył, aby do śmierci mężczyzny przyczyniły się inne osoby. Badanie potwierdziło, że przyczyną śmierci było utonięcie.

13 czerwca 30-letni mężczyzna na brzegu rzeki przy ul. Rzecznej w Mielcu pił ze znajomymi alkohol. Postanowił się wykąpać. Niestety porwany przez nurt, zniknął pod wodą. Na miejsce natychmiast przyjechali policjanci i strażacy. Ciało odnaleziono następnego dnia.

Tego samego dnia w stawie w Dulczy Wielkiej utonął 55-letni mężczyzna. Jak ustalili policjanci, wyszedł z domu wykąpać w stawie psa. Jego nieobecność wzbudziła niepokój żony i córki. Po chwili zorientowały się, co zaszło. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Niestety nie uratowano życia 55-latka.

Pod koniec czerwca grupa znajomych odpoczywała na terenie kąpieliska w Grodzisku Dolnym. W pewnym momencie jeden z mężczyzn postanowił wejść do wody. Po chwili 35-latek zaczął się topić i zniknął pod powierzchnią wody. Wieczorem płetwonurkowie wydobyli jego ciało.

Brawura i brak rozsądku

Co najczęściej prowadzi do utonięć? Brak umiejętności pływania, brawura i przecenianie swoich sił, czy niedocenianie niebezpieczeństwa w wodzie. Bardzo często powodem jest pływanie w stanie nietrzeźwym. W całym ubiegłym roku utonęło 456 osób. 98 z nich wcześniej spożywało alkohol. Do tragedii może doprowadzić też pływanie w miejscach zabronionych, skoki „na główkę” w nieznanym miejscu, albo zabawa polegająca na wrzucaniu oraz zanurzaniu innych w wodzie. Niebezpieczne może być również pływanie obok statków, czy łodzi motorowych, w pobliżu śluz i zapór wodnych, a także nieumiejętność postępowania w przypadku wywrócenia się kajaka lub łodzi.

Możemy jednak zadbać o swoje bezpieczeństwo. – W celu uniknięcia zagrożeń warto zastosować się do kilku podstawowych zasad, dzięki którym będzie bezpieczniej: korzystać ze strzeżonych kąpielisk, zwracać uwagę na warunki atmosferyczne i nigdy nie kąpać się po spożyciu alkoholu. A ponadto nie przeceniać swoich możliwości i umiejętności pływackich, a także zwracać uwagę na dokumenty i przedmioty wartościowe, które często pozostawione są bez opieki np. na ręczniku – wylicza podkom. Dominika Kopeć, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzki Policji w Rzeszowie. Przyznaje, że okres wakacji jest czasem, w którym znacząco wzrasta liczba utonięć. – Dlatego kolejny raz policjanci, podczas wakacji przeprowadzają działania informacyjno-edukacyjne pt. „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą”. Akcja poświęcona jest bezpieczeństwu osób przebywających w wodzie lub nad wodą, a bezpośrednimi adresatami projektu są dzieci, młodzież, jak i osoby dorosłe – tłumaczy.

Cały czas policjanci patrolują kąpieliska i miejsca letniego wypoczynku na terenie województwa podkarpackiego. – Więcej policyjnych patroli jest szczególnie nad Jeziorem Tarnobrzeskim, w Solinie, Polańczyku i nad zalewem w Wilczej Woli – informuje podkom. Dominika Kopeć. – Spotkamy tam nie tylko patrole piesze, ale też policjantów na koniach i pływających na motorówkach.

Wioletta Kruk

2 Responses to "Woda groźniejsza niż koronawirus"

Leave a Reply

Your email address will not be published.