
WILCZA WOLA. – Mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną, która nie dokonała się samoistnie, lecz wyłącznie za sprawą i z winy człowieka – mówi nam jeden ze zbulwersowanych wędkarzy.
– Na początku października w zbiorniku w Wilczej Woli obniżono stan wody w związku z pracami remontowymi zleconymi przez Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie. Już wtedy alarmowano o tym, że spływające wraz z masami wody ze zbiornika ryby są masowo odławiane w dole rzeki kłusowniczymi metodami – mówi Super Nowościom jeden z wędkarzy. Wędkarze są oburzeni postępowaniem osób zajmujących się akwenem, związku wędkarskiego, policjantów i straży rybackiej. Twierdzą, że ci nic nie robią.
Wędkarze uważają, że samo obniżenie lustra wody związane z pracami na zbiorniku było tylko preludium do, jak to sami określają, masakry, jaka się tam właśnie odbywa. – Korzystając z bardzo niskiego stanu wody całe hordy kłusowników po prostu wybierają ryby ze zbiornika. Siatkami, workami, widłami, czym się da – mówią wędkarze.
Dlaczego spuszczono wodę?
– Na spuszczenie wody ze zbiornika zgodę wydał urząd marszałkowski – tłumaczy Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie. – Co jakiś czas przeprowadza się okresowe badania techniczne budowli hydrotechnicznej, zwłaszcza jeśli zobaczy się jakieś ubytki w betonie i tak też było z zalewem Wilcza Wola. To jednak nie my odpowiadamy za ryby, które znajdują się w tej wodzie – dodaje.
Wędkarze twierdzą, że winnym zaistniałej sytuacji jest również tarnobrzeski związek wędkarski. Antoni Brudz, prezes Zarządu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Tarnobrzegu, nie chciał z nami rozmawiać, tłumacząc się tym, że prowadzi auto i musiałby się specjalnie zatrzymać, a dzwonić możemy, owszem, ale w… poniedziałek.
Zatrzymali dwóch kłusowników
Czy ktoś przynajmniej walczy z kłusownikami? – Patrolujemy i monitorujmy teren 24 godziny na dobę i tylko raz zatrzymaliśmy kłusowników z podbierakami, a sprawę przekazaliśmy policji z Kolbuszowej. Nie zauważyliśmy jednak jakiegoś wzrostu kłusownictwa w tym rejonie – tłumaczy Jan Kocur, komendant wojewódzki Państwowej Straży Rybackiej w Rzeszowie.
Policjanci z Kolbuszowej przyznają, że w środę mieli zgłoszenie od straży rybackiej. – Podczas interwencji część z kłusujących uciekła, zatrzymaliśmy dwie osoby i odzyskaliśmy 10 ryb, które wypuściliśmy do wody – mówi mł. asp. Jolanta Skubisz-Tęcza z Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej. – Mogę zapewnić, że temat zalewu bardzo interesuje policjantów i dlatego wysyłamy w to miejsce patrole – twierdzi.
Kiedy zbiornik ponownie zostanie napełniony wodą? Jak twierdzi dyrektor Stachura, w przeciągu miesiąca.
Grzegorz Anton



One Response to "Woda z zalewu spuszczona, a kłusownicy tylko zacierają ręce"