
RZESZÓW. Ponieważ zakonnicy nie usunęli dotąd pomnika, decyzję o jego wyburzeniu ma podjąć wojewoda.
Ewa Leniart, wojewoda podkarpacka, pyta ojców bernardynów, jakie mają plany wobec pomnika Walk Rewolucyjnych. W tej sprawie wystosowała do nich pismo. Na razie zakonnicy milczą. Zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną monumenty symbolizujące komunizm powinny zniknąć do 31 marca br.
– Takie pismo jak do bernardynów wysłaliśmy do wszystkich właścicieli pomników podlegających dekomunizacji – informuje Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Próbowaliśmy się skontaktować z ojcem Rafałem Klimasem, proboszczem parafii przy klasztorze o.o. Bernardynów, ale nie odbierał telefonu.
Wcześniej zakonnicy tłumaczyli, że nie mogą rozebrać pomnika, bo gdyby to zrobili, to musieliby do budżetu Unii Europejskiej oddać 24 mln zł, które przeznaczyli na powstanie ogrodów. Tak naprawdę bernardyni pomnika nie chcą na swojej działce. Ale musieliby ponieść koszty jego likwidacji. Szacunkowo byłoby to minimum 900 tys. zł. Takich pieniędzy zakonnicy nie mają i wyburzenie monumentu musieliby pokryć wierni.
Zdaniem Sławomira Gołąba, radnego Rozwoju Rzeszowa, jeśli PiS doprowadzi do wyburzenia pomnika Walk Rewolucyjnych przed jesiennymi wyborami samorządowymi, to PiS w Rzeszowie nie wygra tych wyborów. – Gdyby doszło do jego likwidacji, to protesty byłby bardzo duże, bo większość mieszkańców chce żeby pomnik pozostał – podkreśla radny.
Ustawa dekomunizacyjna nie nakłada na wojewodę terminu, w którym zobowiązana jest do wszczęcia postępowania administracyjnego zmierzającego do wydania decyzji w trybie przepisów tej ustawy. Wojewoda wystąpiła do Instytutu Pamięci Narodowej o wydanie ostatecznej listy pomników, które należałoby wyburzyć.
Mariusz Andres



13 Responses to "Wojewoda pyta bernardynów, czy wyburzą pomnik"