Wojna o Tadeusza Ryczaja

Mural Tadeusza Ryczaja (1931-2010) na mieleckim osiedlu Dziubków. Fot. Paweł Galek

Tadeusz Ryczaj, dyrektor i twórca potęgi Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, którego wielu mielczan wspomina z nostalgią, decyzją Rady Miasta został patronem ronda przy bramie głównej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Inicjatywę tę zanegował jednak Instytut Pamięci Narodowej, uznając, że propaguje ona komunizm.

Wszystko zaczęło się od społecznego projektu uchwały, który zakładał nadanie nowemu rondu na skrzyżowaniu ulic Wojska Polskiego i Przemysłowej, czyli przy bramie głównej do Specjalnej Strefy Ekonomicznej, imienia Tadeusza Ryczaja.

Społeczna inicjatywa

Pod wnioskiem nie podpisał się Mariusz Mazur, przewodniczący Rady Osiedla Rzochów. – Dla mnie to złamanie ustawy o propagowaniu komunizmu. Ta sprawa nigdy nie uzyska mojego poparcia – przekonywał. Większość Rady Miasta była jednak innego zdania i 27 sierpnia ub.r. zdecydowała, że patronem ronda będzie twórca potęgi mieleckiej WSK.
– Wiele osób chwaliło tę inicjatywę, poparło ją ponad 1700 osób, po weryfikacji jest ich 1300, ale tylko dlatego, że były tam podpisy osób z powiatu, a nie samego Mielca – podkreślał Wacław Świerczyński, przewodniczący Rady Osiedla Kilińskiego.
Inicjatywę poparli m.in. posłanka Platformy Obywatelskiej, Krystyna Skowrońska, oraz Czesław Kolisz, były pracownik WSK, a obecnie prezes firmy Ankol. Andrzej Talarek, lokalny publicysta, stawia Ryczaja wśród trzech najważniejszych ludzi w historii miasta. – Przyszło mu działać w czasach niełatwych, dlatego być może jego działanie budziło, i jeszcze długo będzie budzić, kontrowersje. Ale elementarna uczciwość każe popatrzeć na pozostawione dzieło, a jest nim Mielec taki, jakim go dziś widzimy. Jak wspomina Talarek: – W latach 70. my, młodzi wtedy inżynierowie po studiach dziennych, trochę z politowaniem patrzyliśmy na wieczorowych inżynierów, jakże lepiej jednak wykształconych od absolwentów dzisiejszych, byle jakich uczelni. To dyrektor Ryczaj był motorem tego kształcenia. To pozostało. I to dzisiaj, w nowej Polsce, zaprocentowało. I za to powinniśmy zachować go w naszej mieleckiej pamięci.

Propagowanie komunizmu

Kiedy wydawało się, że twórca potęgi mieleckiej WSK znajdzie swoje godne miejsce w mieście, wojewoda Ewa Leniart wszczęła postępowanie w sprawie unieważnienia uchwały w tej sprawie, bo Instytut Pamięci Narodowej wskazał, że upamiętnienie byłego dyrektora WSK w przestrzeni publicznej jest propagowaniem komunizmu. W uzasadnieniu decyzji czytamy m.in., że Ryczaj najpierw działał w komunistycznych organizacjach młodzieżowych, a następnie był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wszedł w skład Komitetu Wojewódzkiego tej partii. Został również wybrany na członka Egzekutywy KW PZPR w Mielcu. W 1985 r. z ramienia PZPR zdobył mandat posła.
Z taką argumentacją nie zgadza się Bogdan Bieniek, przewodniczący Rady Miasta w Mielcu. – Tadeusz Ryczaj w latach 1966-89 był dyrektorem WSK. Mieszkańcy Mielca pamiętają, że dzięki temu zakładowi, które dawał miejsca pracy, powstało miasto, szkoły, osiedla. Na najwyższym poziomie mieliśmy przemysł, kulturę i sport – wylicza Bieniek. – Według ankiet prawie 80 proc. mielczan popiera upamiętnienie go w naszym mieście.

Takie były czasy

– Pani wojewoda twierdzi jednak, że Tadeusz Ryczaj poprzez swoją działalność w PZPR był współodpowiedzialny za utrwalanie władzy ludowej. Jednocześnie napisała, że wszelkie inne argumenty dotyczące pracy w WSK i jego wkładu w rozwój miasta nie zostały wzięte pod uwagę, bo pozostają one poza sferą oceny prawnej naszej uchwały. Trudno się z tym zgodzić, bo ustawa nie zrównuje działalności w PZPR, nawet na wysokich szczeblach, z symbolizowaniem komunizmu – irytował się przewodniczący Bieniek.
Z decyzją wojewody nie może pogodzić się również Andrzej Talarek. – Cóż zarzucono Ryczajowi? Ano to, że był w PZPR. Gdyby nie był, to by nie był dyrektorem – przekonuje. – Takie były czasy. Ale jego kariera nie była w żadnej mierze związana z aparatem partyjnym.
– Nawet jak był w tzw. władzach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. To także wynikało z nomenklatury stanowiska, które zajmował. Pani wojewoda, niestety, nie uwzględniła opinii wielkiej części społeczeństwa, której nazwisko dyrektora Ryczaja z komunizmem nie kojarzy się wcale, a z rozwojem ich miasta już jak najbardziej – podkreśla mielecki publicysta. Rada Miasta w Mielcu wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie. Ten, jak się okazało, uchylił rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody, w którym unieważniono uchwałę nadającą rondu imię Tadeusza Ryczaja. Co dalej? Wojewodzie przysługuje prawo do odwołania się od tego wyroku. Jeśli tak zrobi, sprawa będzie ponownie rozpatrywana przez sąd wyższej instancji, czyli Naczelny Sąd Administracyjny.

Na muralu obok partyzantów

Niejako z boku tego sporu, na ścianie jednego z budynków przy ul. prof. Władysława Szafera, pojawił się mural z wizerunkiem Ryczaja. Jego autorem jest mielczanin, Wojciech Rokosz, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Wcześniej w tym miejscu plastyk namalował murale m.in.: braci Działowskich, Eugeniusza Szyfnera, Wojciecha Lisa „Mściciela” oraz Stanisława Doliny. Ci dwaj ostatni to legendarni żołnierze wyklęci i mieleckie ikony walki z systemem komunistycznym. Tuż obok nich w ostatnim czasie pojawił się też symbol, ale PRL-u, czyli wieloletni dyrektor WSK.
W sieci zawrzało. – Na osiedlu Dziubków przy muralach polskich patriotów, także ofiar, powstał wizerunek aparatczyka komunistycznego – komentuje Leszek Midura, lokalny polityk związany z Solidarną Polską. – Zapewne ten żałosny pomysł finansują środowiska postkomunistyczne chcąc promować okres totalitarny. Mam nadzieję, że tym razem bezwstydni prowokatorzy poniosą konsekwencje zarówno prawne, jak i finansowe. Dość promowania zbrodniczego systemu i pobłażania jego propagatorom. Precz z komuną!
Co na to autor muralu? – Nie ma takiej postaci historycznej w najnowszej historii Polski, która by nie budziła jakichś kontrowersji – tłumaczył Wojciech Rokosz. – Wydaje mi się jednak, że chyba przeszedł czas na to, żeby pogodzić różne historyczne postaci. Mam nadzieję, że będą obok siebie współistnieć. Tadeusz Ryczaj w swoim życiu dokonał pewnego wyboru i w jego ramach zrobił sporo dobrego dla Mielca. Trzeba o tym pamiętać.

W domu u Ryczaja

Kim była osoba, która w Mielcu wzbudza tak gigantyczne emocje? Urodził się na Kresach, ale całe swoje dorosłe życie związał z Mielcem. W 1966 r. został dyrektorem naczelnym WSK. Za jego rządów w tej fabryce powstało ok. 8 tys. miejsc pracy. Był członkiem PZPR i z jej ramienia posłem na Sejm PRL. Zmarł w 2010 roku w zapomnieniu. Został pochowany na cmentarzu w Chorzelowie. Ryczaja w jego domu osobiście odwiedził Józef Witek, znany mielecki historyk i regionalista.
– Pisałem właśnie jego biogram do trzeciego tomu mojej „Encyklopedii Mielca” – wspomina. – Bez emocji opowiadał mi o swojej karierze. Nie chciał, aby pisać o nim wiele. Może pogodził się z rzeczywistością, a może nie czuł się dobrze. Dyrektor Ryczaj działał w specyficznych realiach, a WSK produkowała dla wojska w określonych uwarunkowaniach.
– Wraz ze zmianami ustrojowymi niektóre „gorące głowy” poddały bardzo krytycznej ocenie jego wcześniejszą działalność – kontynuuje Józef Witek. – A byli też i tacy, którzy poddawali w wątpliwość sens i cel jego działalności. Później to w jakiś sposób ucichło i pojawiły się rzetelniejsze oceny, ale jeszcze i dziś trudno oceniać te czasy.
– Ale jego wkład w rozwój zakładu i miasta był olbrzymi – zaznacza regionalista. – Choć pochodził z Kowla, to wychował się i mieszkał w Chorzelowie pod Mielcem. To z WSK związał całe swe życie zawodowe. Wedle relacji świadków, Tadeusz Ryczaj był charyzmatyczną osobowością i potrafił przeforsować swoje pomysły.

Gospodarskie wizyty sekretarzy

Obszernego wywiadu twórca potęgi WSK udzielił natomiast Jerzemu Skrzypczakowi, dyrektorowi Muzeum Regionalnego w Mielcu. Oto wybrane fragmenty jego wypowiedzi:
„Za sukces poczytuję sobie także stworzenie dobrych warunków dla zdobywania wykształcenia przez młodych ludzi. Gdy zostawałem dyrektorem, pracowało ok. 12 tys. ludzi, gdy odchodziłem było ich ponad 20 tys. Na początku 120 osób miało wyższe wykształcenie, gdy odchodziłem było ich ponad 2 tys. Ściągałem do Mielca specjalistów z całego kraju. To jest sukces. (…) Nie mieliśmy wyjątkowej pozycji w Warszawie. Ale byliśmy najwięksi w branży lotniczej, stąd to zainteresowanie. Zakład często odwiedzały delegacje krajowe i zagraniczne różnego szczebla. Za moich czasów, z tego co pamiętam, w 1975 r. był premier ZSRR Aleksy Kosygin, w 1969 r. premier Józef Cyrankiewicz, dwa razy Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR w latach 70., wraz z premierem Piotrem Jaroszewiczem, w 1972 i w 1976 r.”.

Paweł Galek

8 Responses to "Wojna o Tadeusza Ryczaja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.