Wójt dużo gadał i… nagle zamilkł

Prezes przemyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, Mariusz Kwaśny chce, by wójt gminy Żurawica Tomasz Szeleszczuk sprostował fałszywe informacje o PWiK-u na lamach lokalnego tygodnika oraz na stronie internetowej gminy. Oczekuje także, ze włodarz gminy Żurawica przekaże 10 tys. złotych na wskazany przez zarząd PWiK cel charytatywny. Fot. Monika Kamińska

– Trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje słowa – powiedział na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Mariusz Kwaśny, prezes zarządu przemyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Żądamy, by fałszywe informacje o naszej firmie, które na łamach lokalnego tygodnika przekazał opinii publicznej wójt gminy Żurawica, Tomasz Szeleszczuk sprostował w tymże tygodniku oraz na stronie internetowej gminy – mówił prezes Kwaśny dodając, że wójt ma także przekazać 10 tys. złotych na wybrany przez zarząd PWiK cel charytatywny. – Jeśli się tak nie stanie, podejmiemy kroki prawne – zapowiedział. A co na to wójt Szeleszczuk? Ano nie wiemy, bo nie znalazł czasu na rozmowę z nami.

Wszystko zaczęło się, jak podkreślał autor artykułu, który wywołał reakcję prezesa PWiK, od interwencji mieszkańców gminy Żurawica w mediach. – Nasza publikacja była reakcją na skargi czytelników, a nie wójta – tłumaczył dziennikarz lokalnego tygodnika podczas czwartkowej (17 września) konferencji w przemyskim magistracie. Chodziło o to, że czasami, szczególnie w soboty popołudniu mieszkańcy gminy Żurawica mieli problem z dostawą wody. Wodę tę dostarcza gminie Żurawica właśnie przemyski PWiK. Dokładnie dostarcza ją do gminnej sieci wodociągowej. – Wójt na łamach tygodnika zwyczajnie oczerniał naszą firmę i udzielał opinii publicznej fałszywych informacji – odpowiadał na to prezes PWiK, Mariusz Kwaśny. – Posunął się do powiedzenia, że nasze przedsiębiorstwo, a raczej jego pracownicy złośliwie ograniczają mieszkańcom gminy Żurawica wodę! To jakiś absurd i nie wiem skąd w ogóle przyszło to panu wójtowi do głowy – zauważył Kwaśny. – Do tego słowa pana wójta, że „ w PWiK-u nie ma z kim rozmawiać”! Gdzie nikt się z nami w tej sprawie nie kontaktował, dowiedziałem się mediów, że w Żurawicy jest problem z wodą – wyjaśniał prezes PWiK w Przemyślu.

A gdy już prezes Kwaśny o problemach żurawiczan z wodą się dowiedział, sprawdził skąd się one biorą. – Okazało się, że wina leży po stronie tej części sieci wodociągowej, która należy do gminy, czyli odpowiadają za nią pracownicy pana wójta, a nie nasi – tłumaczył M. Kwaśny. – Wójt Szeleszczuk nie sprawdził skąd problemy z wodą w jego gminie, tylko od razu poinformował media i mieszkańców gminy Żurawica, że to nasza wina. Ba, nawet, że to nasze celowe działanie – nie krył wzburzenia prezes PWIK- Trzeba odpowiadać za swoje słowa – podsumował Kwaśny. – Oczekujemy, że pan wójt sprostuje fałszywe informacje o nas, które rozgłosił, na łamach tygodnika i na stronie internetowej gminy Żurawica oraz przekaże 10 tys. złotych na wskazany przez nas cel charytatywny. O ile tego nie zrobi podejmie stosowne kroki prawne – zapowiedział prezes Kwaśny.

Zachowanie wójta Tomasza Szeleszczuka skrytykował też obecny na konferencji prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, który jest bezpośrednio zainteresowany opinią o PWiK-u bo przedsiębiorstwo jest spółką prawa handlowego, w której 100 proc. udziałów ma miasto Przemyśl. – Doprawdy nie rozumiem po co pan wójt Szeleszczuk tak postąpił – mówił W. Bakun. – Przecież dobra współpraca gminy z PWIK-iem leży w interesie mieszkańców jego gminy, którym należy się wodą i rzetelna informacja – dodał. Ani prezydent Bakun, ani prezes Kwaśny nie umieli powiedzieć jakie, ich zdaniem, intencje przyświecały wójtowi gminy Żurawica i pchnęły go to takiego działania. Chcieliśmy zapytać o nie bezpośrednio wójta Szeleszczuka, ale niestety nie było nam dane. Gdy zatelefonowaliśmy do Urzędu Gminy Żurawica miła pani poinformowała nas, że wójt jest zajęty. Zapewniała, że do nas oddzwoni, ale tak się nie stało. Na stronie internetowej UG Żurawica do wczoraj nie pojawiła się żadna informacja na temat tej sprawy.

– Dlaczego wójt tak zrobił? Pewnie to część planu opisanego w sławetnym liście „szarego” członka PIS do posła Marka Kuchcińskiego – stwierdził pewien przemyślanin. – Wójt Szeleszczuk jest wszak z PiS-u – przypomniał. – A że za obecnych władz miasta zmienił się w PWiK-u prezes, to przecież trzeba było „dowalić” Bakunowi i nowemu szefowi przedsiębiorstwa. Słowem klasyka – podsumował. Boimy się nawet pomyśleć, że przemyślanin mógłby mieć rację.

Tymczasem poprzedni prezes PWiK-u, a wcześniejszy wiceprezydent Przemyśla, stracił fotel prezesa w kontrowersyjnych okolicznościach. Niektórzy twierdzili, że pozbawiono go posady tylko dlatego, że był „człowiekiem poprzedniej ekipy rządzącej miastem” . Warto dodać, że już po odwołaniu poprzedniego prezesa, w lipcu zeszłego roku w PWiK-u pojawili się funkcjonariusze CBA. Okazało się, że przemyskie przedsiębiorstwo, jak wiele innych z tej branży, kupowało sprzęt od pewnej firmy ze Śląska, której szefostwo podejrzewa się o korupcję. Wówczas funkcjonariusze CBA poza PWiK-iem odwiedzili też mieszkanie byłego prezesa. Nikt jednak nie usłyszał wtedy żadnych zarzutów. Dopiero po ponad roku od tego zdarzenia, niedawno, zatrzymany został były kierownik jednego z działów PWiK, któremu postawiono korupcyjne zarzuty.

Monika Kamińska

4 Responses to "Wójt dużo gadał i… nagle zamilkł"

Leave a Reply

Your email address will not be published.