Wójt, który zapracował się na śmierć

Tadeusz Cebula (1947 – 2001). Fot. Paweł Galek

Po upadku komuny Majdan Królewski był w opłakanym stanie. Wszechobecna szarzyzna, brud i beznadzieja. Dziś jest to jedno z najbardziej zadbanych i najlepszych miejsc do życia na Podkarpaciu. Ogromna w tym zasługa Tadeusza Cebuli, człowieka „Solidarności”, wizjonera i pierwszego wójta majdańskiej gminy. W tym roku minęło 20 lat, odkąd odszedł. Do tej pory jego śmierć owiana jest mgłą tajemnicy.

Pierwsze po upadku Polski Ludowej – wolne wybory samorządowe były w Majdanie Królewskim ogromnym wydarzeniem. Wyłoniona na niewyobrażalnej dziś fali entuzjazmu Rada Gminy uchwałą z 11 czerwca 1990 roku wybrała swego wójta.

„Prosty, skromny człowiek”

Został nim człowiek ze średnim wykształceniem, niemający żadnego doświadczenia w administracji publicznej. 43-letni wówczas Tadeusz Cebula, bo o nim mowa, wcześniej pracował jako: monter w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu. Był też cieślą w Tarnobrzeskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego i mistrzem w Zakładach Metalowych w Nowej Dębie. W międzyczasie pracował na roli w rodzinnym Komorowie.
Od 1980 r. szefował „Solidarności” w Majdanie Królewskim. I mimo tego, że w związku z tym wiele wycierpiał od lokalnej aparatury państwowej PRL, tuż po objęciu sterów gminy oświadczył, że nie zamierza robić czystki w urzędzie i podległym mu jednostkom.
– Efektywny samorząd powinien dysponować doświadczonymi i dobrze merytorycznie przygotowanymi pracownikami – mówił wójt Cebula. – W gminie utrzymaliśmy prawie całą dotychczasową kadrę. Podział na starą i nową nomenklaturę jest anachronizmem. Jeżeli mamy żyć w społeczeństwie demokratycznym, to każdy ma prawo do pracy, bez względu na przekonania polityczne. Najważniejsze, aby tę pracę wykonywali należycie – zaznaczał.
Spadek, który pozostawili mu naczelnicy gminy, był przerażający. Żadna z miejscowości nie miała nawet wodociągu, a stan dróg wołał o pomstę do nieba. Na Rynku rosły dzikie chaszcze, w których „odpoczywali” stali bywalcy – jednej z największych „atrakcji” gminy – pobliskiej speluny. Można było jedynie siąść i płakać. Co na to wójt Cebula? – Jesteśmy gminą o dużych ambicjach – oświadczył na starcie i wziął się do roboty.

Serce nie wytrzymało tempa

I rzeczywiście majdański samorząd rozpoczął inwestycje w infrastrukturę na niespotykaną dotąd skalę. Zaczęto budować: drogi, kanalizację, wodociągi, oczyszczalnię ścieków w Majdanie Królewskim, ujęcie wody w Hucie Komorowskiej, wysypisko odpadów stałych w Krzątce, gimnazjum w Majdanie Królewskim, szkoły podstawowe i hale sportowe.
Wójt wziął się również ostro za zmianę obskurnego centrum Majdanu. Na środku Rynku wybudował piękny ratusz. Obok postawił sieć pawilonów handlowo-usługowych, które – ze względu na efektowną estetykę – nazywane są majdańskimi sukiennicami. Nie zaniebdał też obrzeży miejscowości, gdzie pojawiły się w pełni uzbrojone osiedla mieszkaniowe.
Zawrotne tempo rozwoju gminy rozbudziło lokalne ambicje. Na jednej z sesji Rady Gminy padł wniosek o przywrócenie Majdanowi praw miejskich, które utracił pod koniec XIX wieku. Radni jednak wniosek odrzucili. – Postąpili słusznie – oceniał Cebula. – Ratusz, sukiennice czy kuranty nie stanowią jeszcze o miejskości. Zbyt wielu mieszkańców naszej gminy utrzymuje się z uprawy roli. Nie ma też – koniecznej w mieście – infrastruktury. Ale te przeszkody z czasem pokonamy…
Ambitnych planów niestety nie dane było mu jednak zrealizować. Galaktycznego tempa, które narzucił gminie nie wytrzymało jego serce. Zmarł w sierpniu 2001 roku.

Kontynuacja koncepcji rządzenia

Następcą legendarnego wójta został Jerzy Wilk, ówczesny wicestarosta kolbuszowski. Nowy gospodarz gminy znany z emocjonalnych zachowań był charakterologicznym zaprzeczeniem swojego spokojnego, a nawet skrytego poprzednika.
Okazało się jednak, że jego koncepcja rządzenia gminą jest zbieżna z wizją zmarłego Tadeusza Cebuli, czyli inwestycje, inwestycje i jeszcze raz inwestycje, a priorytetem jak najlepsze drogi i gospodarka wodno-ściekowa. Dziś są tego efekty. Gmina jest skanalizowana w stu procentach, posiada dwie sprawnie funkcjonujące oczyszczalnie ścieków, najlepsze w powiecie drogi, nie wspominając już o wodociągach, gazyfikacji czy innych oczywistościach.
Kiedy do tego dodamy prześliczny Rynek, to kwestią czasu wydaje się moment, kiedy spełni się marzenie wójta Cebuli i Majdan Królewski na powrót stanie się miasteczkiem. On sam nie zostanie w pamięci mieszkańców. Oto, jak oni sami wspominają charyzmatycznego wójta.
Czesław Nowak, emerytowany nauczyciel: – Był niezwykle pracowity. Nie odróżniał czasu pracy od prywatnego. Jak na dzisiejsze czasy, był szalenie niewspółczesny, czy też – jak niektórzy mówią – nie do końca demokratyczny. Ale dzięki temu widoczne są efekty jego pracy. Okazało się, że zawsze miał rację. Nie uznawał partyjniactwa i wszelkich podziałów.
Dla niego najważniejsza była ta gmina. Świadczył o tym fakt, że – nie licząc się z nikim i niczym – zapracował się na śmierć. I to mimo tego, że go przestrzegano, ale on już taki był. Nie pozwolił sobie podnieść pensji wójta, którą miał najniższą w województwie. Twierdził, że zgodzi się na to dopiero wtedy, kiedy w gminie będzie wszystko zrobione.

Pieniędzy nigdy nie marnował

Ks. prałat Władysław Włodarczyk, dziekan raniżowski i wieloletni proboszcz parafii pw. św. Bartłomieja w Majdanie Królewskim: – Wójt Cebula zapisał wspaniały rozdział w historii naszej gminy, bezgranicznie służąc – jak mawiał – swojej małej Ojczyźnie. Niestrudzenie zabiegał o środki na inwestycje, których realizacji non stop doglądał. Można było się czasem nie zgodzić z jego słowami, bo był człowiekiem, a ludzie są omylni. Ale nawet największy krytyk musi się zachwycić liczbą dokonań wójta Cebuli.
Józef Trela, były sołtys wsi Majdan Królewski: – Był dobrym gospodarzem. Z charakteru był człowiekiem skrytym, sam podejmował decyzje, nie pytając innych o zdanie. Pieniędzy nigdy nie marnował. Zdobywał je z wszystkich możliwych źródeł. Tuż przed śmiercią „jeździł” za pieniędzmi na budowę liceum ogólnokształcącego.
Sylwester Wacyra, przedsiębiorca:
– Na pewno nie będę oryginalny, mówiąc, że zrobił dla nas bardzo wiele. To jego zasługą jest fakt, że gdy ktoś dziś przyjeżdża do Majdanu nie widzi już biednej wiochy, tylko zadbane miasteczko, które jest wizytówką regionu.

Paweł Galek

 

Komentarz

Paweł Galek, dziennikarz „Super Nowości”:

– Nagła i niespodziewana śmierć wójta Tadeusza Cebuli owiana jest mgłą tajemnicy. Zmarł tak samo, jak podejmował strategiczne decyzje. W samotności… Pamiętam doskonale, jak ludzie wieszali na nim psy, kiedy budował im drogi, wodociągi, kanalizację, jak z uporem zagospodarowywał Rynek. Pamiętam też, jak niektórzy nie mogli znieść faktu, że ten prosty i skromny, jak mówili, człowiek ma wizję. Miał ją i realizował. Bezkompromisowo. Miał więc wielu wrogów. I pewnie przypłacił to zdrowiem i niestety w konsekwencji życiem. Ale to, jak wygląda dziś Majdan Królewski, a wygląda po prostu pięknie, jest przede wszystkim jego zasługą. Szacunek należy się także obecnemu wójtowi, który nie idzie w populistyczne działania, tylko kontynuuje to, co rozpoczął jego poprzednik, śp. Tadeusz Cebula.

Paweł Galek. Fot. Archiwum

11 Responses to "Wójt, który zapracował się na śmierć"

Leave a Reply

Your email address will not be published.