
ŻURAWICA, PRZEMYŚL. Wygląda na to, że wójt i kontrkandydat w wyborach tak łatwo się nie pogodzą …
Nie tak dawno pisaliśmy o tym, że przemyski Sąd Okręgowy ustosunkowując się do protestu wyborczego Krzysztofa Składowskiego uznał wybory na wójta gminy Żurawicy za ważne. Tym samym Janusz Szabaga pozostał pełnoprawnym wójtem, a jego konkurent do fotela włodarza gminy zapowiedział, że zaskarżać decyzji sądu nie będzie. Stało się jednak inaczej, a to najprawdopodobniej za sprawą artykułu w gminnej gazecie.
Gminna gazeta „Wiadomości Żurawickie” opublikowała tekst, w którym wójt Szabaga odniósł się do zeszłorocznych wyborów samorządowych.- Ta gazeta jest nazywana żartobliwie „gazetą wyborczą”, a to dlatego, że wydawana jest ostatnio tylko przy okazji wyborów – mówi Krzysztof Składowski. – Nie jest to prywatna gazeta wójta Janusza Szabagi, lecz wydawana przez urząd gminy w Żurawicy za pieniądze podatników- dodaje. Składowski poczuł się urażony tym, że wójt Szabaga miał w „Wiadomościach Żurawickich” stwierdzić, iż jego wyborczy protest to wynik niespełnionych ambicji, czy też niezadowolenia z wyniku wyborów. – To kłamstwo! – podkreśla Składowski. – Do złożenia protestu skłoniły mnie liczne uchybienia i naruszenia ordynacji wyborczej – wyjaśnia dodając, że już pierwsza instancja, do której się zwracał, czyli Sąd Okręgowy w Przemyślu stwierdziła te nieprawidłowości, choć uznała, że większego wpływu na wynik wyborów nie miały. – Za to rzeszowski Sąd Apelacyjny przychylił się do wszystkich moich wniosków oraz nakazał ponowne przeliczenie głosów w całej gminie – przypomina K. Składowski podkreślając, że wójtowi i gminie życzy sukcesów, ale nie może pogodzić się z łamaniem prawa podczas wyborów, a także z tym, że „finansowana z publicznych pieniędzy gazeta gminna stała się narzędziem propagandy jednej strony”. Zażalenie na ostatnią decyzję sądu, którego miało nie być, już wpłynęło do wymiaru sprawiedliwości. Wójt Żurawicy, Janusz Szabaga zaprzecza, by w swej publikacji wspominał coś o ambicjach Składowskiego. – Napisałem jedynie, że jest niezadowolony z wyniku wyborów- przyznaje włodarz gminy dodając, że uświadomił także społeczność gminną, iż składanie protestów nic nie kosztowało K. Skladowskiego, za to prawie roczne postępowanie sądowe obciążyło kieszenie podatników. – A gminna gazeta za czyje, jeśli nie podatników pieniądze jest wydawana? – pyta Składowski.
Monika Kamińska


