
KROSNO. Sąd utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.
We wtorek, 1 grudnia, Sąd Okręgowy w Krośnie na skutek apelacji wniesionej przez oskarżonego i jego obrońcę od wyroku Sądu Rejonowego w Jaśle z 24 czerwca 2015 r., utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Zasądził od oskarżonego Mariusza Pykosza na rzecz Skarbu Państwa koszty procesu, zasądził też od oskarżonego na rzecz oskarżyciela posiłkowego Tadeusza Łąckiego kwotę 420 złotych tytułem zwrotu kosztów w postępowaniu odwoławczym. – Ja się z tym wyrokiem po prostu nie zgadzam. To jest jakiś absurd – mówił po ogłoszeniu wyroku wójt. – Złożę kasację, będę pisał do Rzecznika Praw Obywatelskich – oznajmił.
Przypomnijmy, że wójt Osieka Jasielskiego został w czerwcu ub. roku skazany przez Sąd Rejonowy w Jaśle. Wymiar kary dla Mariusza Pykosza to grzywna w wysokości 2400 złotych. Oprócz tego wójt miał jeszcze zapłacić w sumie 2 tys. zł nawiązki dla poszkodowanego. Ponadto miał też pokryć koszty procesu.
„Zamknij się pan”
W grę wchodzą wydarzenia, które miały miejsce 21 czerwca 2013 r. Wówczas do wójta Osieka Jasielskiego przybyła siedmioosobowa delegacja składająca się z rodziców i nauczycieli Zespołu Szkół Integracyjnych w Samoklęskach. Chcieli oni porozmawiać na temat przyznania od września godzin świetlicowych dla prowadzących zajęcia dla dojeżdżających uczniów. Spotkanie miało burzliwy przebieg. Tadeusz Łącki przyznał, że w pewnym momencie zaczął się spierać z wójtem. Łącki stwierdził, że wójt kilkakrotnie uciszał go słowami „zamknij się pan”.
Po zakończonym spotkaniu w sekretariacie miało dojść do przepychanek pomiędzy wójtem a Łąckim. – W pewnym momencie wójt wciągnął mnie do gabinetu, złapał za szyję i zaczął dusić oraz groził, że mnie zabije – relacjonował z przejęciem nauczyciel. – Nazwał mnie gnojem – stwierdził poszkodowany nauczyciel. Wykonał on lekarską obdukcję (stwierdzono „podbiegnięcia krwawe po obu stronach szyi”) i o całym zdarzeniu powiadomił prokuraturę. Prokuratura oskarżyła włodarza Osieka o naruszenie nietykalności cielesnej nauczyciela oraz znieważenie go. Sąd pierwszej instancji uznał wójta za winnego zarzucanych mu czynów. Mariusz Pykosz odwołał się od wyroku.
Uzasadnienie wyroku
– Faktem jest, że atmosfera tego spotkania nie była spokojna. Dochodziło do wymiany zdań między oskarżycielem posiłkowym a oskarżonym. Gdy po spotkaniu oskarżyciel posiłkowy po raz drugi skierował do oskarżonego słowa „do widzenia”, wówczas usłyszał od niego zdecydowane „chodź tu”, a następnie oskarżony wciągnął go za koszulę do gabinetu. Następnie oskarżony miał chwycić oskarżyciela posiłkowego w okolice szyi i podduszać go, mówiąc do niego: „ty gnoju, zabiję cię”. Taki przebieg zdarzenia ma przede wszystkim odzwierciedlenie w zeznaniach oskarżyciela posiłkowego, i sąd daje wiarę tym jego zeznaniom – mówił sędzia Janusz Szarek. – Trudno podejrzewać w tak dynamicznej sytuacji, aby to była prowokacja ze strony oskarżyciela posiłkowego.
Wg sądu, oskarżony nie potrafił zapanować nad emocjami, dlatego doszło do tego zdarzenia. – Doszło też do naruszenia nietykalności cielesnej. Sam przecież oskarżyciel posiłkowy tego typu obrażeń ciała by sobie nie zadał, żeby dokonać prowokacji. Podczas dyskusji nie padały tego typu sformułowania, które miałyby być prowokacyjne – dodał sędzia.
We wtorek w sądzie nie było poszkodowanego ani jego pełnomocnika.
Wioletta Zuzak


