Wójt zapłacił 25 tysięcy złotych za prace, których nigdy nie było?

Wójt Daniel Fila (31 l.) konsekwentnie milczy. Dziennikarzom zdradza tylko, że 4 tys. zł, które miał otrzymać sołtys, dotyczyło rozliczenia jego wcześniejszych prac. Fot. Autor
Wójt Daniel Fila (31 l.) konsekwentnie milczy. Dziennikarzom zdradza tylko, że 4 tys. zł, które miał otrzymać sołtys, dotyczyło rozliczenia jego wcześniejszych prac. Fot. Autor

RANIŻÓW. Chcesz zarobić tysiąc zł za dniówkę? Odwiedź wójta Raniżowa! 

Z raportu Regionalnej Izby Rachunkowej wynika, że Edward Kasica (53 l.), sołtys Woli Raniżowskiej, zawarł z gminą Raniżów dwie umowy na łączną kwotę 16 300 zł. Prace za 8 900 zł na rzecz gminy miał wykonywać też jego syn, który jest zatrudniony w… urzędzie. Sęk w tym, że jak sugeruje Karol Ozga (27 l.), szef Komisji Rewizyjnej Rady Gminy, mogły być to umowy dotyczące prac, których… nigdy nie było.

Nie jest tajemnicą, że Edwarda Kasicę (53 l.), sołtysa Woli Raniżowskiej, i wójta Daniela Filę (31 l.) łączą bliskie relacje. Świadczy o tym wiele faktów, ale najbardziej chyba to, że syn sołtysa – Paweł Kasica (25 l.) został zatrudniony przez Filę w sekretariacie urzędu.

12 300 zł za prace, których nie było?
Koleżeństwo obu panów najdobitniej potwierdzają jednak zapisy w protokole RIO. Wynika z nich, że Kasica na zlecenie gminy zarobił 16 300 zł. Kontrolerzy Izby podkreślają, że roboty, które podobno miał wykonać sołtys, były w kompetencji Zakładu Utrzymania Porządku – gminnej agendy, którą specjalnie dla tych celów utworzył… wójt Daniel Fila.

Pierwsza umowa dotyczyła m.in. nadzoru remontu sali widowiskowej w Woli Raniżowskiej i utrzymania chodników w tej wsi. Kasica miał za to dostać 12 300 zł. – Tych prac nie było. Każdy o tym wie, sami mieszkańcy o tym mówią – twierdzi Karol Ozga (27 l.), szef Komisji Rewizyjnej w raniżowskiej radzie. – Poza tym sołtys pracował wówczas w ZUP, można więc powiedzieć, że brał dwie pensje za coś, czego, podejrzewam, nie robił w ogóle…

4 000 zł dla ojca, 9 000 zł dla syna
Druga umowa między gminą a Kasicą dotyczyła pilnowania przez 5 dni skazanych na roboty publiczne i bywała warta… 4 tys. zł (ok. tysiąc za dniówkę!). Nadzór nad więźniami sołtys miał sprawować 10 – 15 marca 2011 r. – Jak w sądzie sprawdził jeden z radnych, w tym czasie żadnych więźniów na terenie Raniżowa nie było – mówi Ozga. – Ciężko mi to oceniać, ale z tego co się mówi, zajmuje się tym prokuratura. Myślę, że oni ocenią to odpowiednio.

Jak dalej zdradza nam szef Komisji Rewizyjnej, umowę z gminą podpisał również syn sołtysa – Paweł Kasica – zatrudniony przez wójta w sekretariacie Urzędu Gminy. – Wynika z niej, że dostał on 8 900 zł za sprzątanie rowów, rozbieranie jakiegoś ogrodzenia – twierdzi Karol Ozga. – Pan wójt mówił, że jego pracownik wykonywał te roboty po godzinach pracy. Tak się tłumaczył niedorzecznie. Nikt nie jest w stanie w to uwierzyć – śmieje się.

Wójt milczy, sołtys ucieka i wyłącza komórkę
Wójt Fila unika komentowania tej sprawy. Nie zrobił tego nawet, kiedy na sesji naciskali na niego radni. Jeszcze większy numer wyciął sołtys, który opuścił salę obrad przed czasem, a potem… wyłączył telefon. Nam również nie udało się skontaktować z wójtem. W prasie lokalnej wójt stwierdził, że „sołtys pilnował skazanych już wcześniej, a w dniach, których dotyczyła umowa, nastąpiło tylko rozliczenie tych prac”. Tylko, że nikt w to nie wierzy.

– Nie dziwię się wójtowi, że unika komentowania tej sprawy. Pamiętacie państwo sprawę „słynnych” podsłuchów? Pan Fila początkowo wypowiadał się na ten temat, a potem musiał to wszystko prostować, by w końcu zamilczeć. Okazywało się, że ewidentnie kłamał. Być może teraz wychodzi z założenia, że lepiej się nie odzywać – ironizuje Karol Ozga.

Paweł Galek

12 Responses to "Wójt zapłacił 25 tysięcy złotych za prace, których nigdy nie było?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.