
KOLBUSZOWA. Włodarze kolbuszowskich gmin narzekają, że muszą finansować inwestycje nie na swoich drogach.
Niemniej jednak efekty takiego układu są widoczne gołym okiem. “Powiatówki” są coraz lepsze, a starostwo plasuje się w czołówce polskich powiatów pod względem inwestycji w stosunku do dochodów na jednego mieszkańca.
Gminy nie mają wyjścia – jeśli chcą mieć nowe drogi powiatowe, muszą wyłożyć kasę i to niemałą. Starosta Józef Kardyś nie widzi jednak nic w tym złego. – Jest sześć gmin i tylko jeden powiat, który do tego jest bez pieniędzy – tłumaczy swoją strategię.
W tegorocznych budżetach gmin znalazły się już stosowne kwoty (po kilkaset tysięcy) na prace przy drogach powiatowych. Wójtowie chcieliby, aby starosta wyłożył przynajmniej tyle samo. Ten jednak nie chce o tym słyszeć. – Jeśli mamy finansować inwestycje “pół na pół”, a załóżmy, że gminy zapiszą w budżetach w sumie 4 mln zł, to skąd mamy wziąć drugie tyle? Szkoły mamy zamknąć? Bądźmy realistami – apeluje starosta Kardyś.
– Przez ostatnie sześć lat wspólnie z gminami zrealizowaliśmy ogromną liczbę inwestycji – dodaje. – Dlatego byliśmy dziesiątym powiatem w Polsce pod względem inwestycji. Jeżeli ktoś mówi, że nasze drogi są w fatalnym stanie, to niech jedzie na zachodniopomorskie, kujawskie, nawet mazowieckie. Tam drogi powiatowe są zrobione z płyt. Proszę zobaczyć. Nasze drogi są w bardzo dobrym stanie. Obcy to zauważy, a swój nie – i to boli.



2 Responses to "Wójtowie płaczą i płacą, starosta buduje"