
MIELEC, TARNOBRZEG. Zazdrość i zdrada motywem zabójstwa 33-letniej mielczanki? Świadkowie ujawniają coraz bardziej intymne kwestie z życia kobiety i jej męża – zabójcy.
Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces o zabójstwo 33-letniej Iwony T. z Mielca. Po córkach, siostrach i rodzicach, którzy złożyli zeznania w pierwszym dniu procesu, przed sądem stawił się szwagier kobiety, który jest obecnie prawnym opiekunem jej córek oraz kolega oskarżonego.
Gdy dochodzi do zabójstwa na tle rabunkowym lub w wyniku pijackiej kłótni, rzadko na światło dzienne wychodzą intymne sprawy z życia uczestników dramatu. W przypadku morderstwa, do którego doszło 19 października ub. roku w Mielcu, gdzie mąż zasztyletował żonę, a motywem zbrodni była zazdrość i podejrzenia o zdradę, na sali sądowej omawiane są bardzo delikatne sprawy z życia małżonków i ich córek.
Podczas ostatniej rozprawy zeznania w sprawie brutalnego morderstwa złożył mąż siostry zamordowanej. Mężczyzna po śmierci Iwony T. wraz z żoną zaopiekowali się córkami kobiety (10 i 14 lat) i są obecnie ich prawnymi opiekunami. Przed sądem wspominał pierwsze tygodnie po zabójstwie.
Spały w dresach, by móc szybko uciec
– Gdy wzięliśmy dziewczynki do siebie, spały w dresach. Nie wiedzieliśmy, dlaczego, ale powiedziały, że tak nauczyła je mama. W przypadku awantury, która wywiązałaby się między rodzicami, miały być gotowe na ucieczkę z domu – mówił mężczyzna.
Już z wcześniejszych informacji, jakie po zabójstwie ujrzały światło dzienne, wynikało, że w małżeństwie T. działo się źle od dawna. W rodzinie nie dochodziło przy tym do aktów siłowej przemocy, ale do częstych kłótni. Ich podłożem był fakt, że Iwona T. była bardzo dobrze zorganizowaną, przedsiębiorczą osobą, która dbała o byt rodziny i swój własny rozwój. Mężczyzna pracował tylko dorywczo i to dość rzadko, nie poczuwał się do utrzymywania córek, nie interesował się ich sprawami, a one nigdy nie mogły na niego liczyć. Wolał spędzać czas przed komputerem lub na rybach. Jego poczucie własnej wartości spadło tak bardzo, że popadł w depresję. Ciężko znosił fakt, że żona była bardzo samodzielna. Zaczął podejrzewać ją o zdradę. Dowodem na nią miały być tabletki antykoncepcyjne, które znalazł w kieszeni jej płaszcza.
Kochał ją, była jego Iwonką
Przed sądem swoje zeznania złożył także jeden z niewielu kolegów oskarżonego. Mężczyzna prowadził skup złomu, na którym czasami Dobiesław sobie dorabiał.
– Jako kolega o Iwonie złego słowa powiedzieć nie mogę, była naprawdę bardzo sympatycznym człowiekiem. Mąż jej pomagał, wiele razy gotował obiady, towar dowoził do hali targowej, gdzie prowadziła butik z dziecięcymi ubraniami, sam też kupował zabawki i sprzęt na giełdzie w Sandomierzu, potem to mył, naprawiał i reperował u mnie, a na koniec zawoził do butiku – przyznał mężczyzna.
Kolega oskarżonego zapytany o to, czy 40-latek miał powody do zazdrości, przyznał, że nie wie. Stwierdził natomiast, że przed tragicznymi zdarzeniami 40-latek mówił mu, że znalazł w płaszczu kobiety tabletki antykoncepcyjne. Były one dla niego dowodem na to, że żona coś przed nim ukrywa. Mężczyzna stwierdził, że, według niego, Dobiesław nie był typem chorobliwego zazdrośnika, tylko zwykłym chłopem, który kocha babę. O żonie, nawet gdy się z nią pokłócił, zawsze mówił – Iwonka. Przyznał, że po zabójstwie słyszał plotki, że kobieta miała romans z policjantem, że byli gdzieś widziani w dwuznacznej sytuacji.
Był „nakręcony” na ten jej wyjazd
Tragicznego dnia oskarżony był w skupie złomu przed południem. Świadek zeznał, że był zdenerwowany, nieobecny, wręcz nakręcony planowanym przez kobietę wyjazdem służbowym na weekend. Nie chciał jej puścić, podejrzewał, że może go na nim zdradzić. Dzwonił do żony, aż w końcu pojechał do domu, gdy ta wróciła z pracy. Tam doszło do awantury i zbrodni. Potem oskarżony wrócił do znajomego do skupu. Powiedział, że ją zaj…, że uderzył nożem 20, 30, a może 40 razy. Przyznał, że był na wieżowcu i chciał popełnić samobójstwo, ale się nie odważył. Pytał, co ma robić, a ja powiedziałem mu, żeby się zgłosił na policję – skończył mężczyzna.
Małgorzata Rokoszewska


