Wólczanka wraca do gry!

- Nasi tragicznie zmarli koledzy życzyliby sobie, żebyśmy kontynuowali przygodę w trzeciej lidze - tłumaczył decyzję o powrocie na boisko Krzysztof Pietluch, napastnik i kapitan Wólczanki Wólka Pełkińska. Fot. Wit Hadło
– Nasi tragicznie zmarli koledzy życzyliby sobie, żebyśmy kontynuowali przygodę w trzeciej lidze – tłumaczył decyzję o powrocie na boisko Krzysztof Pietluch, napastnik i kapitan Wólczanki Wólka Pełkińska. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. – O utrzymanie będzie trudno, ale przecież wynik schodzi na dalszy plan – tłumaczy Krzysztof Pietluch, kapitan drużyny, która straciła w wypadku pięciu zawodników.

– Wracamy do gry – ogłosili piłkarze Wólczanki. Już w sobotę w Wólce Pełkińskiej pierwszy mecz od czasu tragicznego karambolu na „zakręcie śmierci” w Weryni.

Po tym jak życie straciło pięciu graczy Wólczanki, a kolejnych trzech trafiło do szpitala i walczy o powrót do zdrowia, niewielki klub spod Jarosławia pogrążył się w żałobie. Spotkania z Avią Świdnik i Orlętami Radzyń Podlaski zostały odwołane, trzeciego przełożyć już nie można, więc w sobotę do Wólki przyjedzie siódma w tabeli Polonia Przemyśl. – Daliśmy sobie tydzień czasu na podjęcie decyzji. Każdy z zawodników musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy będzie w stanie udźwignąć ten ciężar. Jeśli zdecydujemy się wrócić, honorowo byłoby dokończyć sezon grupą, która została – mówił nam Paweł Wtorek, trener Wólczanki. Na poniedziałkowym wieczornym spotkaniu jego drużyna postanowiła, że pora przypomnieć się kibicom.

Zagrają choćby w dziewięciu
– Mówiłem to wiele razy, ale powtórzę raz jeszcze: gramy dalej, bo tego życzyliby sobie nasi zmarli koledzy. Robimy to dla nich! – podkreśla Krzysztof Pietluch. Kapitan Wólczanki był pierwszym, który namawiał pozostałych do powrotu na boisko. – Zaraz po świętach zapowiedziałem, że wyjdę i będę walczyć nawet w dziewiątkę. Kamil Oślizło i Rafał Pydych, których znałem najlepiej, to byli zadziory jakich mało. Postąpiliby tak samo. Zatem nie mamy wyjścia, musimy sobie poradzić z tą sytuacją, udźwignąć ciężar.

Na chwilę obecną kadra Wólczanki liczy 14 zawodników. Piętnasty Kamil Hul wciąż przebywa w szpitalu, ale nawet jak odzyska siły, nie jest pewne, czy poradzi sobie z traumą. To on bowiem prowadził volkswagena transportera, który wpadł w poślizg i zderzył się z ciężarówką.

Na równi z innymi
Prowadzący rozgrywki Lubelski ZPN zgodził się nagiąć przepisy. Anulował Wólczance kartki, pozwolił, by w meczu grało dwóch Ukraińców (piłkarze spoza Unii Europejskiej), zezwolił na dokonywanie transferów. We wtorek na testy mieli przyjechać pomocnik i obrońca. Tuż po wypadku pojawił się pomysł, by zostawić klub w trzeciej lidze bez względu na wyniki, jakie osiągnie. Jednak sprzeciwili się temu sami zawodnicy. – Chcemy być traktowani na równo z innymi, grać fair. Ciężko będzie się utrzymać, ale tak naprawdę wynik schodzi na dalszy plan – tłumaczy Pietluch. – Kilku chłopaków się wahało, jednak po podjęciu tej odważnej decyzji nie mam wątpliwości, że na murawie nogi nie cofniemy.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.