
RZESZÓW, PODKARPACIE. Przed premierą długo oczekiwanego filmu o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach.
W kinach trwa przedsprzedaż biletów na „Wołyń”, pierwszy film o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach mieszkających na dawnych Kresach Wschodnich. Tymczasem część ukraińskich komentatorów, choć nie widziała filmu, pisze, że pogorszy on relacje polsko-ukraińskie.
Prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma podczas wystąpienia na Kongresie Inicjatyw Europy Wschodniej w Lublinie powiedział, że każdy krok Polski w stronę podkreślania kontrowersyjnych momentów wspólnej historii spowoduje symetryczne kroki ze strony Ukrainy. Tyma za taki krok uważa film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. – Każda rocznica, każdy historyczny temat, nie do końca przedyskutowany, będzie powodował spięcie. Przed nami jest rocznica akcji „Wisła”. Po uchwale z 22 lipca (Sejm uznał rzeź na Wołyniu za ludobójstwo – ps) i tych emocjach, które wywoła film Smarzowskiego, będzie reakcja strony ukraińskiej. Przecież Ukraińcy też pamiętają, że byli wysiedleni ze swoich ziem.
Nie widział, ale potępia
Na ukraińskim serwisie zbruc.eu ukazał się tekst zatytułowany „P***bane pojednanie lub Niszcząca dzikość zła” Jurija Andruchowycza – poety, piosenkarza i tłumacza. Autor zastrzega, że nie widział „Wołynia”, niemniej jednak nie wzbrania się przed jego oceną: „Ciągnie mnie, aby napisać: nie oglądałem, ale potępiam. Ale żarty na bok, przed tym filmem nie zdołamy uciec, i to jest niepokojące”.
W swoim tekście Jurij Andruchowycz powołuje się także na wywiad Gazety Wyborczej z historykiem dr. Grzegorzem Motyką, z którego rad korzystał Smarzowski przy realizacji „Wołynia”. W wywiadzie Motyka stwierdza, że brak jest dowodów na to, aby ukraińscy duchowni święcili narzędzia, którymi ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków. – Na przykład w filmie jest scena, w której ksiądz ukraiński (przypuszczam – greckokatolicki, chociaż ich na Wołyniu nie trafiało się zbyt wielu) poświęca siekiery i kosy, którymi jego ukraińscy parafianie będą zabijać sąsiadów – Polaków. Potwierdzeń zaistnienia takich faktów nie znaleźliśmy, historyk szczerze „wsypał” reżysera. Tak jakby rzekomo, im, historykom, udało się znaleźć dowody na wiele innych „faktów”, w które niby ma obfitować film – pisze Andruchowycz.
Jak pisze portal espresso.tv, na razie żaden ukraiński dystrybutor nie jest zainteresowany rozpowszechnianiem filmu Smarzowskiego na Ukrainie. Także i ten portal wpisuje „Wołyń” w szerszy kontekst polityczny uznania przez polski Sejm rzezi na Wołyniu za ludobójstwo i rzekomo narastających w naszym kraju nastrojów ksenofobicznych i wrogości wobec Ukraińców. Portal ostrzega, że film może być manipulowany przez rosyjską propagandę.
„Smarzowski dbał o prawdę historyczną”
Smarzowski pracował na „Wołyniem” prawie pięć lat, od 2012 roku. Ostateczna wersja scenariusza powstała na podstawie opowiadań Stanisława Srokowskiego „Nienawiść”, jednego z najciekawszych w naszej literaturze tekstów na temat rzezi wołyńskiej. 80-letni Srokowski, który jako dziecko przeżył wydarzenia na Wołyniu, napisał makabryczne opowiadania w oparciu o własne przeżycia i relacje krewnych i innych świadków.
Pisarz był formalnym konsultantem reżysera. – Smarzowski bardzo dbał o prawdę historyczną, realia, konkrety, zarówno obyczajowe, kulturowe, społeczne, polityczne, wszystko to omawialiśmy, a on decydował, co wprowadzić do filmu – mówi Super Nowościom Stanisław Srokowski. – Poza „Nienawiścią”, z której czerpał całymi garściami, korzystał też z moich sugestii faktograficznych. Dlatego w filmie jest wiele scen z moich opowieści, np. powracający (polscy) żołnierze z wojny i ich śmierć, pochówek Polski, grabienie dworu, czy rozerwany przez koni wysłannik Londynu na rozmowy z UPA.
Premiera filmu 7 października.
Piotr Samolewicz



7 Responses to "„Wołyń” popsuje nasze relacje z Ukraińcami?"