WOŚP 2020. Sanok zagrał rekordowo!

Fot. Maksymiliano DeSuza

SANOK. Dwa sztaby, dwa razy więcej pomocy. W myśl tej zasady Sanok od kilku lat gra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. I jak widać pomysł się sprawdza, bo na koncie obu sztabów jest już prawie 200 tysięcy złotych!

W Sanoku działają dwa sztaby – sanocki i bieszczadzki. Sanocki współpracuje głównie ze szkołami i koncentruje się na zbiórce funduszy przez wolontariuszy, bieszczadzki dodatkowo przygotowuje wielki finał na sanockim Rynku z koncertami, licytacjami i kilka dodatkowych imprez sportowych i kulturalnych. 

12 stycznia podczas wielkiego finału na ulicach Sanoka i okolic kwestowało łącznie około 330 wolontariuszy (230 sanockiego i ponad 100. bieszczadzkiego sztabu). Z pierwszych informacji wynika, że pierwszy sztab zebrał około 90 tysięcy (liczenie trwa), drugi przekroczył sto tysięcy złotych. – To, co działo się podczas tegorocznego finału WOŚP, to jakaś istna magia. Wsparła nas rekordowa liczba ludzi, nasz sztab, łącznie z wolontariuszami i osobami, które pomagały przy organizacji, liczył łącznie kilkaset osób, i to osób bardzo różnych, bo mamy w ekipie zarówno polityków, samorządowców, przedsiębiorców, ludzi związanych z kulturą, lokalnych artystów i muzyków, znanych sportowców, studentów i uczniów, ale także uczestników warsztatów terapii zajęciowych i mieszkańców Domu Inwalidy Bezdomnego. Wszyscy gramy do jednej bramki – opowiada Anna Sawa z bieszczadzkiego sztabu WOŚP.

Podczas finału WOŚP w Sanoku już trzeci raz odbył się bieg „Policz się z cukrzycą”, który poprowadził sanoczanin Łukasz Łagożny, pierwszy mieszkaniec Podkarpacia, który zdobył Koronę Ziemi. Na starcie stanęło łącznie ponad 200 zawodników, a cały dochód zostanie przekazany fundacji WOŚP na zakup pomp insulinowych dla kobiet w ciąży chorych na cukrzycę. 

Podczas finału można było także spróbować swoich sił w udzielaniu pierwszej pomocy. Strażacy z OSP Niebieszczany na specjalnych fantomach pokazywali, jak prawidłowo wykonać resuscytację krążeniowo-oddechową. 

Wieczór to koncerty i licytacje. Na scenie zaprezentowały się zespołu z Krosna (Ciryam), Rzeszowa (Biegun Zachodni), Krakowa i Warszawy (Heart Attack) i Wrocławia (The Walkiers). Nie zabrakło także sanockiego akcentu – grupy Raya Bell, która specjalnie na tę okazję wspólnie z wokalistkami z zespołów Cassiopeia i Arabeska przygotowała kolędy w nowej aranżacji. Na finał mieszkańcy bawili się przy dźwiękach legendarnej grupy ze stolicy Bieszczadów – KSU. 

Tradycyjnie nie zabrakło także światełka do nieba, tym razem w nowej formie – „Światełka Pokoju” przeciwko mowie nienawiści, hejtowi oraz wszelkim formom przemocy i dyskryminacji. – Przesłanie tegorocznego światełka brzmiało „Jesteśmy różni, ale równi. Nie we wszystkim musimy się zgadzać, ale powinniśmy się szanować”. W tym kulminacyjnym momencie finału na scenie gościliśmy ludzi, którzy od lat w jakimś stopniu związani są z Orkiestrą. Byli z nami rodzice Pawła Habko, chłopaka, który od początku był częścią WOŚP-owego szaleństwa w Sanoku, pani Czesia Kurasz – kobieta orkiestra, szefowa Powiatowego Centrum Wolontariatu w Sanoku, Łukasz Łagożny z rodziną, który dosłownie kilka dni temu wrócił z Antarktydy, gdzie zdobył Masyw Vinsona – ostatni szczyt w Koronie Ziemi, nasi sztabowi ludzie, burmistrz miasta Tomasz Matuszewski, poseł Piotr Uruski – osoby z pozoru niemające ze sobą wiele wspólnego tego magicznego dnia stanęły obok siebie, przekazując sanoczanom „Światełko pokoju”. I chyba to najbardziej cieszy mnie w Orkiestrze, że potrafimy zjednoczyć się wokół tej szlachetnej idei niezależnie od poglądów, pochodzenia, wyznawanych wartości, czy statusu społecznego. To jest moim zdaniem w tym całym szaleństwie najpiękniejsze – podsumowuje szefowa Bieszczadzkiego Sztabu WOŚP. 

W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbierała pieniądze na zakup sprzętu dla dziecięcej medycyny zabiegowej.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.