Wpadka radnego podczas głosowania

Sebastian Niżnik, starosta sanocki, miał podczas sesji nietęgą minę. Nie ma co się dziwić, pomyłka jednego z radnych zaskutkowała brakiem absolutorium dla zarządu powiatu za ubiegłoroczny budżet. Fot. Martyna Sokołowska
Sebastian Niżnik, starosta sanocki, miał podczas sesji nietęgą minę. Nie ma co się dziwić, pomyłka jednego z radnych zaskutkowała brakiem absolutorium dla zarządu powiatu za ubiegłoroczny budżet. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Zarząd powiatu na razie bez absolutorium.

Takiej sytuacji podczas absolutoryjnej sesji powiatu jeszcze nie było. Jeden z radnych opacznie zrozumiał treść rozpatrywanej uchwały i podczas głosowania nie podniósł ręki. Pomyłka zaskutkowała brakiem wymaganej liczby głosów, która dałaby zarządowi powiatu absolutorium za wykonanie ubiegłorocznego budżetu.

W tym roku doszło do kuriozalnej sytuacji, w której radni zamiast za udzieleniem zarządowi absolutorium, głosowali uchwałę o jego nieudzielenie. Stało się tak na wniosek Komisji Rewizyjnej, która negatywnie oceniła działalność zarządu i nie udzieliła mu absolutorium za wykonanie ubiegłorocznego budżetu. Wprawdzie Regionalna Izba Obrachunkowa podważyła opinię Komisji wytykając jej szereg błędów, ale ta utrzymała swoją decyzję podczas sesji.

Adam Drozd, przewodniczący Komisji Rewizyjnej, argumentował decyzję postępującym zadłużeniem powiatu. – Realizujemy wiele chybionych inwestycji, na które dodatkowo zaciągamy kredyty. To pogrąży powiat – mówił podczas sesji. Wypowiadając te słowa radny miał na myśli m.in. budowę hali sportowej, która powstaje przy I Liceum Ogólnokształcącym w Sanoku. Obiekt wygenerował koszty w wysokości 3,5 mln zł. Blisko milion złotych udało się zdobyć z Ministerstwa Sportu. Zdaniem Adama Drozda – za mało. – Większość kosztów ponosi powiat, a nie tak miało być.

Sebastian Niżnik, starosta sanocki, zaznaczył, że jest możliwość sięgnięcia po dodatkowe pieniądze na dokończenie budowy hali, ale wniosek musi wyjść z województwa. – Prowadzimy w tej sprawie rozmowy – mówił.

Podczas wystąpienia zwrócił także uwagę na fakt, że kredytów jest mniej niż w poprzedniej kadencji, a w ubiegłym roku udało się zrealizować kilka istotnych dla ludzi inwestycji, m.in. przenieść oddział neurologii ze starego do nowego szpitala i wyremontować trzy główne ulice w Sanoku – Rymanowską, Kościuszki i Jagiellońską. – To potężne inwestycje, ważne dla ludzi, którzy teraz z nich korzystają – odpierał zarzuty starosta.

Pomyłka w głosowaniu
Podczas głosowania uchwały jeden z radnych, Józef Baszak opacznie ją zrozumiał i zagłosował za nieudzieleniem absolutorium. I właśnie tego głosu zabrakło, aby wniosek komisji został formalnie odrzucony, co byłoby równoznaczne z przyznaniem zarządowi absolutorium. Zaraz po głosowaniu radny zgłosił pomyłkę przewodniczącemu. – Pomyliłem się, źle zrozumiałem treść uchwały – wyjaśniał.

Absolutorium zajmie się RIO
Według prawa, uchwała nie została rozstrzygnięta, bo w przypadku głosowania uchwały nad absolutorium wymagana jest bezwzględna większość głosów ustawowego składu rady, w tym przypadku jest to 11 głosów, zabrakło więc jednego. – Nie wiemy, jak ustosunkuje się do tego Regionalna Izba Obrachunkowa, czy uzna głosowanie i przyzna nam absolutorium. Musimy to przeanalizować, bo jest to pewnego rodzaju precedens w głosowaniu – komentuje Sebastian Niżnik, starosta sanocki.

Urlop czy wnuki?
Kuriozalnych sytuacji podczas absolutoryjnej sesji było więcej. Na głosowaniu nie pojawiła się część opozycyjnych radnych. Zabrakło także dwóch z członków zarządu, Wacława Krawczyka i Waldemara Ocha, reprezentujących Towarzystwo Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej.

Ku zaskoczeniu wszystkich na sesji pojawił się Wacław Krawczyk, jednak już po głosowaniu nad absolutorium. – Musiałem zająć się wnukami – tłumaczył zaraz po przybyciu na sesję.

– Mało przekonujące tłumaczenie i trudno brać je w tym wypadku na poważnie – skomentował starosta.

W kuluarach już mówi się o odwołaniu wicestarosty Wacława Krawczyka z zajmowanej funkcji. – Jeśli nie przychodzi na głosowanie w sprawie absolutorium dla zarządu którego jest wiceprzewodniczącym, to znaczy, że swojej pracy nie traktuje poważnie i odpowiedzialnie. Uważam, że powinien zostać odwołany ze swojej funkcji – powiedział nam jeden z radnych koalicji.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.