Wraca pomysł na udział pacjentów w kosztach leczenie

Specjaliści i większość pacjentów uważa, że powinna być możliwość dopłacenia do lepszego implantu czy metody leczenia w ramach terapii refundowanej przez fundusz. Fot. Wit Hadło
Specjaliści i większość pacjentów uważa, że powinna być możliwość dopłacenia do lepszego implantu czy metody leczenia w ramach terapii refundowanej przez fundusz. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Obecny system ochrony zdrowia zakłada, że pacjent musi skorzystać ze standardu oferowanego przez NFZ lub w 100 proc. pokryć koszt leczenia prywatnego.

– Pacjent nie ma możliwości, aby otrzymać świadczenie zdrowotne w ramach NFZ i dopłacić np. za wstawienie nowocześniejszej endoprotezy stawu czy soczewki wewnątrzgałkowej niż ta, której koszt finansuje NFZ, lub zastosowanie leczenia nowocześniejszymi metodami. Współpłacenie sprzyjałoby dodatkowemu dopływowi gotówki do szpitali i przejrzystości, czyli redukcji korupcji – mówią dyrektorzy szpitali i… 72 proc. pacjentów.

Wynika to z badanie przeprowadzonego na zlecenie OIGWM POLMED przez Research Cloud w 2015 r. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej grupie 1000 Polaków w wieku 28+.

Co na to chorzy?
NFZ refunduje standardową soczewkę, która poprawia wzrok, a wielu chorym nawet go przywraca, ale nie koryguje wad takich jak krótkowzroczność czy astygmatyzm, które u niektórych chorych występujące wraz z zaćmą. Obecnie są zaś dostępne sztuczne soczewki nowszej generacji, które poza zaćmą usuwają również wady wzroku. Dzięki nim pacjent nie musi już korzystać z okularów. Nie są one dostępne w ramach zabiegów usuwania zaćmy refundowanych przez NFZ. Z nowej generacji soczewek można skorzystać jedynie w ramach zabiegów opłacanych z własnej kieszeni w prywatnej służbie zdrowia, bo nie wolno dopłacać do zabiegu wykonywanego w ramach funduszu. Podobnie jest z endoprotezą stawu kolanowego czy biodrowego.

– Chętnie dopłaciłabym do lepszej soczewki 1 czy 2 tys. zł, gdyby sama operacja była zrefundowana przez fundusz. Na pokrycie całości zabiegu, w prywatnej służbie zdrowia mnie nie stać, bo to koszt nie dwu, ale blisko 6 tys. zł. A standardowa soczewka mogłaby trafić do pacjenta, który nie chce/nie może dopłacić – mówi Anna z Rzeszowa, która w ubiegłym roku zetknęła się z takim problemem „oko w oko”.

– Dopuszczenie do współpłacenia przez pacjenta za soczewki niestandardowe nie prowadzi do żadnych dodatkowych kosztów dla płatnika publicznego ani nie dyskryminuje pacjentów, którzy nie korzystają z tej opcji – przekonuje okulista z Rzeszowa proszący o anonimowość.

Rozwiązanie takie jest już stosowane w przypadku leków. Pacjent może sam decydować o tym, że chce lek oryginalny, ale droższy o takim samym działaniu, zamiast tzw. generyku (leku odtwórczego).

Redukcja korupcji
– To dobry kierunek, ale mający plusy i minusy, wymagający szerokiej debaty i konsultacji społecznych. Byłby dodatkowym zastrzykiem gotówki dla placówek medycznych, wprowadzał przejrzystość w kontaktach lekarz-pacjent. Wymaga jednak stworzenia mechanizmów monitorujących, które eliminowałyby nadużycia, nie pozwalały na dyskryminowanie pacjenta, czyli ograniczania dostępu dla biedniejszych i spychania ich na margines – mówi Janusz Solarz, dyrektor Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

***
Dopłaty pacjentów do świadczeń musiałyby być dobrowolne i w żaden sposób nie mogłyby powodować dyskryminacji osób, które nie mają możliwości dokonania dopłaty. Nie wolno też dopuścić do tego, by uiszczenie opłaty umożliwiało „przeskoczenie” kolejki oczekujących.

Anna Moraniec

7 Responses to "Wraca pomysł na udział pacjentów w kosztach leczenie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.