Wraca zdalne nauczanie dla najmłodszych

Rodzice nie zawsze są w stanie czuwać na dzieckiem, które ma lekcje. Fot. Pixabay

Od dziś do 11 kwietnia uczniowie wszystkich klas szkół podstawowych będą uczyli się zdalnie. Przed ekrany komputera wracają najmłodsi uczniowie klas 1 – 3. Nie wszyscy rodzice spokojnie przyjęli tę informację i już pytają w szkołach, co mają zrobić, by te zapewniły opiekę ich pociechom.

– Uruchomienie nauczania w klasach 1 – 3 jest decyzją bardzo ważną, bowiem wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że nauczanie zdalne w tych grupach wiekowych, grupach najmłodszych, jest najmniej efektywne i najbardziej uciążliwe dla samych uczniów, nauczycieli, ale i rodziców. W związku z tym to nauczanie w klasach 1 – 3 rzeczywiście może przynieść więcej efektów wówczas, kiedy będzie odbywało się stacjonarnie – mówił jeszcze w styczniu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. W planach był stopniowy powrót do klas starszych roczników.
Pogarszająca się sytuacja epidemiczna nie pozostawiła jednak złudzeń. W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że z uwagi na wysoki wzrost zachorowalności w kraju, od 22 marca do 11 kwietnia, naukę w trybie zdalnym będą realizowali uczniowie wszystkich klas szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży w całym kraju. Bez zmian i przy zachowaniu zasad reżimu sanitarnego mają pracować placówki wychowania przedszkolnego.
A przez fora internetowe rodziców przelała się fala komentarzy. „Przecież taka nauka nie ma sensu”, „Co z tymi, którzy nie mogą się zająć dziećmi?”, „Co mam napisać, by mój syn mógł się uczyć w szkole?” – piszą. O możliwości dopytują też w szkołach.
– Mamy telefony od rodziców, którzy pracują w podmiotach leczniczych lub wykonują zadania publiczne w związku
ze zwalczaniem COVID-19. Zgłaszali już, że będą chcieli skorzystać z opieki nad dzieckiem oraz nauki zdalnej w szkole. Czekam na ich wnioski. Na pewno rozpatrzę je pozytywnie. Zostanie uruchomiona świetlica i nauczanie zdalne na terenie placówki – mówi Małgorzata Drozd-Ulijasz, dyrektor SP nr 1 w Rzeszowie.
Jeszcze kilka miesięcy temu rodzice pisali do dyrekcji podania, w których stwierdzali, że nie są w stanie zapewnić w domu najmłodszym warunków do nauki (np. nie posiadają odpowiedniego sprzętu lub Internetu). Kiedy okazało się jednak, że nagminnie korzystano z tej formy wsparcia, minister Czarnek zaostrzył przepisy.
Szkoły muszą zorganizować naukę dla dzieci rodziców pracujących na tzw. pierwszej linii, a także ze względu na rodzaj niepełnosprawności ucznia. Z innych powodów nie mają już obowiązku tego robić. – Ze względu na tzw. inne przyczyny uniemożliwiające naukę zdalną z domu, dyrektor ma możliwość zorganizować ją w szkole, ale teraz to nie jest to już obligatoryjne – podkreśla dyrektorka SP nr 1 w Rzeszowie. – Rodzice na razie tylko pytają o taką możliwość – dodaje. Do piątku nie wpłynęło żadne podanie, które motywowane by było tym powodem.
wk

Leave a Reply

Your email address will not be published.