
RZESZÓW. Już po raz drugi tej zimy mamy do czynienia z topniejącym śniegiem i, co gorsza, fatalnym stanem dróg, jaki to za sobą niesie. Odcinki z „pozaklejanymi” dziurami sprzed kilku tygodni znów bardziej przypominają ser szwajcarski niż ulicę.
Jedną z ulic, które są w najgorszym stanie, jest al. Rejtana. Przejazd samochodem tą trasą grozi poważnym uszkodzeniem samochodu. Na ogromne dziury możemy się też natknąć tuż przy wjeździe do hipermarketu na os. Nowe Miasto.
– Na osiedlu Budziwój, odcinek ul. Budziwojskiej do ul. Jana Pawła. Tam jest taki 300-metrowy kawałek drogi, który się rozpada całkowicie. To jest katastrofa. Można sobie porządnie rozwalić zawieszenie! – mówi pani Małgorzata, Czytelniczka, która zadzwoniła do nas w czwartek rano.
„Drabinianka jest w opłakanym stanie, ale nie ma co robić sobie nadziei” – pisze Pan Paweł. „Strażackiej i Miłej nie doprowadzą do stanu używalności, bo przecież to są tereny politycznego konkurenta Tadeusza Ferenca” – dodaje.
Na załatanej niedawno ul. Wita Stwosza pojawiają się kolejne uszczerbki w asfalcie. Remont przydałby się też na ul. Lubelskiej, Strażackiej, ul. Kotuli czy też ul. Zawiszy Czarnego, gdzie jak napisał nam Paweł, kruszy się asfalt.
bsz



3 Responses to "Wraz ze śniegiem „topnieją” nam drogi"