
KOLBUSZOWA. Od 1989 roku nie udało im się zmienić nazw ulic. Teraz muszą…
Idąc przez Kolbuszową, wciąż można natkać się na tablice upamiętniające czasy komunizmu. Widzimy więc ulice: Gwardii Ludowej, Aleksandra Zawadzkiego czy 22 Lipca, a na jednym z domów wisiała tabliczka z napisem „ul. Armii Czerwonej”. Lokalna władza przez lata powtarzała, że nazw ulic nie zmieni, bo nie zgodzą się na to mieszkańcy. Teraz już nie ma wyjścia i dekomunizować przestrzeń miejską musi.
O konieczności zmian nazw ulic w Kolbuszowej mówi się od ponad dwóch dekad. Władze tego prawicowego (wydawałoby się) miasta jednak bezradnie rozkładały ręce: – Nie możemy zmieniać nazw ulic wbrew woli mieszkańców, bo to pociąga za sobą duże koszty związane ze zmianą danych teleadresowych – powtarzał jak mantrę burmistrz Jan Zuba.
Mają rok na zmianę nazw ulic
Sytuacja zmieniła się jednak po ustawie sejmowej, która nakłada na samorządy obowiązek usunięcia z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące go. Sejm zdecydował też, że w związku z dekomunizacją wolne od opłat będą postępowania w sprawach dotyczących zmian w księgach wieczystych, rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych.
Na dekomunizację swojej przestrzeni gminy będą miały rok. Według autorów projektu ustawy, w Polsce jest ok. 1200-1400 nazw miejsc, które upamiętniają system komunistyczny.
W samej Kolbuszowej takich ulic są co najmniej cztery. Kiedy zmienią swoje nazwy? – Nie odpowiem, czy to będzie w tym roku – mówi burmistrz Zuba. – Jeśli będziemy przygotowani, to przedstawimy stosowny projekt uchwały, najpierw na komisji, a potem na sesji Rady Miejskiej. Jeśli radni to zaakceptują, to ulice zmienią nazwy. Powoli do tego się przygotowujemy. Nie mogę jednak więcej powiedzieć w tej sprawie, bo nie znam konkretów.
Paweł Galek



One Response to "Wreszcie doczekamy się dekomunizacji"