
NICE I LIGA. Wigry są skromnym klubem, ale tej wiosny zamierzają pisać historię. Stal musi się mieć na baczności.
Pierwsze skojarzenie z Suwałkami? Polski biegun zimna. Ale już wkrótce 70-tysięczne miasto nad Czarną Hańczą może być znane z klubu piłkarskiego, bo Wigry – obok Stali właśnie – są rewelacją tego sezonu.
Jakaż to by była romantyczna historia, gdyby do ekstraklasy awansowała bogata w sukcesy Stal i pozbawione trofeów Wigry! Ciężko wyobrazić sobie jednak, by Miedź Legnica oddała pierwszeństwo, dlatego szampana otworzą albo w Mielcu albo w Suwałkach. To oczywiście scenariusz optymistyczny, bo pretendentów do zajęcia 2. miejsca jest znacznie więcej. Rozgrywki wkraczają w decydującą fazę, od piątku każdy punkt jest naprawdę na wagę złota.
Ścisk w czołówce jest ogromny. Czwarte w tabeli Wigry tracą do miejsca premiowanego awansem dwa punkty, biało-niebiescy z Mielca – trzy. Obie drużyny chcą wrócić na zwycięską ścieżkę, gdyż ostatnio musiały przełknąć gorzką pigułkę. Wigry przegrały w Chojnicach 0-3, Stal w Sosnowcu 1-3. – Byliśmy źli, teraz jesteśmy zjednoczeni i pełni wiary w to, że zdobędziemy komplet punktów – przekonuje Leandro, obrońca gospodarzy. Trener Zbigniew Smółka tradycyjnie apeluje do kibiców o głośne wsparcie i przypomina, że przeciwko Zagłębiu Stal wyglądała całkiem obiecująco. – Nie wykorzystaliśmy stuprocentowych okazji, a Tomek Nowak miał swój dzień i oddał dwa strzały życia. Żaden bramkarz by tego nie obronił.
33-letni kat Stali z niejednego pieca chleb jadł, Wigry bazują raczej na młodzieży. Do tego stopnia uzdolnionej, że reportażysta Przeglądu Sportowego Łukasz Olkowicz postanowił uczynić z nich bohaterów swojego ostatniego „Prześwietlenia”. Najlepszy strzelec Wigier Patryk Klimala (9 goli) to napastnik wypożyczony z Jagiellonii Białystok, reprezentant Polski U-20. W roczniku U-21 grają: Mateusz Spychała, Mateusz Żyro i Damian Gąska, ponoć najzdolniejszy z całej trójki. Raczej nie ma szans, by został na północnych rubieżach, bo otrzymał ciekawe oferty z Pogoni Szczecin i Śląska Wrocław. – W ostatnich latach Wigry przeskoczyły z podstawówki do ostatniej klasy liceum – twierdzi Olkowicz. – Finisz pierwszej ligi pokaże, czy drużyna dojrzała, by studiować na uniwersytecie – dodaje. Wigry to jeden z biedniejszych klubów zaplecza ekstraklasy, zarazem doskonałe miejsce dla zawodników będących u progu poważnej kariery. To stąd w większy świat wyruszali Damian Kądzior, Maciej Makuszewski, Michał Kopczyński, bracia Gikiewiczowie. Jeszcze nie tak dawno Wigry urzędowały na 40 metrach kwadratowych, dziś mają stadion z nową trybuną, 27 drużyn w klubie i 600 graczy w akademii.
Mielczanie mają za co brać odwet: w I rundzie przegrali w Suwałkach 0-2, a kilku zawodników wciąż dostaje gęsiej skórki na wspomnienie 28 sierpnia 2016 r. i rekordowego lania 0-6. Przy Solskiego było jednak znacznie lepiej, 2-1 po bramkach Krzysztofa Drzazgi. W piątek powtórka jest mile widziana, ale trzeba się mieć na baczności. Zespół Artura Skowronka nie jest co prawda tak skuteczny, jak na początku rundy, lecz na rozkładzie ma już Zagłębie Sosnowiec, Puszczę Niepołomice i Raków Częstochowa, a zatem przeciwników, z którymi Stal sobie nie poradziła.
STAL M. – WIGRY
piątek, godz. 20
Tomasz Szeliga


