
28. RAJD RZESZOWSKI. Skody Fabia najszybsze na wymagających trasach Podkarpacia, pech 5-krotnego zwycięzcy rajdu.
Grzegorz Grzyb z pilotem Robertem Hundlą (Skoda Fabia R5), dla których był to pierwszy wspólny start od czasu Rajdu Dolnośląskiego 2018, wygrali Rajd Rzeszowski czyli 5. rundę tegorocznych mistrzostw Polski. Dla rzeszowskiego kierowcy, który w tym roku nie staruje w Polsce, to trzeci triumf w jego domowym rajdzie.
– Nie mamy zupełnie funduszów na start w mistrzostwach Polski. Troszkę nam się ten budżet rozjechał i stać nas tylko na udział w mistrzostwach Słowacji. Nie byłem sobie jednak w stanie odmówić startu w Rajdzie Rzeszowskim. Jak wszyscy doskonale wiedzą, to rajd, który jest głęboko w moim sercu. Cieszę się bardzo, że możemy tu być w nim brać udział. Możemy go traktować jak takie trochę przetarcie przed kolejną rundą mistrzostw Słowacji – mówił w rozmowie z motorsport.com przed Rajdem Rzeszowskim Grzegorz Grzyb.
Francuska niespodzianka
Oficjalny start 28. Rajdu Rzeszowskiego miał miejsce w czwartkowy wieczór na placu eventowym Millenium Hall, jednak jeszcze wcześniej poszczególne załogi miały okazją zapoznać się z trasą i przetestować swoje samochody podczas odcinka w Babicy. 3,5-kilometrowy odcinek najszybciej pokonali wiceliderzy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, Tomasz Kasperczyk i Damian Syty (Ford Fiesta R5), który jako jedyni zeszli poniżej 111 sekund (1.50,4 s). Czas gorszy o zaledwie 0,6 s mieli reprezentanci Skoda Polska Motorsport, Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk, którzy jako liderzy klasyfikacji rocznej, wystartowali w „Rzeszowskim” z nr 1. Trzeci czas wykręcił na czwartkowym próbnym OS-ie 5-krotny zwycięzca Rajdu Rzeszowskiego, Bryan Bouffier. Start Francuza w tegorocznej edycji rajdu był sporą niespodzianką, bowiem w ostatniej chwili zastąpił on Łukasza Byśkiniewicza (wycofał się z rajdu z powodów osobistych – przyp. red.). Bouffier zasiadł za kierownicą Hyundaia i20 R5, którym pierwotnie miał startować właśnie Byśkiniewicz i już w czwartek pokazał, że będzie się liczyć w walce o czołowe lokaty. Dopiero 6. czas podczas czwartkowych jazdy wykręcił późniejszy triumfator rajdu, Grzegorz Grzyb, co jak się później okazało, było zasłoną dymną.
Dobry początek Grzyba
W pierwszym dniu zmagać Grzyb potwierdził jednak swoje wysokie aspiracje. Rzeszowianin prowadził po pierwszej pętli, a na czoło stawki wysunął się już po otwierającym całą rywalizację OS-ie Wysoka. Wprawdzie na kolejny odcinku (Wojaszówka) oddał na chwilę prowadzenie Bryanowi Bouffierowi, jednak po zamykającym pierwszą pętle odcinku w Lubeni, górą ponownie był Grzyb, który nad Francuzem miał 2,2 s przewagi. Na trzecim miejscy po trzech OS-ach plasował się Mikołaj Marczyk. Największymi pechowcami pierwszej części rywalizacji byli natomiast Maciej Lubiak i Tomasz Borko, których Hyundai i20 R5 dachował. Na szczęście zarówno kierowca, jak i pilot wyszli z kraksy bez szwanku. W popołudniowej sesji Grzegorz Grzybo do swojej wcześniejszej przewagi dołożył jeszcze sekundę i pierwszy dzień rajdy skończy z 3,2-sekundową zaliczką nad Bryanem Bouffierem. Na 3. miejscu pierwszy dzień zmagań ukończył Mikołaj Marczyk, który do Grzyba tracił 14,5 s. – Cieszę się przede wszystkim, że dwa razy wygrałem z Bryanem pierwszy OS. Wysoka to naprawdę trudny OS. Miałem go ostatnio z tyłu głowy, bowiem ostatnio co prawda tylko fragment szedł, ale nie udało mi się go ukończyć. Ten zakręt, na który wyleciałem, to w ogóle przejechał jak na zapoznaniu. Żeby go tylko pokonać. Drugi OS, nie wiedzieć czemu mi nie leżał. Może dlatego, że na pierwszym przejeździe gdzieś tam mnie postraszyło, późnej wyleciałem na hamowaniu i tak ten drugi przejazd nie poukładał mi się za fajnie. No i Lubenia, to taki mój ulubiony OS, chociaż jak już wspominałem wielokrotnie, ten handicap Lubeni zginął już dawno, dawno temu, bo wszyscy ten odcinek znają już świetnie. Przed nami sobota, ciężki dzień, pięć odcinków specjalny, a każdy z nich trudny. Nawet ten w mieście jest wg mnie bardzo trudny i wymagający. Tak więc będzie co robić – mówił w piątek Grzegorz Grzyb.
Pechowy Bouffier
W drugi dzień rywalizacji zdecydowanie lepiej wszedł Bouffier, który po OS Pstrągowa zdetronizował ponownie Grzyba na prowadzeniu w całym rajdzie. – Jestem zaskoczony. Na szybkich partiach moje notatki nie był najlepsze, ale to dobry wynik – przyznał Francuz, który o blisko 6 sekund wyprzedził rzeszowskiego kierowcę. – Mogło być lepiej. Popełniłem jeden duży błąd. Straciłem 6-7 sekund. Jestem zły na siebie – irytował się Grzyb. Po kolejnym OS-ie, nastąpiła… kolejna zmiana na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Tym razem Grzyb skorzystał na pechu Bouffiera, który dachował, kończąc przejazd w Zagórzycach z ponad minutową stratą do Grzyba. Ten najszybciej pokonał 20-kilometowy odcinek, wyprzedzając o blisko 10 s Mikołaja Marczyka i o blisko 12 s Tomasza Kasperczyka. W klasyfikacji generalnej, rzeszowianin miał w tym momencie 21,9 s przewagi nad Marczykiem. Na 4. miejsce spadł dotychczasowy lider, Bryan Bouffier, którego strata do prowadzącego Grzyba wynosiła już 1.11,8 s. Pierwszą pętle sobotniego dnia kończył OS w centrum Rzeszowa, który cieszył się dużym zainteresowaniem kibiców. Najbardziej techniczny odcinek ze wszystkich, jakie w rajdzie mieli do pokonania kierowcy, padł łupem Mikołaja Marczyka. Na 3. miejscu OS ukończył Grzegorz Grzyb, a to oznaczało, że przed popołudniową sesją (OS Pstrągowa i Zagórzyce) zwycięstwo w całym rajdzie ma na wyciągnięcie ręki. To ostatecznie stało się faktem. – – Cieszymy się strasznie, tym bardziej że na te zawody, co wielokrotnie wspominaliśmy, przyjechał Bryan Bouffier, czyli rekordzista tego rajdu, wspaniały zawodnik plus czołówka mistrzostw Polski. My popełniliśmy swoje błędy, ale udało na się to wszystko odrobić. W piątek stracili 10 sekund, w sobotę 7, też było małe cofanko. Brayan na koniec też nie wytrzymał ciśnienia i popełnił błąd, tyle że na troszkę większą różnicę czasową. Walka była jednak praktycznie do samego końca, tak więc jesteśmy bardzo szczęśliwi. Bardzo trudny rajd dla wszystkich. Tak jak rozmawialiśmy z kolegami, to praktycznie każdy miał większe lub mniejsze problemy, tym bardziej więc jesteśmy bardzo szczęśliwi z naszego zwycięstwa – mówił na mecie Grzyb, dla którego było to 10. zwycięstwo i 21. podium w rajdach, zaliczanych do mistrzostw Polski. Rzeszowianin tegoroczny Rajd Rzeszowski zakończył z ponad 20-sekundową przewagą nad Mikołajem Marczykiem, który zachował prowadzenie w klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. – 2. miejsce to dla nas wielka radość. Bryan i Grzesiek to wybitni kierowcy, w szczególności na tych terenach, na Rajdzie Rzeszowskim. Dla nas był to drugi start. Zeszły rok wspominam naprawdę ciężko, nie mieliśmy tempa. W tym roku na tym rajdzie nastąpiło jakieś przełamanie w mojej głowie. Zrobiłem duży krok w rozwoju, jako kierowca. Jechałem pewniej, lepiej czułem punkty hamowań, zbliżałem się do limitu prędkości w zakrętach. Jechaliśmy bardzo równy rajd. Udało nam się wygrać tylko jeden odcinek, ale bardzo często zajmowaliśmy 2., 3. miejsce, tak więc na podium OS-owym byliśmy non stop. Myślę, że to była dobra strategia do tego, byśmy znaleźli się na 2. miejscu w klasyfikacji generalnej tego rajdu. To jest dla mnie niesamowite. Zaraz staniemy na podium pomiędzy Grzegorzem Grzybem i Bryanem Bouffierem. Mam nadzieję, że to jest dobry prognostyk na przyszłość i że będę coraz lepszym i skuteczniejszym kierowcą rajdowym – przyznał w rozmowie z RMF FM lider RSMP. Na najniższym stopniu podium stanęła załoga Bryan Bouffier – Xavier Panser, która do Grzyba straciła 58,5 s.
Klasyki w akcji
W ramach 28. Rajdu Rzeszowskiego odbyła się również runda Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. W tym przypadku powody do zadowolenia mogli mieć nie tylko zwycięzcy poszczególnych kategorii, ale cała „13”, która dojechała do mety. Najszybsi na trasach Podkarpacia okazali się Robert Luty i Marcin Celiński, którzy sięgnęli po pewne zwycięstwo w kategorii FIA 4/J2 (auta z roczników 1986-90) i byli też zdecydowanie najszybszą załogą IV rundy Motul HRSMP. – Nowe półosie na szczęście wytrzymały drugą pętlę, aczkolwiek pojechaliśmy zachowawczo, żeby uniknąć kolejnych problemów. Jechaliśmy swoje, dzięki czemu zrealizowaliśmy cel i jesteśmy na mecie, więc mamy się z czego cieszyć – podsumował Robert Luty. Uczestników Motul HRSMP łączy nie tylko sportowa rywalizacja, lecz także zaangażowanie w kampanię „Wyprzedzamy nowotwór”, której celem jest zwrócenie uwagi na kwestię rozpoznawania nowotworów u dzieci. Podczas Rajdu Rzeszowskiego akcja obchodziła swoje pierwsze urodziny. – To wyjątkowa inicjatywa i nietypowy pomysł z trafnym skojarzeniem. W walce z nowotworami, tak jak w rajdach, liczy się czas. Zawodnicy Motul HRSMP cieszą się, że mogą budować świadomość tego, że wczesne wykrywanie nowotworów to najlepszy sposób na zwycięstwo – podsumował Mirosław Miernik, koordynator Rajdów Historycznych w Polskim Związku Motorowym.
Wyniki Rajdu Rzeszowskiego: 1. Grzyb – Hundla (Skoda Fabia R5) 1:39.18,3 s, 2. Marczyk – Gospodarczyk (Skoda Fabia R5) +0.20,6 s, 3. Bouffier – Panseri (Hyundai i20 R5) +0.58,5, 4. Kotarba – Kotarba (Citroen C3 R5) +2.13,9, 5. Wróblewski – Spentany (Hyundai i20 R5) +2.32,8, 6. Płachytka – Nowaczewski (Ford Fiesta R5) +2.49,3, 7. Kasperczyk – Syty (Ford Fiesta R5) +3.57,5, 8. Brzeziński – Burkat (Ford Fiesta) +5.05,2, 9. Cieślak – Sajdak (Peugeot 208) +12.28,0, 10. Pryczek – Pryczek (Subaru Impreza GC8 555) +12.54,3.
Klasyfikacja RSMP: 1. Marczyk – Gospodarczyk – 148 pkt, 2. Kasperczyk – Syty 114, 3. Habaj – Dymurski 55, 4. Grzyb – Hundla 54, 4. Kotarba – Kotarba 54, 6. Wróblewski – Spentany 44, 7. Słobodzian – Kozdroń 41, 8. Byśkiniewicz – Cieślar 40, 9. Domżała – Baran 39, 10. Kołtun – Pleskot 36.
Zwycięzcy poszczególnych kategorii w Motul HRMP
FIA 1 (rajdówki z lat 1931 – 69): Tomasz Curyło – Jarosław Skwarek (Syrena 104). FIA 2 (rajdówki z lat 1970 – 75): Paweł Hoffman – Marcin Barłoga (SAAB 96 V4 Rally). FIA 3 (rajdówki z lat 1976 – 81): Andrzej Banaś – Rafał Chronowski (Lancia Beta Monte Carlo). FIA 4/J1 (rajdówki z lat 1981 – 85): Jerzy Skrzypek – Krzysztof Marczewski (Fiat Ritmo Abarth). FIA 4/J2 (rajdówki z lat 1986 – 90): Robert Luty – Marcin Celiński (Subaru Legacy). PZM 5 (auta 2WD, bez homologacji): Wojciech Goździewicz/Joanna Madej (BMW 318is). PZM 6 (auta 4WD i/lub z turbodoładowaniem, bez homologacji): Mariusz Polak/Tadeusz Gargas. (Audi B2 Coupe Quattro)
mj
[ngg src=”galleries” ids=”858″ display=”basic_thumbnail”]


