
Po blisko dwóch miesiącach 44 mieszkańców bloku przy ulicy Metzgera w Jaśle wróciło do swoich mieszkań. Konstrukcja budynku, który groził zawaleniem, została wzmocniona i nie stanowi on już zagrożenia dla lokatorów.
Z informacji uzyskanych od Macieja Jagielskiego z Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Jaśle wynika, że wszyscy mieszkańcy, którzy po ewakuacji bloku korzystali z lokali komunalnych, wrócili już do swoich mieszkań. – W szczytowym momencie było to 18 osób, wszystkie miały zapewnione lokum, ciepły posiłek oraz wsparcie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jaśle – mówi Maciej Jagielski.
Do przymusowej ewakuacji wszystkich 44 lokatorów bloku przy ulicy Metzgera w Jaśle doszło 14 października po kontroli budynku przez inspektorów Powiatowego Nadzoru Budowlanego w Jaśle, którzy stwierdzili, że po wyburzeniu słupów nośnych została naruszona konstrukcja bloku, w wyniku czego może się on zawalić. Słupy zostały wyburzone na zlecenie prywatnego inwestora, który prowadził prace budowlane w budynku po dawnej stołówce kolejowej na parterze bloku. Przed laty blok należał do PKP.
Ze względu na grożące niebezpieczeństwo zapadła decyzja o ewakuacji wszystkich mieszkańców. Część z nich trafiła do rodzin i bliskich, reszta znalazła schronienie w lokalach komunalnych. Poza swoimi mieszkaniami spędzili prawie dwa miesiące. W tym czasie blok został skontrolowany, a osoby odpowiedzialne za kontrolę przygotowały ekspertyzę, w której wskazały zakres prac, jaki musi zostać wykonany, aby mieszkańcy mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów. To przede wszystkim budowa filarów, które podtrzymują konstrukcję bloku. Po zakończeniu wszystkich prac budowlanych blok został jeszcze raz skontrolowany pod względem bezpieczeństwa i dopiero po tych czynnościach zapadła decyzja, że lokatorzy mogą wrócić do swoich mieszkań.
Nie przyznaje się do winy
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Jaśle. Nadzoruje śledztwo z art. 164 par.1 Kodeksu Karnego, które dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej poprzez zlecenie wyburzenia słupa nośnego oraz prowadzenia robót budowlanych bez wymaganego zezwolenia. Zarzuty w tej sprawie usłyszał 28-letni właściciel lokalu, w którym prowadzone były prace. Przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.
Jak informuje prokuratura, mężczyzna nie przyznał się do postawionego mu zarzutu i odmówił składania zeznań.
– Trwają przesłuchania świadków, w tym mieszkańców ewakuowanego bloku, prokurator dysponuje już niezbędną dokumentacją i ekspertyzami, jeśli podejrzany nie złoży wniosków dowodowych, śledztwo będzie zmierzało do zakończenia i wydania w tej sprawie merytorycznej decyzji – usłyszeliśmy w Prokuraturze Rejonowej w Jaśle.
Martyna Sokołowska


