
Nietrzymanie moczu może doprowadzić do wycofania z życia towarzyskiego, a nawet depresji.
Nietrzymanie moczu zdarza się w każdym wieku i u obu płci, częściej jednak u kobiet (nawet u 1 na 5 kobiet po 40. roku życia). Powyżej 70. roku życia na nietrzymanie moczu cierpi połowa kobiet i jedna trzecia mężczyzn. Tylko co druga osoba z nietrzymaniem moczu zgłasza ten problem lekarzowi, uznając go za wstydliwą przypadłość. Niesłusznie.
U kobiet po przebytych drogami natury porodach czy po menopauzie najczęściej występuje wysiłkowe nietrzymanie moczu. U kobiet młodych, w wieku nawet 20 lat, dominuje inna forma schorzenia o charakterze czynnościowym, czyli nietrzymanie moczu z parć naglących na tle Nadreaktywnego Pęcherza Moczowego – OAB.
– Bez względu na wiek i płeć nietrzymanie moczu z parć naglących może występować u osób z cukrzycą, chorobami neurologicznymi, po urazach układu nerwowego, po rozległych zabiegach operacyjnych w obrębie miednicy, jak i po radioterapii z powodu chorób nowotworowych narządu rodnego u kobiet, gruczołu krokowego i pęcherza moczowego u mężczyzn, może występować także u osób ogólnie zdrowych – mówi Łukasz Futyma, lekarz Klinicznego Oddziału Urologii i Urologii Onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.
OAB, czyli nagle i często
Mechanizm nietrzymania moczu w przebiegu OAB polega na tym, że potrzeba oddania moczu pojawia się nagle, w ciągu kilku sekund, podczas których pacjentka/pacjent nie jest w stanie dotrzeć do toalety i dochodzi do mimowolnej ucieczki moczu. Do takiego nagłego, intensywnego parcia dochodzi w niektórych sytuacjach (zmiana pozycji ciała, dźwięki, np. lejącej się wody, w trakcie stosunku płciowego, typowo podczas orgazmu). Parcie na pęcherz w tym typie nietrzymania moczu jest bardzo często odczuwalne nie tylko w dzień, ale również w nocy. W skrajnych przypadkach jest to 20 razy i więcej w ciągu doby – mówi specjalista.
Nietrzymanie moczu z parć naglących, częstomocz, w znaczący sposób obniżają jakość życia, negatywnie wpływają na psychologiczną sferę życia pacjentów i co równie ważne, utrudniają funkcjonowanie w społeczeństwie. Niekiedy doprowadza to do wycofania się z życia towarzyskiego, a w wyjątkowych sytuacjach nawet do depresji.
Anna Moraniec


