Wszyscy zapłacimy nowy podatek od smartfonów i tabletów

- Nie podoba mi się wprowadzane podatku na smartfony, bo i tak są już drogie - mówi Oksana z Rzeszowa. Fot. Wit Hadło
– Nie podoba mi się wprowadzane podatku na smartfony, bo i tak są już drogie – mówi Oksana z Rzeszowa. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. – Doprawdy udławcie się tą jałmużną – pisze Kazik Staszewski odnośnie rozszerzenia podatku „od piractwa” na kolejne urządzenia.

ZAiKS i inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) chcą rozszerzenia opłaty reprograficznej na tablety i smartfony. Miałoby to być od 1,5 do 2 proc. wartości każdego urządzenia. Ministerstwo kultury pracuje właśnie nad zmianami systemowymi, które usprawnią pobieranie opłat i przyspieszą podział środków, a te trafią do twórców.

Już od kilkunastu lat funkcjonuje w naszym kraju opłata reprograficzna. Jest ona pobierana od produkowanych bądź importowanych na terenie Polski urządzeń audio/video. Wymyślono ją, aby zrekompensować twórcom straty, które ponoszą przez to, że właściciel urządzenia sam mógł skopiować utwory. Według art. 20. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, chodzi o magnetofony, magnetowidy, kserokopiarki, skanery, nośniki służące do utrwalania w zakresie własnego użytku osobistego i inne podobne urządzenia.

Próba przerzucenia kosztów opłaty na operatorów
Zdaniem Business Centre Club, organizacji zrzeszającej 2,5 tysiąca indywidualnych pracodawców, urządzenia mobilne nie są tworzone z myślą o kopiowaniu czegokolwiek, w przeciwieństwie do innych narzędzi objętych ustawą.

– Oddziela je to w istotny sposób od urządzeń objętych ustawą, służących do powielania materiałów. Próba przerzucenia kosztów opłaty na operatorów, którzy są stosunkowo łatwi do identyfikacji i do późniejszego jej egzekwowania spowoduje, że ostateczny koszt poniosą nabywcy urządzeń – konsumenci – mówi Krzysztof Szubert, minister ds. cyfryzacji w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC.

Resort Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie podjął jeszcze decyzji co do objęcia opłatą reprograficzną tabletów i smartfonów. Urzędnicy są zdania, że zmiany trzeba będzie wprowadzić głównie dlatego, że w przepisach mowa jest o przedmiotach, które nie występują już w masowej sprzedaży, jak magnetofony i magnetowidy. Na razie zlecono analizę prawną, która ma rozstrzygnąć, czy faktycznie konieczna jest zmiana ustawy o prawie autorskim. Trwają też konsultacje z resortem gospodarki oraz administracji i cyfryzacji.

Artyści są przeciw
Pomysł budzi sprzeciw nie tylko u samych konsumentów i producentów, ale również wśród artystów. Swoje niezadowolenie na Facebooku wyraził w tej sprawie lider zespołu KULT:

– Pomysł obłożenia podatkiem różnych ustrojstw uważam za skandaliczny. Każdy podatek jest złem, bowiem zabiera nam uczciwie zarobione pieniądze (nieuczciwie zarobione przeważnie są nieopodatkowane) pod groźbą sankcji prawnej. Jako argument za usankcjonowaniem tego złodziejstwa kolejnego podaje się między innymi swego rodzaju zadośćuczynienie artystom, których muzyka jest na tych ustrojstwach grana. Otóż ja za taką jałmużnę dziękuję – pisze Kazik Staszewski.

Jak podsumowuje Krzysztof Szubert z Business Centre Club, bez względu na to, kto odprowadzać będzie tę opłatę, w konsekwencji jej koszt poniosą z pewnością nabywcy urządzeń.

– Jak ostrzegają producenci, ceny smartfonów i tabletów po wprowadzeniu opłaty reprograficznej mogłyby wzrosnąć nawet o 8 – 10 proc. – dodaje.

bsz

One Response to "Wszyscy zapłacimy nowy podatek od smartfonów i tabletów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.