
PRZEMYŚL, BUSZKOWICE. Zdaniem buszkowiczan, miejski cmentarz nie może powstać na ich działkach.
– Nasze działki „przeszły” do miasta i rzekomo miało się nam to kiedyś opłacać – mówią dziś rozgoryczeni mieszkańcy graniczącej z Przemyślem wioski Buszkowice (gm. Żurawica). – Tak nam się opłacać będzie, że wszystko z cmentarza będzie spływać do nas, do wsi! – wyjaśniają. – Ale za to będziemy pewno pamiętać o śmierci, bo to będzie czwarty już cmentarz w naszym najbliższym otoczeniu – ironizują.
Problem braku miejsc na nowe pochówki szczególnie na starych cmentarzach nie dotyczy tylko Przemyśla, to problem wielu miast. Tu już dawno zorientowano się, że Cmentarz Główny przy ulicy Słowackiego wielu zmarłych już nie pomieści, a rozszerzyć jego granic się nie da. Początkowo miano usytuować nowy cmentarz w okolicach Krównik, wkrótce jednak okazało się, że tam teren nie spełnia warunków i miejskie miejsce wiecznego spoczynku ma powstać na granicy z Buszkowicami.
Radni nie wiedzą, co przegłosowali?
Właściciele działek „pod cmentarz” są w nieco dziwnej sytuacji. Mieszkają na wsi, ale ich rolne działki są w granicach administracyjnych miasta. – Już nawet nie pamiętam, kiedy to „przejście” do miasta naszych działek było – wspomina jedna z mieszkanek Buszkowic. – Na pewno dobrych parę lat temu – przypominają inni. – Miało się nam to opłacać, bo w przyszłości na naszych działkach miały być budowane mieszkania – wyjaśniają. – Tak nam mówiono! O cmentarzu nikt nie wspominał! – zastrzegają.
Tymczasem miasto uznało, że właśnie to miejsce będzie idealne na nowy miejski cmentarz. Podjęto niedawno uchwałę w tej sprawie. Zdaniem magistratu, wszystko jest zgodne z prawem oraz obowiązującymi przepisami dotyczącymi usytuowania cmentarzy, ale buszkowiczanie są odmiennego zdania. – Radni przegłosowali projekt, który oparty jest na niedokładnych i niespełniających wymogów prawnych badaniach hydrogeologicznych – podkreśla radna sołecka Regina Środek. – W pierwotnej wersji projekt nie przewidywał nawet strefy ochronny sanitarnej – wyjaśnia. – Nikt na to w mieście oraz instytucjach opiniujących uwagi nie zwrócił, dopiero interwencja wójta gminy Żurawica spowodowała, że wprowadzono zmiany – przypomina.
Woda nie chce płynąć wbrew naturze
Wójt, czy raczej gmina, nie jest tu jednak stroną, bo idzie o działki leżące w mieście. Zaprotestować mogą więc tylko ich właściciele, choć reszta wsi także cmentarza tu nie chce. – A jak może być inaczej, skoro teren jest tu tak nachylony, że wszystko z naszych działek spływa do wioski – mieszkańcy pokazują zdjęcia po ulewach, na których widać, że wbrew planom przemyskiego magistratu woda z terenu przyszłego cmentarza jednak spływa do wsi, a nie jak chcą plany, wbrew naturze gdzie indziej. – Część z nas nie ma podłączenia do wodociągu, korzysta ze studni – mówi Józef Gierla, buszkowiczanin. – Kto te plany robił? Kto zatwierdzał? – pyta wraz z innymi.
Magistrat: – Nikt inny nie protestuje, a nowy cmentarz potrzebny pilnie
Właściciele działek już złożyli do wojewody wniosek o uchylenie uchwały, wymieniając w nim szereg powodów, dla których cmentarz w tym miejscu powstać nie powinien. Wcześniej te same powody wymienili w 24 wnioskach zboczonych do miasta, ale żadnego nie uwzględniono. – To nie jest nasza złośliwość – podkreślają, – Już pomijając to, że część z nas zwyczajnie żyje z upraw na tych działkach, a także to, że wkoło mamy już trzy cmentarze: dwa miejskie i nasz buszkowicki – przypominają. – Po prostu te plany i badania są naciągane, żeby przeforsować lokalizację cmentarza tutaj, a miastu na nas nie zależy, bo nie jesteśmy miejskimi wyborcami – żalą się buszkowiczanie.
Witold Wołczyk, rzecznik prezydenta Przemyśla, zauważa tymczasem, że poza grupą właścicieli działek nikt pretensji do badań prowadzonych pod kątem lokalizacji cmentarza nie wnosił i nie wnosi, a nowy miejski cmentarz jest pilnie potrzebny.
Monika Kamińska


