Wszystko zaczęło się w Chamonix

Jedną z najbardziej widowiskowych, a zarazem niebezpiecznych
dyscyplin były bobsleje. Fot. Archiwum

Gdy na przełomie stycznia i lutego 1924 r. sportowcy rywalizowali w Międzynarodowym Tygodniu Sportów Zimowych, nie mieli
prawdopodobnie pojęcia, że biorą udział w epokowym wydarzeniu. Jak się później okazało, zainaugurowało ono zimowe igrzyska olimpijskie. Obecnie w Pekinie rozgrywana jest ich XXIV edycja A wszystko zaczęło się 98 lat temu w Chamonix…

Wprawdzie zimowe dyscypliny sportu pojawiły się w programie nowożytnych igrzysk olimpijskich już wcześniej, ale zawsze były one rozgrywane przy okazji letniej olimpiady. Tak było chociażby w 1908 r. w Londynie, gdzie o medale walczyli łyżwiarze figurowi. 12 lat później odbyły się w Antwerpii igrzyska podzielone na dwie części: zimową i letnią. Dopiero 4 lata później amatorzy sportów zimowych doczekali się swojego prawdziwego święta. Był nim Międzynarodowy Tydzień Sportów Zimowych i część VIII Igrzysk (w tym samym roku, tyle że nieco później odbyła się letnia olimpiada w Paryżu – przyp. red.), który, wbrew nazwie, trwał aż 12 dni (25.01. – 5.02.1924 r.). Jego organizacją zajęli się Skandynawowie, którzy już od ponad 20 lat rozgrywali były Igrzyska Nordyckie.

Pani nie skacze

Na miejsce zawodów wybrano najstarszy ośrodek narciarski we Francji – Chamonix, a patronat nad imprezą objął tamtejszy Komitet Olimpijski, oraz, co najważniejsze, MKOl. Zawodnicy walczyli o medale w następujących konkurencjach: bobsleje, curling, łyżwiarstwo szybkie i figurowe, hokej na lodzie, narciarstwo klasyczne, skoki narciarskie i kombinacja nordycka. Dodatkowo rozegrano patrol wojskowy (coś na wzór dzisiejszego biathlonu), który był wówczas dyscypliną pokazową. Do rywalizacji zgłosiło się łącznie 16 państw, a wśród nich po raz pierwszy w historii startująca pod własną flagą reprezentacji Polski. Olimpijskie nominacje odebrało 258 osób z całego świata, w tym 12 kobiet. Aż 11 z nich wystartowało w łyżwiarstwie figurowym. Wyjątkiem miała być Polka, Elżbieta Ziętkiewicz która specjalizowała się w skokach narciarski i w kraju z powodzeniem rywalizowała wcześniej z mężczyznami. Niestety nie dane jej było wystartować w Chamonix, bowiem MKOl uznał – co dziś jest nie do pomyślenia – tę dyscyplinę sportu za zbyt niebezpieczną dla kobiet.

Jak dziennikarz uratował honor

Sam przyjazd Biało-Czerwonych do Chamonix również nie obył się bez perturbacji. „Początkowo planowany wyjazd całej ekspedycji we wtorek 22 b.m. uległ jednodniowej zwłoce, z powodu spóźnienia przesyłki paszportów i pieniędzy z Warszawy. Oczywiście zawodnicy nasi zdążą jeszcze na czas, stracić mogą jedynie jeden dzień na wypróbowanie skoczni, która jak wiadomo zamkniętą zostanie na kilka dni przed konkursem” – pisał 98 lat temu Przegląd Sportowy. Jak się okazało, opóźnienie było jednak jeszcze większe i Polacy dotarli do Chamonix… dzień po uroczystym otwarciu imprezy. Zabrakło zatem na niej polskich sportowców, ale nie zabrakło polskiej flagi! Całą sytuację uratował bowiem… dziennikarz i publicysta, Kazimierz Smogorzewski, który miał relacjonować dla Gazety Warszawskiej wydarzenia z Chamonix. I to właśnie on był chorążym polskiej reprezentacji i niósł biało-czerwoną flagę podczas uroczystej defilady. Razem z nim w uroczystym przemarszu wziął udział… przypadkowy francuski sportowiec.

Z pociągu prosto na start

Przygotowania do startu polskiej reprezentacji powierzono oficerowi Wojska Polskiego, Henryka Skoniecznego, zaś w jej skład, oprócz wspomnianej wyżej Elżbiety Ziętkiewiczowej, weszli: Leon Jucewicz (łyżwiarstwo szybkie), Franciszek Bujak, Andrzej Krzeptowski, Szczepan Witkowski (wszyscy biegi narciarskie), Andrzej Krzeptowski, Franciszek Bujak (skoki narciarskie i kombinacja nordycka) oraz Henryk Mueckenbrunn (skoki narciarskie). W patrolu wojskowym wystartowali z kolei: Stanisław Chrobak, Stanisław Kądziołka, Zbigniew Wóycicki i Szczepan Witkowski. Do Chamonix ostatecznie nie pojechał natomiast Wacław Kuchar, gdyż… nie zdążono wyrobić mu paszportu. Zasłużony sportowiec po czterech dniach oczekiwania w Warszawie wrócił więc do Lwowa.
Niestety polscy reprezentanci mocno odstawali od konkurencji i nie odegrali poważniejszych ról w rywalizacji. Wyjątkiem był Leon Jucewicz, który w łyżwiarskim wieloboju zajął 8. miejsce. „Tylko przypadkowy zbieg okoliczności pozwolił naszemu reprezentantowi p. Jucewiczowi stanąć na starcie, pociąg bowiem spóźnił się o 15 minut i przybył do Chamonix na kwadrans przed rozpoczęciem biegów. Na dworcu jednak oczekiwał Jucewicza p. Smogorzewski, który oznajmił o zmianie programu i skierował Jucewicza prosto na start. Do biegu zostało zaledwie 10 minut, w ciągu których trudno było nawet zaznajomić się z torem. Jucewicz wprost z szatni stanął do biegu na 500 m witany głośnym kilkakrotnym okrzykiem „Polska czołem” przez grupę Czechów siedzących w loży, i okrzykami publiczności francuskiej „Vive la Pologne”. Zmęczony podróżą 21-letni Polak zajął jednak w sumie 8. miejsce w wieloboju wyprzedzając 19 groźnych rywali” – tak jego występ (pisownia oryginalna) 98 lat temu relacjonowała polska prasa. A co o swoim starcie mówił sam zainteresowany? – Wystartowałem kolejnego dnia po otwarciu olimpiady. Narciarze zmagali się dopiero trzeciego dnia, więc mogę o sobie powiedzieć, że jestem pierwszym polskim olimpijczykiem, startującym w reprezentacji narodowej – mówił później Jucewicz w wywiadzie dla Polskiego Radia. Jednak w Chamonix nie wyniki polskich sportowców były najważniejsze. O wiele cenniejszym był sam występ naszej reprezentacji w zawodach światowej rangi, który to udział miał jeszcze bardziej zasygnalizować istnienie odrodzonego państwa polskiego.

Pod dyktando Norwegów

Klasyfikację medalową wygrali Norwegowie (17 krążków, w tym 4 złote), którzy w pokonanym polu pozostawili Finów (11) i Niemców (3). Pierwszym złotym medalistą w historii zimowych igrzysk został jednak Amerykanin, Charles Jewtraw który triumfował w łyżwiarskim wyścigu na 500 m. Jednym z największych bohaterów całej imprezy był z kolei Norweg Thorleif Haug, który sięgnął po złoto w trzech różnych konkurencjach: kombinacja norweska oraz biegi na 18 i 50 km stylem klasycznym. Szczególną sympatią kibiców, i to mimo zajęcia ostatniego miejsca, cieszyła się natomiast jego rodaczka, 11-letnia łyżwiarka Sonja Henie, która była najmłodszą uczestniczka zawodów w Chamonix. Jak się później okazało, jej czas dopiero miał nadejść, czego efektem były złote medale na trzech kolejnych igrzyskach olimpijskich. We Francji wystartował również Jacob Tullin Thams, jeden z nielicznych sportowców na świecie, mogący się pochwalić złotym medalem zarówno zimowych, jak i letnich igrzysk olimpijskich. Do złota w skokach narciarskich, zdobytego w Chamonix, dorzucił on srebrno w żeglarstwie podczas letniej olimpiady w Berlinie w 1936 r.
Wysoki poziom sportowy, a także olbrzymie zainteresowanie francuskich kibiców, którzy w liczbie ponad 10 tys. obejrzeli na żywo rywalizację sportowców sprzed 98 lat (brakuje danych, ilu zagranicznych fanów przyjechało do Francji), sprawiły, że dwa lata później Międzynarodowy Komitet Olimpijski postanowił uznać zmagania sportowe z Chamonix za I Zimowe Igrzyska Olimpijskie.
Źródło: Polskie
Radio, olimpijski.pl, Przegląd Sportowy, TVP Sport, PKOl.

 

Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.