Wygarbowali im skórę

Piłkarze Stali dziękują swoim kibicom za doping. Biało-niebiescy z Mielca przewyższali beniaminka z Krakowa o klasę. Fot. Stal Mielec
Piłkarze Stali dziękują swoim kibicom za doping. Biało-niebiescy z Mielca przewyższali beniaminka z Krakowa o klasę. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. GARBARNIA KRAKÓW – STAL MIELEC. Bramkarz gości Seweryn Kiełpin obronił karnego i dobitkę!

Na tle stremowanej Garbarni stalowcy wyglądali jak przybysze z innego piłkarskiego świata. Lepszego debiutu trener Artur Skowronek nie mógł sobie wymarzyć.

GARBARNIA Kraków 0
STAL Mielec 2
(0-1)
0-1 Dobrotka (13.), 0-2 Banaszewski (57.)
GARBARNIA
: Cabaj – Piszczek, Czekaj, Kalemba, Górecki, Wójcik, Wojcieszyński (61. Pietras), Masiuda, Krykun (66. Kiebzak) – Ogar, Wróbel (76. Węsierski)
STAL: Kiełpin – Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger, Banaszewski (74. Bergier), Soljić, Tomasiewicz (88. Górka), Nowak (65. Gąsior), Wroński – Prokić.
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Żółte kartki: Górecki, Masiuda. Widzów: 2500.

– Moi chłopcy idą do góry od trzeciej ligi. W tym czasie nie dokonywaliśmy większych wzmocnień, lecz to nie jest żadne tłumaczenie, bo potrafimy grać dużo lepiej – mówił po nieudanej inauguracji Mirosław Hajdo, który z piłkarzami Garbarni pracuje od 4 lat, co jest ewenementem w skali kraju. „Brązowi” wrócili na drugi szczebel rozgrywek po długich 44 latach, przyszło im się mierzyć z rywalem na obcym stadionie im. Henryka Reymana (to dom Wisły Kraków) i w obecności telewizyjnych kamer. Egzamin oblali, bo Stal na otwarcie sezonu jeńców nie brała.

Prowokacja bramkarza
Mielczanie byli szybsi, sprytniejsi, swobodniej operowali piłką – bili krakowian na głowę, więc już po 13 minutach cieszyli się z prowadzenia. Andreja Prokić zagrał do Bartosza Nowaka, ten posłał futbolówkę w pole karne i środkowy obrońca Martin Dobrotka z 3 metrów wpakował ją do siatki. Koronkowa robota. Podobnie jak akcja dająca drugiego gola. Grzegorz Tomasiewicz uruchomił Prokica, który zatańczył w polu karnym z obrońcą Garbarni i podał piłkę – między nogami rywala! – do nadbiegającego Maksymiliana Banaszewskiego. Ci, którzy obawiali się o wkomponowanie nowych zawodników Stali do składu, mogli odetchnąć. Tomasiewicz dawał radę na środku boiska, Prokić był dla krakowian nie do upilnowania, Mateusz Spychała posadził na ławce samego Leandro i okazał się jednym z architektów zwycięstwa, a Seweryn Kiełpin zachował czyste konto w sposób spektakularny. Pięć minut przed końcem obronił karnego (strzelał Krzysztof Kalemba) i dobitkę (Filip Wójcik)! – Wiedziałem, że Kalemba ma dobre uderzenie z dystansu, a „jedenastki” wykonuje w zmienny sposób. Musiałem wybrać róg, trochę go sprowokowałem i strzelił tam, gdzie chciałem – tłumaczył nowy bramkarz Stali, uśmiechając się szelmowsko.

Szeroka ławka atutem Stali
Mecz w Krakowie stanowił dowód, jak dużym polem manewru dysponuje Artur Skowronek. Można się spodziewać, że do ataku zawędruje wkrótce klasyczna „9”, czyli pozyskany przed kilkoma dniami Bask Sergio Mendigutxia „Mendi”, a Prokić i Banaszewski będą nacierać ze skrzydeł. Leandro to też nie jest człowiek, który powinien oglądać zmagania kolegów z wysokości ławki rezerwowych. No i nareszcie nie ma obaw o zachowanie równowagi między obroną a ofensywą, bo Chorwat Josip Soljić wygląda po prostu rewelacyjnie. – Potrzebujemy czasu, za nami dopiero pięć wspólnych mikrocykli. Będziemy dążyć, by grać częściej w ataku pozycyjnym, na jeszcze większej intensywności. Ale i tak jestem zadowolony. Długimi fragmentami dominowaliśmy, stworzyliśmy sporo okazji – cieszył się trener biało-niebieskich, którzy w najbliższy weekend znów obiorą kurs na Kraków (czeka ich mecz z Puszczą Niepołomice).

– Zrobiliśmy swoje, zabraliśmy do domu trzy punkty. Wygrana nad Garbarnią sprawi, że nabierzemy jeszcze więcej wiary we własne umiejętności – spuentował małopolską wiktorię Mateusz Spychała.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.