
STALOWA WOLA. Nasze narodowe bogactwo coraz mniej przydatne w elektrowniach. Węgiel szkodzi środowisku i bez wielkich inwestycji w instalacje oczyszczania spalin, nie sprostamy próbie czasu. Stara siłownia nad Sanem już tego doświadcza.
Jeden blok energetyczny Elektrowni Stalowa Wola zostanie przeniesiony do tzw. zimnej rezerwy. Będzie uruchamiany tylko w warunkach kryzysowych, gdy na rynku brakować będzie energii. Tak zdecydowało nasze Ministerstwo Środowiska, które musi realizować dyrektywę unijną o emisjach przemysłowych. Znacząco ogranicza ona głównie emisję związków siarki i azotu.
Elektrownia w Stalowej Woli pracuje od 1939 r. Zasilana jest węglem, a teraz większe kraje unijne odchodzą od tego źródła. Holandia zdecydowała się zamknąć wszystkie elektrownie węglowe do 2020 r. Wielka Brytania dała sobie pięć lat więcej.
Nasz zimny rezerwista
Polska musiała dostosować się do planu ograniczenia emisji przemysłowych. MŚ wysłało do Komisji Europejskiej listę 7. siłowni węglowych, które dotkną ograniczenia. Elektrownie te zostały podzielone na dwie kategorie. Większość znalazła się w tzw. przejściowym planie krajowym, a to znaczy, że do 2020 r. muszą dostosować się unijnej dyrektywy emisji przemysłowych, czyli wybudować drogie instalacje wyłapywania szkodliwych związków. Pozostałe do końca 2023 r. mają umrzeć śmiercią naturalną, co zostało nazwane derogacją naturalną. Przez ten czas będą mogły pracować dwa lata non stop lub przez osiem lat po 6 godzin dziennie. Węglowy blok ESW o mocy 250 MW znalazł się w grupie skazanej na śmierć.
We wcześniejszych planach, ten blok miał być zamknięty do 2017 r. W obecnej sytuacji Elektrownia SW znalazła się i tak na uprzywilejowanej pozycji, bowiem wygrała przetarg na przeniesienie starego bloku do zimnej rezerwy. Znaczy to, że Polskie Sieci Elektroenergetyczne będą płacić za utrzymywanie go w gotowości do pracy. Pracować będzie tylko w stanach kryzysowych. Jak długo? Tego na razie nikt nie mówi. Jest prawie pewne, że część naszych elektrowni węglowych nie wytrzyma próby czasu i zacznie wyłączać swoje bloki przed 2023 r.
Bez inwestycji będziemy energetycznym Kopciuszkiem
Stary Kontynent odchodzi od elektrowni węglowych na stronę źródeł odnawialnych. Tuż obok starej siłowni węglowej w Stalowej Woli powstaje nowoczesna gazowa. Gdyby jej budowa się nie opóźniała, przedwojenna „węglowa” byłaby już powoli wygaszana. Polska musi się zdecydować na budowę elektrowni o źródłach odnawialnych (słońce, wiatr, gaz), bo w innym przypadku będziemy musieli energię kupować. W 2023 r., gdy wyłączone zostaną wszystkie wskazane przez MŚ bloki węglowe, w naszych sieciach zabraknie prawie 5 GW mocy. Słynne stopnie zasilania wrócą wtedy na stałe.
Jerzy Mielniczuk



2 Responses to "Wygaszanie węglowej staruszki"