
NICE PLŻ. Cztery drużyny, w tym PGE Marma Rzeszów, odrobią ligowe zaległości.
Wygrana PGE Marmy Rzeszów w niedzielnym zaległym meczu z KMŻ Lublin zapewni ekipie Janusza Ślączki 1. miejsce przed fazą play-off bez względu na wyniki ostatniej kolejki rundy zasadniczej, w której rzeszowianie zmierzą się 7 września na wyjeździe z Orłem Łódź.
– Trzeba wygrać, trzeba się dobrze do tego meczu przygotować – mówił przed planowanym tydzień temu mecz z „Koziołkami” trener PGE Marmy, Janusz Ślączka. W tej kwestii nic się nie zmieniło, chociaż wśród kibiców pojawił się głosy, jakoby rzeszowscy żużlowcy mieli… pomóc swojemu lubelskiemu sąsiadowi. Te dywagacje należy jednak włożyć między bajki. Rzeszowianie na pewno nie odpuszczą niedzielnego meczu, mając w perspektywie trudny, wyjazdowy pojedynek w Łodzi. – Nie kalkulujemy i w niedzielę na pewno pojedziemy na 100 proc. – zapewniają zgodnie rzeszowscy zawodnicy.
Jedna zmiana w składzie
W porównaniu do meczu, który miał się odbyć 24 sierpnia, w ekipie PGE Marmy zaszła jedna zmiana: Nicolaia Klindta zastąpił Peter Ljung. Spowodowanego jest to obowiązkami Duńczyka, jakie ma 31 sierpnia na Wyspach. Po długiej przerwie do składu rzeszowian powraca Kenni Larsen, który ostatni raz wystartował w barwach „Żurawi” ponad 2 miesiące temu (29 czerwca w Grudziądza). Duńczyk najwyraźniej zapomniał już o kontuzjowanych nadgarstkach, bowiem we wtorek w lidze szwedzkiej zdobył dla Ikaros Smederna Eskilstuna 11 puktów i 2 bonusy. Na brak jazdy w ostatnich dniach nie mogli narzekać także pozostali rzeszowianie. Łukasz Sówka zajął 8. miejsce w turnieju Avesta Masters, z kolei Paweł Miesiąc i Peter Ljung znaleźli się w awizowanych składach na czwartkowe mecze w Szwecji.
80 proc. szans na występ Watta
Lublinianie przystępują do meczu w Rzeszowie z nożem ma gardle. Co więcej, ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć w piątek, kiedy to w zaległym meczu Lokomotiv Daugavpils będzie podejmował Polonię Bydgoszcz. Jeśli mecz zakończy się wygraną Łotyszy, tylko prawdziwy cud, jakim byłaby wygrana w Rzeszowie (zakładając jednocześnie zwycięstwo KMŻ w ostatniej kolejce z Lokomotivem Daugavpils) może uchronić „Koziołki” przed spadkiem.
Nie dziwi zatem fakt, że początkowo lublinianie nie chcieli przystać na niedzielny termin meczu, który wyznaczyła GKSŻ (termin rezerwowy dla meczów 13. kolejki), a optowali za przełożeniem spotkania na 2 września. Wówczas w ich barwach mógłby wystąpić Davey Watt, który w najbliższą niedzielę miał pierwotnie bronić barw Poole Pirates w finale żużlowej Ligi Mistrzów w Zielonej Górze. „Kangur” ostatecznie nie znalazł się w awizowanym składzie „Piratów”, jego nazwisko widnieje za to w zestawieniu „Koziołków” na mecz w Rzeszowie. – Rozmowy ciągle trwają. Prowadzi je nasz prezes i jest szansa, że Davey pojedzie w niedzielę w Rzeszowie. Na tę chwilę (czwartek w południe) szanse na to oceniam na 80 proc. Brak tego zawodnika na pewno mocno osłabiłby naszą drużynę, ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że Watt pomoże nam w Rzeszowie – informuje trener KMŻ Lublin, Marian Wardzała.
AWIZOWANE SKŁADY
PGE MARMA: 9. Kenni Larsen, 10. Paweł Miesiąc, 11. Scott Nicholls, 12. Peter Ljung, 13. Maciej Kuciapa, 15. Łukasz Sówka
KMŻ: 1. Cameron Woodward, 2. Davey Watt, 3. Robert Miœkowiak, 4. Andriej Kudriaszow, 5. Dawid Lampart, 6. Arkadiusz Madej.
W pierwszym meczu: 45-45.
Marcin Jeżowski


