
Jak dobrze przygotować się do pamiątki Wielkiej Nocy.
Przed nami ostatnie dni Wielkiego Postu i Triduum Paschalne, które wprowadzą nas w uroczysty nastrój Niedzieli Wielkanocnej. W tym czasie będziemy wspominać mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Warto wygospodarować w tym tygodniu czas na osobistą refleksję nad tajemnicą zbawienia, żeby w ferworze obowiązków domowych i służbowych nie stracić istoty świąt.
– Zacznijmy od wyhamowania. Zupełnie tak, jak czasem wyhamowuje nas choroba lub śmierć bliskiej osoby i wtedy widzimy, co naprawdę jest ważne, a za czym niepotrzebnie gonimy. Rekolekcje wielkopostne i spowiedź pomagają nam uporządkować życie i przygotowują do świąt. Można zadać sobie pytania: czy ja chcę tak dalej żyć? czy Bóg chce, żebym tak dalej żył? Warto już teraz tak poukładać sobie obowiązki, żeby móc uczestniczyć w Triduum Paschalnym i objąć całość tego, co dzieje się w te dni. Przyjście dopiero w sobotę lub niedzielę nie daje już możliwości wejścia w dramat przejścia Chrystusa z tego świata do Ojca – tłumaczy ks. Adam Rybicki, dyrektor Instytutu Teologii Duchowości Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego poprzedzają uroczyste obchody Triduum Paschalnego. W Wielki Czwartek wspominamy ustanowienie sakramentu Eucharystii i kapłaństwa. Gest umycia nóg praktykowany w wielu parafiach przypomina nam o pokorze Jezusa i Jego poleceniu, byśmy służyli sobie nawzajem. W Wielki Piątek skupiamy się na męce i śmierci Chrystusa. Jest to jedyny dzień w roku, w którym nie ma mszy św. Milczą organy i dzwonki. – Dajmy pochłonąć się tej ciszy i po prostu bądźmy świadkami wydarzeń czytanych z Ewangelii. Postarajmy się skupić na każdym szczególe opisu męki. To czas stania pod krzyżem i patrzenia na Tego, którego przebodli. Pozwólmy, by Jego krew nas obmywała i przemieniała – zachęca ks. Rybicki.
Z kolei Wielka Sobota to czas nadziei. – Niesiemy jajka do kościoła, żeby przypomnieć sobie, że życie (pisklak) ostatecznie zwycięża śmierć (wapienna skorupa jajka), a Jezus przygotowuje nas do zmartwychwstania. Chociaż adorujemy grób Jezusa, to tak naprawdę już możemy myśleć o radości. To nie jest grób, w którym wszystko się kończy, lecz miejsce, gdzie wszystko się zaczyna. W sobotnią noc albo w niedzielę świętujemy pełnię radości, bo Chrystus zmartwychwstał i JEST pomimo tego, że świat znów będzie robił wszystko, by sprawić wrażenie, że Go nie ma – mówi kapłan.
Magdalena Pachorek


